Marta Guzowska
Kolejny odcinek cyklu ?Zbrodnie z przeszłości?
Zabić kogoś, żeby samemu zginąć z ręki kata? Owszem, to się przydarza mordercom, którzy mieli pecha i dali się złapać. Ale zabijać specjalnie z myślą o tym, żeby niedługo zadyndać na stryczku? Historia zna takie przypadki.
Historycy nazywają je ?samobójczymi morderstwami?. Chcesz popełnić samobójstwo? Zabijasz niewinną osobę i już nie musisz targać się na własne życie, kat zrobi to za ciebie. Co z tego masz? Twoja nieśmiertelna dusza nie zostanie potępiona.

Rycina za: http://www.pasthorizonspr.com/index.php/archives/03/2012/kill-to-be-killed-in-18th-century-denmark
Samobójcze morderstwa mnożyły się jak grzyby po deszczy w XVIII–to wiecznej Danii, twierdzi Tyge Krogh, historyk z duńskich Archiwów Państwowych, który zajmuje się tym mało znanym aspektem historii. Duńscy protestanci były przekonani, że samobójstwo to droga do potępienia duszy. Z drugiej jednak strony szczery żal za grzechy w ostatniej godzinie mógł duszę uratować, a nawet wysłać ją prosto do raju. Szczególnie liczył się żal tuż przed śmiercią, bo człowiek nie miał już szansy popełnić złych uczynków. Mordercy-samobójcy umierali na szafocie z uśmiechem na ustach, przekonani, że po spowiedzi i żalu za grzechy idą prosto do raju. Doprowadziło to w Danii, ale także innych krajach protestanckich do eskalacji okrucieństw na skalę niespotykaną w historii.
Trochę czasu zajęło duńskim sędziom zorientowanie się, że przybywa zabójstw przypadkowych ofiar, nie połączonych z mordercą żadnym motywem. Żeby przeciwstawić się temu procederowi duńskie władze postanowiły wymierzać mordercom–samobójcom karę śmierci z wyrafinowanym okrucieństwem, w nadziei, że niektórych to odstraszy. Szczególnie okrutna była śmierć zadawana w takich przypadkach żołnierzom. Najpierw co tydzień, przez dziewięć tygodni, biczowano zbrodniarza. W dniu egzekucji łamano mu kości kołem od wozu, a potem przywiązywano go do tego koła i zostawiano, żeby umarł od odniesionych obrażeń.
W przypadku cywilów procedura przewidywała pięciokrotne szarpanie rozpalonymi cęgami w drodze z więzienia na szafot, później odcięcie rak, a następnie głowy, i wreszcie wystawienie zwłok na widok publiczny.
Nic to nie dało. Okrutna śmierć jeszcze bardziej przyciągała samobójców-morderców. Wierzyli, że im większe cierpienia przejdą w ostatniej godzinie, tym pewniej trafią do raju. Sędziowie doszli więc do wniosku, że należy całkowicie zrezygnować z kary śmierci. Spotkało się to jednak że sprzeciwem wszystkich klas społecznych: duńscy protestanci interpretowali Biblię dosłownie i uważali, że jedyną karą za morderstwo powinna być śmierć.
Ostatecznie jednak w 1767 r. zniesiono w Danii karę śmierci. Mordercy-samobójcy byli skazywani na coroczne biczowanie oraz wyjątkowo ciężkie i poniżające roboty publiczne. Położyło kres pladze morderstw niewinnych i przypadkowych osób, których zabójcy chcieli trafić prosto do raju.




