Strona główna Recenzje Żebro Adama Antonio Manzini – recenzja

Żebro Adama Antonio Manzini – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Żebro Adama Antonio Manzini – recenzjaSprawa wygląda na dosyć oczywistą – kobieta nie żyje, a mieszkanie nosi ślady plądrowania. Komisarz Rocco Schiavone ma jednak wątpliwości. Coś mu w tym wszystkim nie pasuje. Czy naprawdę to był nieudany napad rabunkowy? Dlaczego ofiara wisi na sznurze od żyrandola? Rocco szybko zdaje sobie sprawę, że trafiła mu się sprawa, która w jego prywatnej nomenklaturze będzie nosiła rangę „upierdliwości dziewiątego stopnia”.

Rzymski komisarz – przepraszam: wicekwestor – przeniesiony karnie do Aosty musi zmierzyć się ze swoim kolejnym śledztwem. Podobnie jak w sprawie narciarza będzie ono niełatwe, bo ktoś dobrze namiesza w dochodzeniu. Rocco jednak na pewno się nie podda, tego możemy być pewni. Im więcej rzuca się mu kłód pod nogi, tym bardziej zawzięcie dąży do prawdy.

Kobiety

Jak łatwo wywnioskować z tytułu Żebro Adama to powieść o kobietach. Nie tylko dlatego, że ofiarą jest pani Ester Baudo. Tym razem dowiemy się nieco więcej o przeszłości samego Rocco i jego wyjątkowej relacji z żoną Mariną, i dlaczego po jej śmierci nie może zbudować żadnego nowego związku. W powieści Manziniego mamy galerię różnych świetnych typów kobiecych. Jest Irina, białoruska sprzątaczka Baudów, która w nowej ojczyźnie związała się z muzułmaninem (co dla obojga stanowi poważny problem – nie mogą wziąć ślubu, ponieważ żadne nie chce zrezygnować ze swojej religii, a liczy się dla nich wyłącznie ślub wyznaniowy). Uwagę zwraca też Nora, kochanka Rocco, przebojowa i elegancka właścicielka butiku. Niby niczego jej nie brakuje, a jednak, coś jest nie tak – wicekwestor nie potrafi się zaangażować. Mamy wreszcie Adalgisę, przyjaciółkę ofiary, z którą razem uczestniczyły w zebraniach kółka czytelniczego. To kobieta, którą Schiavone chyba mógłby się zainteresować… gdyby nie był tak zgorzkniały i chyba trochę cyniczny.

Koledzy z wydziału

Jak zwykle są malowniczy. Nie zdradzę chyba wielkiej tajemnicy, że dwie największe ciamajdy i dopusty boże Schiavonego: D’Intino i Deruta zostają tym razem szybko unieszkodliwione (nie, nie na zawsze – proszę się nie obawiać, jak sądzę jeszcze dostarczą nam mnóstwo radości w kolejnych częściach). Pierron jak w poprzedniej części jest najwierniejszym i najinteligentniejszym pomocnikiem Rocco, ale na ważną pomocnicę wyrasta też zdolna policjantka Catarina Rispoli. Dwie oddziałowe zakały będą miały zresztą za złe przełożonemu, że powierza koordynowanie akcji kobiecie. A Rocco naprawdę wysoko ceni Rispoli. No i oczywiście chciałby ją poderwać, bo taki już jest.

Powrót do Rzymu

W tej części Schiavone wróci też na chwilę do Rzymu. Głównie po to żeby wyrównać rachunki i ta sprawa także będzie miała związek z kobietami. Miasto nie przywita go dobrze, policjant niespodziewanie poczuje się w nim obco. Uświadomi sobie, że przez sześć miesięcy w Aoście bardzo się zmienił. Czy była to zmiana na lepsze? My na pewno lepiej poznaliśmy wicekwestora. To człowiek z głęboką zadrą, boleśnie doświadczony i udręczony. Rozumiemy jego nostalgię i złe nastroje, podziwiamy wręcz, że tak dobrze się trzyma, po tym co przeszedł.

Śledztwo, które jest pogonią

Bo Żebro Adama to przede wszystkim bardzo inteligentna łamigłówka i jestem pewna, że niezwykle trudno się domyślić rozwiązania. Rocco stanął twarzą w twarz z bardzo inteligentnym przeciwnikiem, a rozwikłanie tej zagadki nastręczy wicekwestorowi sporo problemów.

Do akcji wkroczy też niezawodny prokurator Baldi, którego Schiavone podejrzewa o cyklofrenię. I tym razem doczekamy się błyskotliwych pomysłów prokuratora na ulepszenie państwa. Poprzednio chciał kupować ministrów za granicą jak piłkarzy do włoskich klubów, obecnie marzy, by posłowie byli finansowani przez partie, z których się wywodzą, a nie z pieniędzy podatnika. Nie mogę się doczekać trzeciego tomu i kolejnych „naprawczych” projektów Baldiego.

Żebro Adama to kolejna znakomita powieść Manziniego. Zdążyłam już polubić dowcipnego i krnąbrnego wicekwestora Schiavone, który nienawidzi śniegu i uporczywie niszczy sobie eleganckie clarksy w błocie Aosty. Bliskie mi są jego słabości i obsesje, bo widzę w nim dobrego człowieka. O nietuzinkowym umyśle i ciekawym sposobie bycia. Dlatego z zainteresowaniem będę wyglądała trzeciej odsłony jego przygód. Rozsmakowałam się w potoczystym i pełnym humoru stylu Manziniego. Są to powieści o znakomitym tempie i świetnie poprowadzonej akcji, a jednocześnie przedstawiające ważne problemy społeczne. Nie pierwszy raz mówię, że kryminał to współczesne zwierciadło przechadzające się po gościńcu. Tym razem wiele dowiadujemy się o sytuacji kobiet i o przemocy wobec nich. Dobrze, że Manzini poruszył ten temat. Należy go drążyć.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza

O Żebrze Adama u nas TUTAJ

o Czarnej trasie u nas TUTAJ