Strona główna Nasze patronaty Victoria Jenkins „Dziewczyny w wodzie”. Recenzja

Victoria Jenkins „Dziewczyny w wodzie”. Recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Victoria Jenkins „Dziewczyny w wodzie”. RecenzjaCo Was najbardziej przeraża w zbrodni?
Mnie jej zwyczajność. Nie bardzo mnie rusza, kiedy książkowe morderstwo popełnione zostaje w egzotycznym miejscu i w egzotyczny sposób. Naprawdę boję się wtedy, kiedy akcja książki, którą czytam, mogłaby się toczyć tuż za rogiem mojej ulicy. Kiedy mogę sobie wyobrazić, że spotykam mordercę w pracy, w kinie, w restauracji, w sklepie. Że on mnie obserwuje, myśli o mnie, planuje… A ja o niczym nie wiem, niczego się nie domyślam.

Historia opisana w „Dziewczynach w wodzie” przydarzyła się zwyczajnym ludziom.

Zwyczajnymi kobietami, może trochę pogubionymi w świecie, są tytułowe trzy zaginione „dziewczyny” ofiary mordercy. Jedna nie żyje. Druga przypuszczalnie nie żyje. Co do trzeciej, jest jeszcze nadzieja, ale maleje każdego dnia. I nikt nie domyśla się, co w nich było takiego niezwykłego, że morderca wybrał akurat je.
Sam morderca też nie jest zimnym psychopatą z gatunku Hannibala Lectera, lecz kimś, kogo można niechcący potrącić w autobusie, przeprosić i natychmiast zapomnieć. Albo kimś, kogo można znać od lat, być z nim na cześć-cześć i „co słychać”. Kimś, o kim nigdy by się nie pomyślało: to przestępca. Więc dlaczego zabił? Dlaczego więził dziewczyny przed śmiercią? Dlaczego je torturował? Czy w ogóle można poznać odpowiedzi na te pytania?

Zwyczajne są też dwie policjantki prowadzące śledztwo: rozwiedziona Alex i młoda, obiecująca Chloe.

I, jak to często robią zwyczajni ludzie, także te dwie komplikują sobie i tak niełatwe życie. Alex sypia z byłym mężem. Chloe usilnie próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa sprzed ośmiu lat, kiedy w pozorowanym samobójstwie zginął jej brat, oraz jego dziewczyna. Ale obie muszą skupić całe swoje siły i całą uwagę na prowadzonym śledztwie.

Victoria Jenkins jest mistrzynią mrożącej krew w żyłach zwyczajności. Gdybym spotkała na ulicy kogoś takiego jak Alex lub Chloe, nigdy nie powiedziałabym, że są to osoby oglądające na co dzień trupy i próbujące wydrzeć umarłym ich sekrety. Gdybym spotkała mordercę z „Dziewczyn w wodzie”, pewnie minęłabym go bez słowa. Mógłby być moim sąsiadem, ogrodnikiem, który ścina żywopłot, listonoszem, zamiataczem ulic. Przeczytajcie, jeśli się nie boicie. Ja idę zaryglować drzwi!