Nowości i konkursy

  • Zbrodnicze Siostrzyczki

    Zbrodnicze Siostrzyczki to duet pisarek kryminałów: Marta Guzowska i Agnieszka Krawczyk. Kontakt z nami m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl i a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

  • Seria "Magiczne miejsce' Agnieszki Krawczyk w sprzedaży

    "Magiczne miejsce", "Dolina mgieł i róż", "Ogród księżycowy" i "Jezioro marzeń" - wszystkie cztery części obyczajowej serii Agnieszki Krawczyk o małej miejscowości Ida są już dostępne w sprzedaży. Może je kupić w Bonito, Matrasie, Empiku, Ravelo i wielu innych księgarniach stacjonarnych i internetowych

  • Zbrodnicze Siostrzyczki wspierają bibliotekę w Kłobucku

    Zbrodnicze Siostrzyczki przyłączają się do akcji wspierania biblioteki im Jana Długosza w Kłobucku i chcą do tego namówić Gości tej strony.

Gdyby Jack Reacher był kobietą…

 

Felieton Marty Guzowskiej

 

Nie ma większego fana Jacka Reachera nade mnie. Nie ma i już, nawet nie próbujcie licytować. Ale od jakiegoś czasu (a konkretnie od ubiegłego roku, kiedy w wywiadzie zapytałam Lee Childa czy Jack używa nitki do zębów) błąka mi się po głowie pytanie: czy Jack Reacher mógłby być kobietą.

Teoretycznie tak. Nazywałby się, powiedzmy, Jacqueline Reacher i byłby (byłaby) ex żołnierką, rozczarowaną armią, w której spędziła całe życie. Mogłaby być bezdzietną singielką, która postanawia pozwiedzać kraj.

 

Jak na razie się zgadza.

 

 

Jacqueline Reacher mogłaby być też wyjątkowo dobra w walce wręcz. W końcu wojskowa partnerka Reachera (w niektórych książkach), Neagley, też umie się bić i to prawie lepiej niż Jack. Więc wszystkie (ukochane przeze mnie) sceny bójek w wykonaniu Jacqueline wyglądałyby nieźle.

Mogłaby też świetnie strzelać i dedukować.

 

Jak na razie się zgadza.

 

Mogłaby nie mieć domu. Ani samochodu. Ani w ogóle niczego. Jak Jack. Jacqueline mogłaby nawet nie mieć zapasowych ubrań. Tak jak Jack, nosiłaby ciuchy trzy dni (no dobra, powiedzmy dwa, to w końcu kobieta), a potem je wyrzucała i kupowała nowe. Naprawdę nie wszystkim paniom zależy na modnym wyglądzie.

 

Jak na razie się zgadza.

 

Mam z Jacqueline Reacher tylko jeden problem. Kosmetyki.

Jack Reacher nosi przy sobie szczotkę do zębów. Mydło i szampon znajduje w motelach i hotelikach. I jemu to wystarcza. Ale na pewno nie wystarczyłoby Jacqueline.

Dajmy na to, że Jacqueline nosi krótko obcięte włosy (jest w końcu byłą żołnierką). Albo długie, które wystarczy związać, nie trzeba ich układać. Dajmy na to, że ich nie farbuje, albo robi to u fryzjera. Załóżmy, że się nie maluje, nie musi więc kupować kolorowych kosmetyków, ani płynu do demakijażu.

Ale każda kobieta potrzebuje jeszcze kilku innych drobiazgów. Na przykład jakiegoś kremu (to absolutne minimum, większość kobiet za minimum uważa też tonik, ale nie bądźmy drobiazgowi). Kremy owszem, występują w małych opakowaniach, ale najmniejsze starcza na jakieś dwa tygodnie. I są za drogie, żeby je codziennie wyrzucać (poza tym wtedy Jacqueline musiałaby zaczynać dzień od szukania sklepu z kremem, jeszcze przed porannym prysznicem).

 

Czyli do szczoteczki do zębów dochodzi krem.

 

Większość kobiet, zwłaszcza jeśli używają przypadkowego mydła z hotelu, potrzebuje też balsamu do ciała. Podobnie jak w przypadku kremów do twarzy, balsamy występują w małych opakowaniach, ale raczej takich na kilka dni.

 

I tak do szczoteczki do zębów i kremu dochodzi też małe opakowanie balsamu.

 

Załóżmy, że Jacqueline robi manicure w salonie. Ale powinna mieć przy sobie przynajmniej pilnik do paznokci. Ne ma nic bardziej irytującego niż złamany paznokieć, bardzo to obniża morale w walce ze złoczyńcami.

 

Szczoteczka do zębów, krem, balsam do ciała, pilnik do paznokci.

 

Jack Reacher nie stroni od seksu. Przyjmijmy założenie, że Jacquline też nie byłaby od tego. Ale oczywiście nie chce mieć dzieci, ani złapać jakiejś choroby od przygodnego partnera. Powinna mieć więc przy sobie pigułki antykoncepcyjne oraz prezerwatywy. Zawsze.

 

Szczoteczka do zębów, krem, balsam do ciała, pilnik do paznokci, pigułki antykoncepcyjne, prezerwatywy.

 

No i pozostaje jeszcze fizjologia. Jacqueline przynajmniej przez kilka dni w miesiącu musiałaby nosić przy sobie podpaski albo tampony. Nie może przecież szukać sklepu za każdym razem, kiedy musi je zmienić.

 

Szczoteczka do zębów, krem, balsam do ciała, pilnik do paznokci, pigułki antykoncepcyjne, prezerwatywy, podpaski albo tampony. Co najmniej.

 

No to już wiecie, dlaczego Jack Reacher nie mógłby być kobieta. Ciężko się nawala bandziorów, jak jedna ręką trzeba trzymać pełną kosmetyczkę.

 
Sto milionów dolarów czyli Za co kochamy Jacka Reachera?

 

Felieton Marty Guzowskiej

Jak kochać, to na zabój. Nie spotkałam jeszcze nikogo kto obojętnie podchodziłby do książek Lee Childa. Albo jest to „nie lubię, irytuje mnie”, albo „o matko, dlaczego ten człowiek tak wolno pisze!”. Sama mam na sumieniu co najmniej dwie ofiary: poleciłam Childa znanemu warszawskiemu prawnikowi i bratu mojego partnera. Ten ostatni ma gorzej, w Budapeszcie jest kiepsko ze wznowieniami i musi polować na stare tomy w antykwariatach. Warszawa pod tym względem zdecydowanie przoduje, dzięki wydawnictwu Albatros mamy Reachera w dwóch wydaniach: czarnym i białym, jest w czym wybierać.

 

 

Ale wracając do tematu: dlaczego właściwie tak kochamy Jacka Reachera? Nie odpowiem za Was, ale mogę napisać, dlaczego ja go tak kocham.

  1. Bo wiem, że zawsze zwycięży. W tym niepewnym świecie, kiedy gryziemy palce podczas lektury kryminałów i thrillerów przy lekturze powieści Childa możemy się odprężyć.
  2. Bo kiedy staje naprzeciwko niego sześciu osiłków, pytanie nie brzmi: CZY Jack Reacher ich pokona, tylko JAK ich pokona.
  3. Bo lubi kawę
  4. Bo ma fajne bon-moty.
  5. Bo jest oczytany (chociaż rzadko w powieściach widać go z książką).
  6. Bo mu nie zależy na nieważnych rzeczach: pieniądzach, kredycie hipotecznym, modnych ciuchach…
  7. Bo mu zależy na ważnych rzeczach: sprawiedliwości i uczciwości.
  8. Bo ma zmysł obserwacji prawie jak Sherlock Holmes.
  9. Bo często bierze prysznic.
  10. Bo po załatwieniu sprawy odjeżdża w stronę zachodzącego słońca.

A Wy dlaczego kochacie Jacka?

 
Nie tylko o zbrodni – czyli coś na prezent: „Damskie laboratorium” Angeliki Gumkowskiej
Recenzje | Wpisany: czwartek, 15 grudnia 2016 16:20 przez: Administrator   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Parę tygodni temu sygnalizowałyśmy Wam, że chcemy odrobinę odetchnąć od klimatów zbrodniczych i poszerzyć nasze zainteresowania. Pokazać Wam nieco więcej świata, również pozazbrodniczego. Ostatnio wielką furorę robi u nas i zresztą w całej Europie filozofia spod znaku hygge i slow life. Trudno się zresztą dziwić – zmęczeni korporacyjnym biegiem z przeszkodami marzymy o oddechu, chwili dla siebie, pragniemy zwolnić. Zatrute smogiem ciało daje nam sygnał, że czas na zmianę. Szukamy więc recepty na zdrowie i nowych projektów na życie.

 

"Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki” to coś dla tych z nas, którzy szukają podpowiedzi jak zacząć wprowadzać te zmiany. Angelika Gumkowska nie proponuje byśmy od razu rzucali się z motyką na Słońce i produkowali sami skomplikowane mikstury czy kremy. Nie, uczy nas jak zrobić domowymi sposobami dosyć łatwe kosmetyki z półproduktów dostępnych w sklepach lub w sprzedaży internetowej. Gdy pisze o szamponie,  proponuje go wykonać z gotowej bazy, nie zmusza do własnoręcznego wykonywania mydła. Podobnie jest z samym mydłem – można go zrobić oczywiście od podstaw, autorka zamieszcza w książce przepis, ale można kupić gotowy półprodukt i tylko domieszać resztę składników.

 

 
Sprawa dla policjantek recenzja „Miasta glin” Karin Slaughter
Recenzje | Wpisany: czwartek, 01 grudnia 2016 19:35 przez: Ogórek   

Recenzja Agnieszka Krawczyk

 

Jeżeli zastanawiają się Państwo nad mikołajkowym prezentem warto zwrócić uwagę na „Miasto glin” Slaughter. Zwłaszcza, gdy się szuka ciekawego kryminału usytuowanego w niebanalnych realiach społecznych i historycznych – choć nie jest to bardzo odległa historia, a jednak z pewnych powodów, od naszych czasów dzielą ją lata świetlne.

 

Akcja toczy się w Atlancie w 1974, a główną bohaterką jest młoda wdowa po bohaterze z Wietnamu, Kate Murphy. Kate pochodzi z zamożnej żydowskiej rodziny o holenderskich korzeniach (takie dziewczęta autorka kultowego „Stachu przed lataniem” Erica Jong nazywała „żydowskimi księżniczkami”) i absolutnie niezgodnie z oczekiwaniami swej rodziny decyduje się wstąpić do służby w policji. To nie jest tak, że rodzice i ukochana babcia zabraniają Kate podjęcia tej pracy – wręcz przeciwnie, są dumni, że dziewczyna chce „zrobić coś dla innych”, z drugiej strony nie bardzo widzą ją w tej roli: policjantki patrolującej niebezpieczne ulice. Mają rację – policja w Atlancie to nie jest miejsce dla kobiet, bo jest zdominowana przez białych mężczyzn w średnim wieku: rasistów, seksistów, homofobów i mizoginów. Właśnie zmienił się burmistrz miasta i komendant policji, co wymusiło wprowadzenie parytetów w służbie – zarówno rasowych, jak i płciowych. „Starym” pracownikom się to jednak nie podoba. Sytuacja Kate, jako młodej kobiety i w dodatku Żydówki (co zresztą stara się ukrywać) nie jest więc prosta.

 

 
Ośmiorniczki w sosie własnym, czyli „Lunatyk” Wojciecha Dutki

 

Recenzja Marty Guzowskiej

Podobno istnieją tylko trzy motywy zbrodni: władza, pieniądze i seks (albo miłość, jeśli ktoś woli). Większość pisarzy wybiera jeden i na nim konstruuje fabułę. Wojciech Dutka nie ograniczał się w swojej najnowszej powieści „Lunatyk” i wykorzystał wszystkie trzy. Z sukcesem.

 

 

Władzę rozegrał za pomocą naprawdę gorącego i niewyczerpanego motywu: spadku po komunie. Część akcji toczy się w późnych latach osiemdziesiątych, kiedy w Rosji trwa pieriestrojka i w ogóle nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Komuniści próbują zabezpieczyć sobie przetrwanie na wypadek klęski. Jeden z oficerów polskiej SB zostaje oddelegowany do Nigerii, żeby prowadzić tam interesy i zbijać fortunę. Niestety po drodze (dosłownie po drodze, bo w Stambule) zabija radzieckiego oficera. A władza radziecka nie zapomina…

Pieniądze idą za władzą. Interes zapoczątkowany przez komunistów, po trzydziestu latach jest niezwykle dochodowy. Tak bardzo, że osobom, które czerpią z niego zyski (celowo pisze tak ogólnie, żeby nie zaspojlować akcji) zależy na tym, żeby nikt nie dotarł do ich prawdziwej tożsamości.

W „Lunatyku” jest też seks. A nawet prawdziwa miłość. Tyle, że zakończona tragicznie. Żona głównego bohatera, czarnoskórego Amerykanina polskiego pochodzenia Maksa Kwietniewskiego ginie w zamachu. Po latach Max musi wrócić do Polski, chociaż wcale nie ma ochoty rozdrapywać starych ran. Ale Max jest detektywem, z czegoś trzeba żyć, a jego zleceniodawca każe mu zainteresować się dawnym biznesem komunistów.

Pieniądze, władza i miłość to bardzo dobry trójkąt. Ale u Dutki jest to czworokąt, bo do tych trzech motywów zbrodni dochodzi czwarty: polityka (czyli właściwie kombinacja władzy i pieniędzy, z odrobiną miłości :-). Dutka bardzo zręcznie splata wątek z tych czterech nitek. A dodatkowym smaczkiem są aluzje (wcale nie cienkie) do niedawnych polskich afer politycznych. Wywołują na twarz uśmiech, choć jest to uśmiech trochę smutny.

Przeczytajcie koniecznie, dobre na długie zimowe wieczory: lekkie, sprawnie napisane i nie odpuszczające do ostatniej strony.

 

„Lunatyka” Wojciecha Dutki przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros

 
Bardzo groźna zima – recenzja „Rzeki zimna” Magdaleny Kawki
Recenzje | Wpisany: środa, 09 listopada 2016 14:37 przez: Ogórek   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Przyznam się od razu, że bardzo się cieszę, że powieść ta, za którą Magdalena Kawka otrzymała zasłużoną nagrodę Pióra na Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach w 2012 roku, została właśnie wznowiona przez Replikę. Bo jest to bardzo dobra książka i warta przypomnienia, a w dodatku mieści się idealnie w modnym ostatnio gatunku domestic noir, którego Magda, podobnie zresztą jak Anna Fryczkowska, była prekursorką.

 

„Rzeka zimna”, to połączenie powieści obyczajowej i kryminału. Świetne operowanie nastrojem, dobre tempo akcji, ciekawa intryga, to na pewno wielkie plusy tej książki. A minusy? O nich za chwilę, bo jednak muszę troszeczkę pomarudzić.

 

Rzecz dzieje się w Grzmotach, małej wiosce na Pomorzu, w której osiadła matka głównej bohaterki Tamary Rastignac, znana pisarka Małgorzata Zawistowska. Osiadła i, w tajemniczych okolicznościach zniknęła, po prostu rozpłynęła się w powietrzu.

 

Wzajemne stosunki matki i córki nigdy nie były łatwe - kobiety nie rozumiały się do tego stopnia, że córka wyjechała za granicę i tam rozpoczęła nowe życie. Niespodziewanie Tamara otrzymuje wiadomość, że jej matka zaginęła. Bez namysłu - mimo iż kosztuje ją to problemy w pracy i narastający kryzys małżeński - rzuca wszystko i wyjeżdża do Grzmotów, szukać matki. To śledztwo, które prowadzi najpierw sama, a później z przyjaciółką i współpracownicą matki Weroniką Hajduk, doprowadzi ją do nieoczekiwanych i tragicznych odkryć, ale też skonfrontuje z samą sobą i ze swoimi wyobrażeniami o życiu.

 
Dom tajemnic – recenzja „Zabójcy z sąsiedztwa” Alex Marwood
Recenzje | Wpisany: środa, 02 listopada 2016 22:40 przez: Administrator   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Wraz z kartonikowym domkiem mordercy (moje dziecko się z nim nie rozstaje tj. z domkiem, nie z mordercą), prezentem od Wydawnictwa Albatros, przyjechała do mnie książka… Wróć! To domek był dodatkiem do książki! I to do jakiej książki. „Zabójca z sąsiedztwa” jest bezsprzecznie jednym z najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w bieżącym roku. Naprawdę jest to niezwykła powieść – dość powiedzieć, że to chyba pierwszy thriller o seryjnym mordercy, który potrafi być jednocześnie przerażający, trzymający w napięciu, momentami przewrotny i zabawny, a wreszcie – podlany feministycznym sosem. Niezwykła mieszanka prawda? A dalej jest tylko lepiej.

 

 
Dzisiaj premiera - "Behawiorysta" Remigiusza Mroza
Recenzje | Wpisany: środa, 26 października 2016 19:03 przez: Ogórek   

Nogi cię nie okłamią - recenzja "Behawiorysty" Remigiusza Mroza

 

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

„Powieść, jakiej jeszcze nie było”, tak wydawca reklamuje „Behawiorystę” Remigiusza Mroza i zaprawdę powiadam Wam, że jest coś na rzeczy.

 

Mróz jest niezwykle pracowitym autorem, a jego pisarski dorobek wygląda naprawdę imponująco, bo każdego roku wydaje co najmniej pięć powieści. Może to budzić niepokój, co do jakości tekstu, ale akurat w przypadku „Behawiorysty” nie ma takich obaw. Jest to psychologiczny thriller oparty na bardzo dobrym, świeżym pomyśle. A i wykonanie jest niczego sobie.

 

Po raz kolejny Mróz wprowadza nowego bohatera, tym razem jest to były prokurator, Gerard Edling, dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling to człowiek obsesyjnie wręcz dbający o dobre maniery, dystyngowany i nienagannie ubrany, zawsze w jasne stroje. Jest specjalistą od kinezyki, czyli komunikacji niewerbalnej. On wie, że można panować nad timbrem głosu i ruchami rąk, ale każdego zdradzą nerwowe poruszenia stóp.

 

 

 
Zbrodnicze Siostrzyczki polecają: „Ściana Sekretów” Tany French

 

Jeśli uwielbiacie (jak Zbrodnicze Siostrzyczki) akcję z wieloma tajemnicami i żywych, enigmatycznych bohaterów, Tana French jest dla Was!

 

JEDNO MORDERSTWO

OSIEM DZIEWCZĄT

JEDEN DZIEŃ NA ODKRYCIE PRAWDY

 

 

Święta Kilda, renomowana żeńska szkoła pod Dublinem, zamknięty świat, który wydaje się ekskluzywny i bezpieczny. A jednak w pobliskim parku zostają znalezione zwłoki szesnastoletniego Chrisa Charpera, a rok później na tablicy w Świętej Kildzie ktoś umieszcza jego zdjęcie z podpisem: „WIEM, KTO GO ZABIŁ”. Detektyw Stephen Moran, który widzi szansę zaczepienia się w wydziale zabójstw, i Antoinette Conway, która wprawdzie już tam pracuje, ale musi walczyć o swoją pozycję z seksistowskimi kolegami, mają dzień na odkrycie, kto zawiesił zdjęcie, a co ważniejsze – na znalezienie mordercy.

Szybko odkrywają, że przynajmniej jedna z ośmiu dziewcząt należących do dwóch skonfliktowanych grup wie, co się wydarzyło. A jednak znalezienie sprawcy wcale nie jest proste. Detektywi wplątują się bowiem w sieć kłamstw i intryg zarzuconą przez dziewczyny, które okazują się mistrzyniami manipulacji.

 

Tana French, irlandzka pisarka urodzona w USA; wychowywała się w Irlandii, Malawi i we Włoszech. Od 1990 r. mieszka w Dublinie, gdzie ukończyła teatrologię oraz studia aktorskie w Trinity College i pracowała dla teatru, filmu i telewizji. Jest autorką pięciu bestsellerowych powieści: ZDĄŻYĆ PRZED ZMROKIEM (nagrody Edgara Allana Poe, Anthony, Macavity oraz Barry za debiut powieściowy), LUSTRZANE ODBICIE, BEZ ŚLADU (nagroda Irish Crime Fiction), KOLONIA (nagroda „Los Angeles Times” w kategorii thrillera) i ŚCIANA SEKRETÓW. Według „Washington Post” jedna z najbardziej utalentowanych autorek prozy kryminalnej. „Kirkus Review” nazywa ją mistrzynią zagadki kryminalnej, a „Daily Mail” - jedną z  najbardziej fascynujących współczesnych autorek kryminałów. Do jej wielkich fanów należy Stephen King, jej książki chwalą też: Harlan Coben, Kate Mosse, Marian Keyes i Gillian Flynn, która uznała „Ścianę sekretów” za absolutnie hipnotyzującą powieść.

 

Powieści Tany French po polsku wydało wydawnictwo Albatros.

tłumaczenie: Łukasz Praski

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 5

 

 

 

To grupa pisarska założona przez trzy autorki kryminałów: Martę Guzowską („Ofiara Polikseny” "Głowa Niobe"), Agnieszkę Krawczyk („Morderstwo niedoskonałe”, "Dziewczyna z aniołem") i Adriannę Michalewską („Zaułki zbrodni”). Adrianna Michalewska pożegnała się z naszą stroną 25.01.2014 r., rozpoczynając karierę solową (link TUTAJ) - życzymy jej powodzenia i dziękujemy za wspólne prowadzenie strony!

W 2012 r. we trójkę wydałyśmy antologię opowiadań "Mordercze miasta", zaś w 2013 "Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście".

W 2013 r. Marta Guzowska została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną za "Ofiarę Polikseny".

W 2014 r. ukazał się pierwszy ebook Marty Guzowskiej i Agnieszki Krawczyk "Cztery zbrodnie na cztery pory roku" wydany przez Legimi.

Hasłem strony jest „Siła Sióstr” – chcemy, by dołączyły do nas wszystkie kobiety piszące kryminały i czytające tego rodzaju powieści. Pokażmy ile nas jest, wymieńmy się doświadczeniami i spostrzeżeniami.





Agnieszka Lingas - Łoniewska



 

Agnieszka Lingas - Łoniewska - wrocławianka, pisząca książki łączące sensacje z romansem, kochająca zwierzaki, Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków.

Autorka książek:
"Bez przebaczenia",
"Zakręty losu",
?Zakład o miłość?,
?Szósty?
?W zapomnieniu?

Laureatka konkursu na kryminalne opowiadanie z Dolnym Śląskiem w tle.
Ma także na swoim koncie udział w antologiach literackich: ?Książki Moja Miłość? i ?31.10 Halloween po polsku?.

Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów, która ma na celu propagowanie polskiej prozy, prowadzi bloga z recenzjami, organizuje cykliczne konkursy, w których można wygrać książki polskich autorów.

Strona autorki: www.agnesscorpio.pl
Blog autorki: www.agnesscorpio.blogspot.com