Strona główna Wywiady Wywiad Agnieszki Krawczyk dla portalu „Sztukater”

Wywiad Agnieszki Krawczyk dla portalu „Sztukater”

0
PODZIEL SIĘ

Pani powieści wyróżniają się dużym poczuciem humoru, oryginalnymi postaciami; mają radosny i optymistyczny wydźwięk. Dlaczego taka konwencja? Co chce Pani przekazać czytelnikom poprzez swoją twórczość?

W dużej mierze wynika to z mego charakteru, jestem optymistką,

w życiu dostrzegam raczej pozytywne strony, lubię się śmiać. Nieprzypadkowo, gdy wracam z jakiegoś spotkania, czy to z czytelnikami, czy ze znajomymi i mąż pyta mnie, jak było, ja odpowiadam: ?Dobrze. Wyśmiałam się!?. Nieśmieszna impreza, to dla mnie nieudana impreza. Jeden z moich ulubionych pisarzy, Kornel Makuszyński, który pisał cudowne i zabawne książki dla młodych dziewcząt, a sam ponoć był strasznym smutasem, mawiał: ?Świat lubi ludzi, którzy lubią świat?. I ja się z tym zgadzam w całej rozciągłości!
Trudno więc, żebym przy takim usposobieniu pisała ponure książki. Poza tym wydaje mi się, że optymistycznej, wesołej i poprawiającej nastrój lektury nigdy dosyć. Sama często śmieję się z historii, które wymyślam, mam nadzieję, że bawię nimi także czytelników.
Szczerze mówiąc, piszę książki, które sama chciałabym czytać ? zabawne, lekkie, i mam nadzieję ? inteligentne.
Myślę, że potrafię śmiać się również z siebie, doskonale zdaję sobie sprawę ze swoich wad i słabości, lecz nie robię z nich tragedii. Podobnie podchodzę do moich bohaterów ? przeczytałam w jednej z recenzji, że u mnie nawet negatywne postaci są sympatyczne. I taki właśnie jest mój cel ? nie wyszydzam wad moich bohaterów, ot pokazuję ich śmiesznostki. Każdy z nas ma jakieś, grunt zdawać sobie z nich sprawę i nie zadręczać nimi zbytnio otoczenia.

Czy śledzi Pani opinie czytelników o swoich książkach zamieszczane w Internecie? Jak reaguje Pani na krytykę, jeżeli pojawiają się recenzje negatywne?

Tak, śledzę z wielką przyjemnością. Najczęściej są to opinie pozytywne, ale krytyka także się trafia. Może zabrzmi to dziwnie lub nieprawdopodobnie, ale ja lubię krytykę, uwagi czytelników sprawiają, że piszę lepiej. Zawsze dobrze jest dowiedzieć się, co się czytelnikom podoba, a co ich nudzi lub denerwuje. Oczywiście to nie oznacza, że ja każdą uwagę wprowadzam w życie, czyli jak ktoś mi powie, że w książce jest za dużo dialogów, to w następnej zaczynam tworzyć kilometrowe opisy, jak Orzeszkowa. Po prostu słucham uwag, zastanawiam się nad nimi, bo zawsze dowiaduje się z nich czegoś ciekawego o swoim pisarstwie. Pamiętam takie zdarzenie ? czytelniczki portalu dla miłośniczek romansów poddały dosyć ostrej krytyce moją drugą książkę ?Magiczne miejsce?. Między innymi wyłapały dosyć poważny błąd merytoryczny, który zrobiłam, a za który do dzisiaj się wstydzę (napisałam, że Jane Austen była autorką wiktoriańską, choć żyła przed epoką królowej Wiktorii) i wyszydziły mnie gorzko. Do tego stopnia podobała mi się dyskusja ?romansoholiczek? ? uwagi były konstruktywne i pomocne, że włączyłam się do niej. Panie były trochę zdziwione, ale i zadowolone, że autor omawianej książki reaguje na dyskusje czytelników.
Jeżeli chodzi zaś o uwagi, które Schopenhauer w swej ?Sztuce prowadzenia sporów? nazwał ?ad personam?, czyli osobistymi, w stylu: ?Krawczyk jest głupia jak jej książki?, to w ogóle na nie reaguje i mało mnie obchodzą. Wychodzę z założenia, że takie epitety świadczą o oceniającym, nie o mnie.  

Przyznam, że zaimponowała mi Pani swoim podejściem, ponieważ nie każdy twórca jest w stanie zaakceptować głosy krytyki. Natomiast Pani nie tylko rozważa opinie czytelników, ale także ustosunkowuje się do nich. Proszę powiedzieć jak zakończyła się dyskusja z ?romansoholiczkami?? Doszły Panie do konsensusu?

Dziękuję, ale ja ogólnie mało obraźliwa jestem, i nie uważam krytyki swoich książek za napaść na siebie, co ? jak wiem ? zdarza się niektórym twórcom. A dyskusja z ?romansoholiczkami? zakończyła się bardzo sympatycznie. Kiedy włączyłam się do rozmowy, dziękując zresztą za wszystkie uwagi, panie ? miałam takie wrażenie ? trochę się spłoszyły. Nawet niektóre zaczęły przepraszać za ostre słowa. Uspokoiłam je, że ja się nie obrażam o krytykę, zwłaszcza, że była bardzo kulturalnie przeprowadzona, bez jakiś uszczypliwości. Myślę, że poza błędem dotyczącym Jane Austen najbardziej miały mi za złe, że ?Magiczne miejsce? nie jest romansem. Co jest zresztą prawdą ? książka ma elementy romansu, ale przede wszystkim jest to powieść przygodowa.
Dzięki uwagom czytelników dużo pracuję nad swoim warsztatem i mam nadzieję, że z powieści na powieść jestem lepsza.

Zastanawia mnie jak pisarze postrzegają odbiorców swoich tekstów. Czy ma Pani jakieś wyobrażenie o czytelnikach swoich książek?

Tak się składa, że ja znam niektórych moich czytelników. Widzę ich na spotkaniach autorskich, czytam ich blogi w internecie, piszą do mnie maile. To bardzo sympatyczna grupa osób, chyba właśnie kogoś takiego mam przed oczami, gdy piszę. Ludzi z poczuciem humoru, ale i ze swoimi problemami i zmartwieniami, którzy w lekturze szukają chwili oddechu i rozrywki. Lubią poczytać książki o książkach, bo wydaje mi się, że w moich powieściach widać osobistą fascynację literaturą. Którym odpowiadają stworzone przez mnie światy i sytuacje. To są dobrzy ludzie po prostu.

Skąd czerpie Pani inspiracje i pomysły do kolejnych opowieści?

W starym dowcipie było ?z głowy, czyli z niczego?. I tak jest w dużej mierze i w moim przypadku. Bardzo uważnie obserwuję świat wokół siebie i często jakieś zdarzenie, sytuacja, rozmowa zainspiruje mnie do napisania powieściowej scenki. Tak było na przykład z opisanym w ?Morderstwie niedoskonałym? wyjazdem studyjnym na Węgry. Moja koleżanka była na takim wyjeździe i pokazywała mi potem zdjęcia. Na jednym z nich był prelegent, a obok niego ekran, na którym wyświetlano slajd ze słowami ?köszönöm szépen?, co znaczy po węgiersku ?dziękuję bardzo?. Ja zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdyby np. Węgier nie miał tłumacza, a mówił wyłącznie w swoim rodzinnym języku, i słuchacze z Polski wzięliby te dwa słowa za jego imię i nazwisko? Oczywiście, w rzeczywistości cała sytuacja wyglądała inaczej, ale często właśnie inspirują mnie takie nawet dosyć banalne zdarzenia, które przerabiam na swój sposób. Tak samo jest ze słynnym przebraniem Mizery z ?Morderstwa niedoskonałego?, ciągle słyszę pytania, czy widziałam naprawdę coś takiego. A i owszem, kiedyś przypadkiem trafiłam na stronę producenta takich dziwnych przebrań i od razu zaczęłam się zastanawiać: ?a co by było, gdyby ktoś to kupił i przebrał się, by dokonać przestępstwa??. Inspirują mnie też całkowicie autentyczne doniesienia z prasy i innych mediów, ponieważ życie pisze ciekawsze historie niż jakikolwiek pisarz.

W ?Morderstwie niedoskonałym? pod koniec każdego rozdziału znajdują się fragmenty z tzw. Encyklopedii absurdów Adeli, będące właśnie artykułami z gazet i portali internetowych. Wiele z tych ciekawostek idealnie wpisuje się w konwencję powieści. Prowadzi Pani tego rodzaju spis intrygujących wydarzeń czy jedynie na potrzeby książki postanowiła Pani odnaleźć teksty, opisujące niecodzienne historie z życia wzięte?

Tak, prowadzę. Zbieram takie wycinki z gazet chyba od 2002, najpierw je wycinałam i chowałam do koperty, teraz już skanuję. Mam ich tyle, że kilka rzeczywiście idealnie pasowało do treści książki ? jak na przykład dosyć makabryczna historia o podglądaczu, który utracił oko, gdy próbował szpiegować swoją konkubinę przez wizjer w drzwiach. Na potrzeby książki znalazłam tylko jedną opowieść, też straszną makabreskę, o kobiecie, która butelką zabiła męża i kota. Męża z zazdrości, a kota z litości, bo uświadomiła sobie, że zwierzak zostanie sam, gdy ona pójdzie do więzienia. Przyzna Pani, że ta historia jest z jednej strony straszna, a z drugiej dosyć absurdalna. I jest dowodem na to, że życie czasem przerasta literaturę.

Jakich pisarzy ceni Pani najbardziej? Kto jest dla Pani autorytetem w tej dziedzinie?

Moim ulubionym pisarzem jest John Irving, którego cenię przede wszystkim za ironiczne poczucie humoru, duży dystans z jakim pisze o pracy pisarza, i pojawiającą się w każdej powieści groteskę. Bardzo lubię pisarzy iberoamerykańskich i ubiegłoroczna Nagroda Nobla dla Mario Vargasa Llosy w spełni mnie usatysfakcjonowała jako czytelnika. Poczucie humory Llosy także bardzo mi odpowiada ? polecam zwłaszcza jego cudowną książkę ?Ciotka Julia i skryba?, której echa powracają i w moich powieściach. Jeżeli chodzi o warsztat pisarski bardzo cenię Carlo Ruiza Zafona, a biorąc pod uwagę styl, uwielbiam Umberto Eco. Ja bardzo dużo czytam i właściwie każda książka mnie czymś zachwyca.

Skoro wspomniała Pani o Literackiej Nagrodzie Nobla, to chciałabym wiedzieć, co Pani sądzi o tegorocznym wyborze? Czy Pani zdaniem uhonorowanie Tomasa Tranströmera jest zasadne czy raczej ktoś inny powinien zostać wyróżniony?

Jak wszyscy wiemy, od lat mówi się o Noblu dla Adama Zagajewskiego. Oczywiście byłoby wspaniale, gdyby tę nagrodę otrzymał, bo to cudowny poeta. Ale cieszę się z Tranströmera, bo to także poeta, powiem szczerze, że miałam przeczucie, że to właśnie on dostanie Nobla. Przez wiele lat, każdego roku mówiłam: ?Czemu nie Llosa, czemu nie Llosa??, no i w 2010 w końcu przestałam. W tym roku zaczęłam więc nudzić o poetę i proszę ? od razu życzenie spełnione. Teraz czekam na Nobla dla Milana Kundery, choć pewnie za rok otrzyma go Amos Oz, ale pożyjemy, zobaczymy, jak mawiają Rosjanie.

Pani pierwsze dwie książki to powieści obyczajowe, natomiast Morderstwo niedoskonałe opiera się na wątku kryminalnym, co spowodowało ten zwrot?

?Morderstwo niedoskonałe? także jest przede wszystkim powieścią obyczajową. Śmieszną powieścią obyczajową o lekkim zabarwieniu sensacyjnym. Wątek kryminalny jest właściwie pretekstowy, to taki smaczek, żeby zwariowaną książkę uczynić jeszcze bardziej zwariowaną. Moja pierwsza książka ?Napisz na priv? to zabawna powieść obyczajowa, druga ? ?Magiczne miejsce? to romans przygodowy, zaś ostatnia, ?Morderstwo niedoskonałe? to, jak już wspomniałam, kryminał na wesoło. Za każdym razem staram się więc pisać coś innego, żeby nie zanudzić siebie i czytelników.

W ostatnim czasie polskie powieści kryminalne zostały docenione zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Czy zamierza Pani napisać tradycyjny kryminał?

Bardzo chciałabym napisać taki klasyczny kryminał, bardzo lubię cykl ?Morderstwa w Midsomer? Caroline Graham, to takie stylowe zbrodnie w klimacie angielskiej wsi. Ja z kolei mam pomysł na kryminał osadzony w realiach Krakowa, późnych lat 50. z odniesieniami do II wojny światowej, a nawet wojny domowej w Hiszpanii, którą bardzo się interesuję. Chciałabym, żeby ważną rolę w tej historii odgrywał budynek szkoły średniej, którą skończyłam, i do której mam wielki sentyment. To takie krakowskie ?liceum z tradycjami? ? V LO im. Augusta Witkowskiego, położone tuż przy Plantach, bardzo blisko Rynku Głównego.

Skoro mowa o przyszłości to proszę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, nad czym obecnie Pani pracuje?

Mam w planach ? poza oczywiście tym tradycyjnym kryminałem, o którym mówiłam przed chwilą ? dwie powieści. Na pewno będzie to kontynuacja ?Magicznego miejsca?, o którą bardzo proszą mnie czytelnicy, z nową, niezwykle atrakcyjną i tajemniczą bohaterką. W ogóle tajemnica, sekret, będzie przewodnim tematem tej książki. Drugą powieść, której początek mam już napisany, będzie rozgrywała się w środowisku blogerów, jeszcze nie zdecydowałam ostatecznie, ale może to będzie kolejny wesoły kryminał, choć z całkiem innymi postaciami niż ?Morderstwo niedoskonałe?.

Powieść o blogerach ? brzmi bardzo interesująco Uśmiech Powiedziała Pani, że początek jest już gotowy, więc może mogłaby Pani zdradzić przybliżoną datę premiery książki?

U mnie ?proces produkcyjny? trwa dosyć długo, więc trudno mi to dokładnie określić. Nie wiem, czy wcześniej nie napiszę kontynuacji ?Magicznego miejsca?, bo cała historia do tej książki właśnie mi się całkowicie ułożyła w głowie. Pewnie to zabrzmi dziwnie, ale przyśniła mi się od A do Z pewnej nocy. Teraz muszę więc zacząć wcześniej chodzić spać, żeby i książka o blogerach nabrała takich ostatecznych kształtów. Oczywiście żartuję, ale naprawdę inspiracje płyną z zupełnie nieoczekiwanych źródeł!

Jak brzmiało najdziwniejsze pytanie, jakie zadano Pani podczas wywiadów lub rozmów z czytelnikami?

Czy napiszę humorystyczną powieść o wampirach, taki ?Zmierzch? na wesoło. Odpowiedziałam, że się zastanowię?

 

 

Serdecznie dziękuję za rozmowę Uśmiech

Również dziękuję i pozdrawiam czytelników portalu Sztukater.pl

Wywiad dla portalu ?Sztukater? przeprowadziła Dosiak