Strona główna Recenzje Strażniczka kłamstwa T.A. Cotterella recenzja

Strażniczka kłamstwa T.A. Cotterella recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Strażniczka kłamstwa T.A. Cotterella recenzjaStrażniczka kłamstwa T.A. Cotterella recenzja przedpremierowa

Alice jest malarką, której obsesją zawodową stało się poszukiwanie i odtwarzanie na płótnie prawdy o swoim modelu. Sesje portretowe z nią trwają długo, ponieważ zawsze stara się wydobyć wewnętrzny sens obiektu, pokazać prawdziwe oblicze osoby, którą maluje. Z psychologicznego punktu widzenia ogromnie ciekawe są zresztą jej spostrzeżenia na ten temat (dają dużo do myślenia): „Tyrani nieuchronnie pojawiają się w dżinsach i podkoszulkach, samooszukiwanie się to podstawowy rys tyranii” (s. 209).

Mąż jednej z klientek trafnie podsumowuje jej pracę – w tych obrazach jest coś więcej niż zwykłe podobieństwo uchwycone w rysunku, jest jakaś tajemnicza głębia.

Zrządzenie losu sprawia, że właśnie tej osobie przyjdzie się zmierzyć z wielkim kłamstwem.

Jej mąż, Ed, ceniony lekarz spędza wieczór, a potem jak się okazuje również noc na przyjęciu. Początkowo sprawa nie wydaje się groźna, ot zwykła impreza, która zbytnio się przedłużyła. Jednak później wychodzi na jaw, że jedna z dziewcząt, młoda studentka sztuki, również obecna na zabawie po kilku dniach traci życie, a śmierć budzi wątpliwości policji. Gdy zaniepokojona Alice bada sprawę, o której dowiedziała się z gazet, wypytuje męża o szczegóły znajomości ze zmarłą, ujawniają się niepokojące szczegóły. Co ma w tej sytuacji zrobić kochająca żona? Chronić za wszelką cenę męża, czy dać wiarę wątpliwościom? Wszystko się zapętla i wiedzie ku czystemu obłędowi – znakomicie przedstawionemu przez autora.

W bezpiecznym świecie kłamstwa

 „Strażniczka kłamstwa” to opowieść przede wszystkim o mierzeniu się z samym sobą i przekraczaniu własnych granic. Bardzo zgrabny thriller psychologiczny, umiejętnie grający wszystkimi prawidłami gatunku. Mamy ofiarę, manipulatora i osobę wykorzystywaną, ale wszystko jest dużo bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. Główna bohaterka musi dokonać pewnego wyboru, co zresztą podkreśla jej mąż. Ten wybór dokonywany jest zresztą wielokrotnie pod wpływem sytuacji z jakimi konfrontuje ją życie: rozmów z mężem, matką i dawną koleżanką ze szkoły. To prawda, że kłamstwo jest w pewnych okolicznościach wygodne i bezpieczne, ale tkwiąc w nim, można stać się zupełnie inną osobą, zatracić własną tożsamość. O czym zresztą przekonała się dobitnie jedna z bliskich Alice osób.

Bohaterka mówi: „Kiedy, będąc człowiekiem, który zawsze przestrzegał prawa (…) zejdziesz z tej drogi, wówczas wchodzisz w nieznane,  w świat, gdzie powietrze jest rzadsze, cienie dłuższe,  słońce słabsze.” (s. 84). Jest to znakomite podsumowanie jej sytuacji.

Rodzina jako wartość

„Strażniczka kłamstwa” to również bardzo celna opowieść o współczesnej rodzinie z wyższej klasy średniej. Rodzinie – dodać należy – którą nagle skonfrontowano ze światem mediów, tabloidów i internetowych hejterów. Gdy sprawa śmierci Araminty trafia gazet, również Alice i Edem zaczynają interesować się środki masowego przekazu. A fora internetowe lubią wydawać szybkie wyroki.

Alice jest dobrą żoną i matką. Sama miała trudne dzieciństwo i młodość. Z rodziną – w sensie rodzeństwa i matki nie utrzymuje zbyt bliskich stosunków. Całą swą miłość przelała więc na męża i dwoje dzieci. Psychologicznie można więc określić jej uczucie jako pewnego rodzaju zaślepienie, a to, co czyni by ratować rodzinę, jako swoistą desperację.

Przeszłość jako ciemna, niepokojąca kraina

„Strażniczka kłamstwa” to również historia o przeszłości i naukach jakie z niej powinniśmy wyciągać. Tak się w składa, że w życiu miłującej prawdę Alice było wiele przemilczeń i przeinaczeń. Ukrywała przed nią pewne sprawy rodzina, także w szkole doszło do zdarzenia, mającego wielkie znaczenie dla bohaterki i bliskiej jej osoby. Po latach przyjedzie pora, by wyjaśnić sekrety, a wydarzenia z przeszłości nadadzą nowy rys teraźniejszości.

Sztuka i kolor

Powieść jest przesycona kolorami i malarskim postrzeganiem świata. Ujmuje swoją erudycyjnością, bo Alice to osoba wrażliwa i doskonale wykształcona. Już dawno nie czytałam powieści, w założeniu kryminalnej, tak eleganckiej i mającej ambicje literatury wyższego rzędu. Naprawdę „Strażniczkę kłamstwa” czyta się z dużą satysfakcją i przyjemnością. Raz jako doskonale poprowadzony i umotywowany thriller psychologiczny z doskonale zarysowanym wątkiem obyczajowym. A dwa, po prostu kawałek dobrej literatury psychologicznej.

Za umożliwienie recenzji przedpremierowej dziękuję wydawnictwu Amber

Premiera 08. czerwca 2017

„Strażniczka kłamstwa” T.A. Cotterell

Tłum. Irena Kołodziej i Piotr Rachtan

O powieści „Strażniczka kłamstwa” czytaj u nas TUTAJ i TUTAJ