Na wstępie donoszę wszystkim czytelnikom, że polski kryminał miejski ma się coraz lepiej, czego dowodem jest choćby ?Wiadomość ze Sztokholmu? Janusza Grabowskiego. Tytuł może trochę mylący, bo pierwsze skrzypce gra w tej książce zupełnie inne miasto ? Gdynia. Intryga kryminalna powieści jest wartka i wciągająca, choć ? przyznać trzeba ? oparta na wypróbowanych schematach i wzorcach. W gdyńskim basenie portowym zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Mimo kamer przemysłowych zainstalowanych na pobliskich budynkach nie sposób ustalić, kto wrzucił ciało do wody. Sprawa zaczyna się gmatwać, gdy znalezione zostają kolejne martwe dziewczyny ? zwłoki zawsze są przenoszone, sprawca nigdy nie dokonuje zabójstwa na miejscu, a używa wciąż tego samego narzędzia: młotka. Tę niepokojącą sprawę seryjnego mordercy prowadzi nadkomisarz Ewa Wichert, rozwódka wychowująca samotnie nastoletniego Aleksandra. Śledztwo zaprowadzi policjantkę do podejrzanych spelunek, szemranych kawiarni i trójmiejskich domów uciech; pozna niebezpiecznych ludzi, uwikła się w lesbijski romans. Dochodzenie wykroczy wkrótce poza granice naszego kraju.

?Wiadomość ze Sztokholmu? jest ciekawą i sprawnie napisaną książką. Motyw seryjnego zabójcy jest dosyć zgrany w powieściach kryminalnych, ale Grabowskiemu udało się go uatrakcyjnić. Przede wszystkim część wydarzeń poznajemy z perspektywy mordercy. Ten zabieg genialnie potrafią wykorzystać amerykańscy autorzy kryminałów, ale i naszemu twórcy wyszło to bardzo zgrabnie. Powieść stała się dzięki temu bardziej tajemnicza i niepokojąca. Nabrała atmosfery. Grabowskiego należy szczególnie pochwalić za odtworzenie lokalnego kolorytu Gdańska i Gdyni. Śledztwo prowadzone przez Wichert staje się dla autora pretekstem, by poprowadzić czytelnika ulicami tych dwóch fascynujących miast i w nienatarczywy sposób przybliżyć ich historię. Wszyscy wiemy, jak niezwykłe potrafią być portowe miasta, z ich specyficznym rytmem życia. Dzięki Grabowskiemu możemy więc zajrzeć do słynnego choćby z piosenki Lady Pank ?Maxima? w Gdyni Orłowie, ongiś najelegantszego i najdroższego lokalu w PRL-u, spotkać ?przebrzmiałe sławy? tamtych lat, wysłuchać pasjonujących opowieści o porachunkach gangsterskich lat 90, poznać królów i królowe półświatka. Widać, że Janusz Grabowski świetnie zna i kocha Trójmiasto, bo opowiada o nim barwnie i z ogromną werwą.
Są miasta, które ciekawią czytelnika bardziej niż inne. Należą do nich właśnie Gdańsk i Gdynia. Dlatego brawa dla Janusza Grabowskiego za osadzenie akcji powieści właśnie tutaj. Bardzo przyzwoicie poprowadzona intryga, ciekawi bohaterowie i wspaniale opisane miasta sprawiają, że książkę Janusza Grabowskiego czyta się z dużą przyjemnością. Jak więc powiedziałam na wstępie, kryminał miejski nie umiera, wręcz przeciwnie ma się coraz lepiej! O czym donoszę z prawdziwą radością.
Agnieszka Krawczyk.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.





