Strona główna Mordercze miasta Czarnoksięskie podziemie XVII-wiecznego Paryża

Czarnoksięskie podziemie XVII-wiecznego Paryża

0
PODZIEL SIĘ

Paryż czasów Ludwika XIV był nieoficjalną stolicą czarnej magii ? miłosne eliksiry, trucizny dla rywalek, magiczne proszki, zwane poudre d?amour i kabalistyczne amulety sprzedawały się jak świeże bułeczki. Królewskie kochanki prześcigały się w okultystycznych nowinkach ? zamawiano czarne msze, w ruch szły karty, czarodziejskie zwierciadła i tajemne czary przepowiadające przyszłość. Zanim zachęcimy Was do sięgnięcia po książkę Judith Merkle Riley „Czara wyroczni”, traktującej o czarodziejskim podziemu Paryża (recenzja jutro!), przeczytajcie o historycznym tle tej powieści – niezwykłej epoce trucicielek, zręcznych manipulatorek i królewskich metres nie wahających się zabijać, by zdobyć władzę.

 

Najgłośniejszą kochanką Ludwika XIV była Francoise Athenaise, znana jako pani de Montespan. Była piękną blondynką o błękitnych oczach i wspaniałych zębach, które uwielbiała pokazywać w uśmiechu. Król, żonaty z Marią Teresą, miał wówczas inną kochankę, księżnę de La Valliere, która urodziła mu dwóch synów (jeden zmarł w niemowlęctwie, oddany na wychowanie mieszczańskiej rodzinie). Pani de Montespan marzyła o wielkiej karierze na dworze ? chciała zostać metresą króla, mając nadzieję, że ten uczyni ją księżną. Musiała jednak pokonać dwie przeszkody: pobyć się pani La Valliere i przekonać Ludwika XIV, że jest warta jego miłości ? król początkowo nie zwracał na nią uwagi. Jak już powiedzieliśmy, w ówczesnym Paryżu roiło się od wróżek i czarodziejek ? niekwestionowaną królową tego półświatka była Catherine Montvoisin zwana La Voisin, słynna czarownica. Jej posiadłoś przy ulicy Beauregard kryła niejedną tajemnicę ? tutaj odbywały się czarne msze, przygotowywano magiczne proszki, nad piecykiem suszył się odcięte ręce wisielców, mające zapewnić szczęście w kartach i wszelkich grach hazardowych. La Voisin zajmowała się też usuwaniem ciąży, będąc największą ? jak mówiono w tamtych czasach ? ?producentką aniołków?.  Czarodziejka nie gardziła żadnym zarobkiem ? z ogromnym powodzeniem produkowała też trucizny, zwane ?proszkami spadku?, którymi żony skracały życie uciążliwym małżonkom lub dzieci zbyt długo żyjącym rodzicom.

Właśnie do niej udała się pani de Montespan po eliksir miłości, który miał jej zapewnić przychylność króla. Catherine dała jej odrażającą miksturę, której głównymi składnikami były mocz źrebięcia, napar z ropuch i sproszkowane kości niemowląt. Przy okazji rzuciła też dwa uroki: na księżnę La Valliere, by popadła w niełaskę oraz na królową, by nie mogła urodzić więcej dzieci. Czary okazały się nadzwyczaj skuteczne: król po tysiącznych upokorzeniach oddalił swą dotychczasową kochankę, zmuszając ją do wstąpienia do klasztoru karmelitanek, zaś królowa nie donosiła kolejnej ciąży. Pani de Montespan stała się metresą Ludwika XIV, i w krótkim czasie urodziła mu aż ośmioro dzieci. Podczas jej licznych ciąż, król korzystał z łask innych dam ? jego kochankami był damy dworu i domowniczki tak królowej, jak i królewskiej faworyty. Pani de Montespan ciągle nie mogła doczekać się jednak spełnienia swego największego marzenia ? tytułu książęcego. Liczyła też, że z biegiem czasu uda się jej zająć miejsce Marii Teresy. Czary wróżki przestały bowiem działać i królowa zaczęła rodzić kolejne dzieci. Zdesperowana Montespan zamówiła u niejakiego Guinbourga, który przechwalał się swoimi koneksjami z Asmodeuszem i Astarotem czarną mszę. Był to niesamowity i przerażający obrządek: na czarnym ?ołtarzu?, w blasku czarnych świec leżała naga pani de Montespan, zaś celebrant, wypiwszy wcześniej kielich napełniony krwią, odprawiał swoje sataniczne obrządki. Niezliczone czarne msze na nic się zdały ? król odsuwał od siebie kochankę, gdy tylko ciąża zaczynała być widoczna.

Wkrótce na horyzoncie pojawiła się bardzo groźna rywalka ? panna de Fontanages, niezwykle piękna kobieta, która zasłynęła na dworze z powodu swej oryginalnej fryzury: w loki miała wplecione błękitne wstążki. Król oszalał na punkcie młodej kochanki ? pani de Montespan na próżno szukała ratunku u swych wróżbitów: nie działały magiczne proszki, eliksiry miłosne i obrządki; tytuł diuszessy, o który tak walczyła, znowu stawał się nieosiągalny. Zdesperowana, postanowił usunąć rywalkę raz na zawsze ? pomyślała o sprawdzonym sposobie, czyli szybko i niezauważalnie działającej truciźnie. W tych czasach bardzo rozpowszechnione było trucie niewielkimi, ciągle wzmacnianymi dawkami arszeniku. Był to sposób dobry, niemożliwy do wykrycia, ale czasochłonny, a pani de Montespan nie mogła czekać. Truciznę sprzedała jej specjalistka w tej dziedzinie, Madleine Chapelain. Moment podania ?specyfiku? pani de Montespan wybrała bardzo dokładnie ? zrobiła to w kilka dni po urodzeniu przez pannę de Fontanages królewskiego dziecka. Podana trucizna miała piorunujące działanie ? głównymi objawami były gorączka, ból i gwałtowny krwotok. Choroba królewskiej metresy nie wzbudziła zatem podejrzeń ? w tamtych czasach, z powodu fatalnych warunków higienicznych, wiele kobiet umierało w połogu lub nawet wcześniej, podczas porodu. Dwudziestodwuletnia panna de Fontanages miała jednak silny organizm, który starał się zwalczyć truciznę, zmarła dopiero po jedenastu miesiącach strasznych męczarni. Pani de Montespan nie odzyskała jednak łask króla, jej miejsce zajęła wkrótce ? cóż za ironia! ? guwernantka jej dzieci pani de Maintenon, która po śmierci Marii Teresy miała się stać sekretną żoną króla.

Nad słynną czarownicą La Voisin zaczęły się jednak zbierać czarne chmury ? władze były przerażone powszechnością stosowania trucizn i praktykami czarnoksięskimi. Postanowiono wydać wojnę armii paryskich wróżek ? w tym celu powołany został specjalny trybunał, zwany chambre ardente ? ?płonąca izba?. Jak łatwo się domyślić droga z kazamatów chambre ardente była prosta i prowadziła na stos. Aresztowano wówczas wiele słynnych czarodziejek; La Voisin mimo tortur nie przyznała się do winy, ale bardzo obciążające zeznania złożyła jej córka. Co ciekawe, mimo iż proces ujawnił, że klientką La Voisin była pani de Montespan, eks-metresa królewska dożyła swych dni w spokoju. Król kazał utajnić akta procesu, które odnalazły się dopiero w XIX w. podczas przeszukiwania ruin Bastylii. Dlaczego Ludwikowi tak zależało na wyciszeniu całej sprawy? Może dlatego, iż sam chętnie korzystał  z usług wróżbitów, nadwornym magiem króla był Primo Visconti. Może też dlatego, że przy okazji procesu wykryto ogromny spisek ? pani de Montespan, powodowana ślepą zazdrością miała namówić La Voisin, która z kolei widziała, jak w Paryżu grunt usuwa jej się spod nóg, do zabicia króla. W szalony plan wtajemniczono inne paryskie wróżki i trucicielki, powstała wielka organizacja spiskowa, której celem było zgładzenie władcy. Działalność tajnej policji położyła kres tym planom, ratując jednocześnie powagę władzy królewskiej przed skandalem.

Magiczne podziemie Paryża zostało raz na zawsze zniszczone. Także król się ustatkował: do kresu swego życia był wierny ostatniej kochance, wiele czasu poświęcał swym dzieciom.

  W formie fabularnej historię paryskich trucicielek opisała Judith Merkle Riley w swej doskonałej, trzymającej w napięciu książce, Czara wyroczni. Jej bohaterką jest fikcyjna wróżka, wspólniczka La Voisin, markiza de Morville, czytająca przyszłość z wody.

Jutro recenzja tej niezwykłej książki, którą przypomniało właśnie wydawnictwo KSIĄŻNICA

Bibliografia: Leszek Kołodziejczyk, Tron i alkowa, czyli historia przez dziurkę od klucza, Kraków 1991

Agnieszka Krawczyk