Strona główna Aktualności Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę...

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”

0
PODZIEL SIĘ
Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Zatrutka Ewa Przydryga

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”

Zbrodnicze Siostrzyczki: Prawie idealna rodzina, prawie nieskazitelne małżeństwo. I naraz słowo „prawie” okazuje się kluczowe, bo żona nagle i bez śladu znika. Mąż zaczyna jej szukać i… no właśnie, tutaj dochodzimy do sedna Pani powieści: czy można zaryzykować stwierdzenie, że Piotr niespodziewanie się przekonuje, że właściwie zupełnie nie znał Ani, swojej żony?

Ewa Przydryga: Piotr związał się z Anią mając pewną tylko świadomość jakim bagażem emocjonalnym obarczona była jego żona. Już wiele istotnych dla każdego małżeństwa  kwestii pozostawało w sferze jego domysłów od samego początku ich związku, między innymi jej rodzina. Mówiła o niej lakonicznie i bez przekonania. Piotr nie poznał żadnego z jej krewnych, co, oczywiście było zastanawiające. Zresztą, nie tylko to. Także kilka lat wcześniejszego życia Ani stanowiło lukę w jej życiorysie. Z pewnych przyczyn Piotr nie chciał, a może nie potrafił wydobyć z niej konkretnych odpowiedzi. To Ania była zresztą postacią dominującą w ich związku. Mimo że fizycznie nieobecna praktycznie przez całą książkę, to ona najsilniej oddziałuje także na pozostałych bohaterów. Wracając jednak do pytania – myślę, że Piotr wiedział, że za jego żoną stoi jakaś tajemnica, ale nie spodziewał się, że jej sekrety sprowadzą na ich rodzinę śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy związałby się z nią gdyby miał od samego początku tego pełną świadomość?

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Ania, grafika z zasobów Ewy Przydrygi

Pani bohaterowie są bardzo skomplikowani psychologicznie – szczególnie widać to na przykładzie Ani. Z relacji kolejnych osób, z którymi rozmawia Piotr, wyłania się obraz pełen sprzeczności. Czytelnik waha się, czy Ania jest ostatecznie dobra czy zła, pełna empatia czy wyrachowana. Uważa Pani, że taka niejednoznaczność jest charakterystyczna dla każdego z nas, zwłaszcza, gdy przeglądamy się w oczach innych?

Zdaję sobie sprawę, że postać Ani może wywoływać skrajne emocje – zresztą po pierwszych, przedpremierowych recenzjach docierają do mnie właśnie takie słuchy.

W pełni świadomie wyposażyłam ją jednak we wszystkie cechy i dodałam jej własną historię.  Przykład Ani jest dość ekstremalny, bo sama Ania znalazła sie w dość ekstremalnej życiowej sytuacji, naznaczonej piętnem dzieciństwa i fatalnymi wyborami. Myślę jednak, że wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę. Każdemu z nas daleko do ideału, i nie ma w tym nic złego, to czyni nas po prostu ludźmi walczącymi o siebie, o innych, o wartościowe życie. Zdarza nam się czasem zboczyć z drogi, którą sobie wytyczyliśmy, i to jest okej. Ważne jednak, abyśmy w porę zdołali na nią wrócić. I, przede wszystkim, abyśmy nie starali się zadowalać innych kosztem tego, co sami wobec siebie czujemy.

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Piotr, grafika z zasobów Ewy Przydrygi

W „Zatrutce” mamy kilka niezwykle ciekawie zarysowanych charakterów kobiecych, wymieńmy choćby Anię, Joannę, Matyldę, czy Agatę. Fascynuje Panią różnorodność kobiecych typów psychologicznych?

Fascynują mnie typy psychologiczne, to prawda. Mam bzika na punkcie testu osobowościowego  opartego na koncepcji Junga i Briggs-Myers. Zamęczam wręcz swoich znajomych i rodzinę, prosząc, by odpowiedzieli na pytania testu, a tym samym odkryli, którą z szesnastu osobowości przejawiają 😉 Przyznam, że w „Zatrutce” nie starałam się dzielić osobowości względem płci. Ale może faktycznie wiodącą rolę odgrywają postaci kobiet. Stworzenie różnorodnych osobowości było dla mnie wyzwaniem, ale i frajdą: każda z nich musiała mówić innym językiem – nastoletnia, zbuntowana Matylda ubiera myśli w słowa zupełnie inaczej niż jej pragmatyczna, do bólu rzeczywista matka. Kobiety w mojej książce wychowały się też w zupełnie innych środowiskach, mają inne doświadczenia życiowe, odmienne potrzeby, są w różnym wieku – to też sprawia, że myślą i zachowują się w inny sposób. Zdecydowałam się ma wielobarwne postaci także, a może przede wszystkim, dlatego, aby czytelnik mógł odnaleźć którejś postaci cząstkę siebie.

W powieści niezwykle ważny, wręcz kluczowy jest wątek związany ze sztuką, ściślej mówiąc z teatrem eksperymentalnym. Skąd pomysł wprowadzenia go do książki?

Sztuka, pod różną postacią, chyba zawsze przewijać będzie się przez karty moich książek. Tym razem zdecydowałam się na teatr eksperymentalny na który natrafiłam kiedyś przypadkiem i w którym ujął mnie sposób ekspresji poprzez plastykę ciała. Wybrałam teatr także dlatego, bo chciałam zwrócić w ten sposób uwagę na problem nakładania masek. Czasem każdy z nas kryje się pod swoją pilnie strzeżoną fasadą. Powodów jest mnóstwo. Bezpieczeństwo i chęć akceptacji. Mogłabym wymieniać ich jeszcze więcej. W dobie internetu i oddziaływania social mediów na nasze życie, zdarza nam się ulegać tym wpływom. Pod maską czujemy się bezpieczniej. Teatr był dla Ani w pewnym stopniu wyzwoleniem, ale za czerwoną kurtyną, pod przylegającym do jej ciała kostiumem  ukrywała się całkiem inna dziewczyna niż ta, którą starała się wykreować dla innych.

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Detektyw, grafika z zasobów Ewy Przydrygi

Thriller psychologiczny, to gatunek szczególnie lubiany na zachodzie, w Polsce wciąż  niezbyt wyzyskany. Co Panią pociąga akurat w tym gatunku?

Konstruując fabułę „Zatrutki” nie zastanawiałam się na tym w jaką ramę gatunkową moja książka się wpasuje. Sięgnęłam po historię Ani, a wraz z nią po całą galerię różnorodnych postaci, bo od zawsze fascynował mnie człowiek. Nie to, co chciałby, abyśmy o nim wiedzieli. Nie tylko jego ambicje, pragnienia, osiągnięcia. Nie tylko to, co namacalne. Interesuje mnie człowiek w całej swojej złożoności, a przede wszystkim jego psychika, słabości, skrzętnie ukrywane potrzeby oraz mroczne sekrety.  To one często kierują jego działaniami, szczególnie w sytuacjach podbramkowych. Nadając konkretne tło zdarzeń i rys psychologiczny swoim bohaterom,  mogłam wejść w ich skórę, eksplorować ten teren,  który nie jest mi znany na co dzień. A to także lubię.

Dramat rodzinny, to zawsze dobra historia. Każdy z nas żyje w rodzinie i rzadko która zbliża się do ideału, a często ma swoje tajemnice i „trupy w szafie”. Czy powieść w typie thrillera psychologicznego może być więc zatem rodzajem wyzwolenia dla Czytelnika, odpowiedzieć mu na własne pytania, rozwiązać jakieś problemy?

To jedno z moich założeń. Zależy mi na tym, by bohaterowie stali się Czytelnikowi bliscy, ludzcy. Chciałabym, aby w jego wyobraźni stali się ludźmi z krwi i kości, a nie sztucznie wykreowanymi postaciami, bo wtedy nie byliby wiarygodni.  W ten sposób, mam nadzieję, decyzje i działania moich bohaterów mogą okazać się dla Czytelników wsparciem albo motywacją do zmian w życiu.

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Mapa miejsc powieściowych, grafika z zasobu Ewy Przydrygi

Powieść nosi intrygujący tytuł „Zatrutka”, związany z piosenkarką Sarsą. Czy może Pani powiedzieć o tym coś więcej?

To prawda, że w Volcie, jednej z piosenek Sarsy, a dokładnie w refrenie, pojawia się słowo Zatrutka. Było dla mnie inspiracją, podobnie jak utwór Chill tejże artystki, który także  pojawia się w książce. Tak jak dla Ani, i dla mnie stał się utworem z którym w dużym stopniu się utożsamiam, i który towarzyszył mi w chwilach radości oraz smutku. W tym tkwi magia wyjątkowej, autorskiej muzyki, o której trudni zapomniec. Jest w niej prawda, pasja i serce. Dlatego zarówno po ten jak i inne utwory Sarsy zdecydowanie warto sięgnąć.

Proszę nam powiedzieć, w jaki sposób buduje Pani tak ciekawą i mroczną atmosferę? Klimat „Zatrutki” jest wręcz gęsty od wrażeń i doznań bohaterów. Jak się to robi?

Myślę, że nie ma na to patentu. Pewnie niektórzy zgodzą się z tym, że, aby stworzyć przekonujący klimat, należy przeczytać przynajmniej kilka dobrych podręczników o tym, jak pisać. Albo wybrać się na kurs kreatywnego pisania. Albo jeszcze czytać na potęgę powieści cenionych pisarzy z rodzimego gatunku . To wszystko jest częściowo prawdą . Myślę jednak, że kluczem jest tutaj  indywidualny styl, indywidualna wrażliwość, pewnie także własne doświadczenia .  Ja, na przykład, mam takie nagminne i natarczywe hobby – wyobrażam sobie nieznaną mi osobę, wyposażam ją w osobowość, różne pragnienia, oraz fikcyjne życie. Stawiam ją sobie potem  w konkretnej sytuacji . Wreszcie, usiłuję wgryźć w jej umysł – pomyśleć jak mogłaby się zachować w danej sytuacji. I wtedy odpala się moja wyobraźnia, która przejmuje kontrolę. A ja nie mam wyboru – muszę się jej słuchać;)

Wszyscy mamy w sobie zarówno tę jasna jak i tę ciemną stronę – rozmowa z Ewą Przydrygą, autorką „Zatrutki”
Zatrutka Ewa Przydryga

Na koniec proszę jeszcze zdradzić czytelnikom swoje najbliższe plany. Czy szykuje się coś nowego?

Do zakończenia prac nad trzecią książką pozostały mi tylko cztery rozdziały. Liczę na to, że uda się ją opublikować już w przyszłym roku. Jestem tym bardziej ciekawa jej odbioru. bo tym razem podjęłam się nowego dla mnie typu narracji pierwszoosobowej. Było to dla mnie niełatwe wyzwanie, ale pozwoliło mi z większą łatwością zanurzyć się w umysł swojej bohaterki. Między innymi dlatego jest to książka o wiele mroczniejsza niż „Zatrutka”. Wraz z główna bohaterką poruszam się po osi trudnych tematów –  dotyczą one problemu przemocy rodzinnej, a także opieszałości służb socjalnych i porządkowych. Przyznaję, że czasem było mi trudno wypuścić Nikę, ze swojej głowy. Całkowite przeniknięcie przez jej myśli, problemy, a co za tym idzie,  mówienie jej językiem bywa uzależniające 😉 Chcę jednak w swoich powieściach zwracać uwagę na ważne tematy, a także, mam nadzieję, być dla dotkniętych podobnym jak tamte problemem, wsparciem i w tę pisarską stronę będę nadal zmierzać.

Dziękujemy za rozmowę i serdecznie polecamy „Zatrukę”!

Dziękuję 🙂

W tekście wykorzystano kolaże-grafiki udostępnione dzięki uprzejmości Ewy Przydrygi

O „Zatrutce” u nas TUTAJ