Strona główna Recenzje Od podszewki, czyli ?Nielegalni? Vincenta V. Severskiego

Od podszewki, czyli ?Nielegalni? Vincenta V. Severskiego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Punkt bodajże drugi wszystkich szanujących się podręczników powieściopisarstwa (pierwszy to: należy bezwzględnie przestrzegać zasad ortografii i gramatyki :?) głosi: pisz na tym, na czym się znasz. Przestrzega tej zasady Stephen King, który od początku swojej kariery opisuje konsekwentnie mieszkańców stanu Maine i dorobił się na tym milionów. Przestrzegał jej Stieg Larsson, który, jak jego główny bohater, był dziennikarzem. Przestrzega jej nawet niżej (a właściwie wyżej) podpisana, prywatnie archeolog.



Do tej zasady zastosował się także Vincent V. Severski i dobrze na tym wyszedł: jego powieść czyta się z wypiekami na twarzy, które utrzymają się przez całe, niebagatelne, 800 stron! Nie jestem wielbicielką przygód szpiegów, dla mnie to trochę nużące ?boys toys? za pieniądze podatników. Ale muszę przyznać, z inaczej czyta się o czynnościach operacyjnych wiedząc, że autor sam je wykonywał i zna je od podszewki.

 

Severski, nominowany w tym roku za ?Nielegalnych? do Nagrody Wielkiego Kalibru nie chce zdradzić swojego prawdziwego nazwiska. Ma po temu powody: jest emerytowanym oficerem wywiadu, gdzie piastował na tyle wysokie stanowisko, żeby znać wszystkich i być przez wszystkich znanym. Podczas rozmowy na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu przyznał, że poprosił o zgodę osoby, które posłużyły mu do skonstruowania głównych bohaterów powieści.

Akcję ?Nielegalnych? tworzą w zasadzie dwie akcje, powiązane. Pierwsza to wyścig polskiego i rosyjskiego wywiadu do tajnego archiwum NKWD, zakopanego w twierdzy brzeskiej, które ukrywa (podobno) tajemnice mogące obalić niejeden rząd, a przynajmniej mocno zamieszać. Druga to polowanie na rosyjskiego nielegała w Szwecji. Nielegał, czyli tajny agent żyjący sztucznie stworzonym dla niego życiem, to najbardziej fascynująca postać tej historii. Nie dlatego, że ma 80 lat i powoli traci sprawność umysłową i operacyjną. Dlatego, że całe jego, wygodne i dostatnie życie: studia w Danii, małżeństwo z piękną Szwedką, praca, zmiana obywatelstwa i wyjazd do Szwecji, syn, z którego jest bardzo dumny, całe to życie jest nieprawdziwe. Tragiczne losy człowieka, żyjącego w kłamstwie, są wstrząsające.

Wracając do Larssona: Severski twierdzi, że to on go zainspirował (Vincent V. uznał, i słusznie, że skoro Stieg potrafi, to on też). I podobnie jak w przypadku Millennium, skrócenie ?Nielegalnych? o 100?200 stron i staranniejsza redakcja zamieniłyby ją z lektury dobrej w niezapomnianą. W obecnym stanie przypomina nieobrobiony diament. Ale na tle polskich powieści ? błyszczy.

 

PS. Sięgnęłam już po kolejny tom Severskiego, ?Niewiernych?. Zapowiada się nieźle. Mam nadzieje, że mimo przedświątecznego zakręcenia zdołam umieścić jego recenzję jeszcze przed Gwiazdką. A już teraz mogę z czystym sumieniem polecić obie powieści jako gwiazdkowy prezent.

 

Książkę przeczytam dzięki uprzejmości wydawnictwa ?Czarna Owca?.