Strona główna Recenzje Antti Tuomainen Kopaliśmy sobie grób

Antti Tuomainen Kopaliśmy sobie grób

0
PODZIEL SIĘ

Antti Tuomainen Kopaliśmy sobie grób – recenzja

Zawsze się zastanawiałam, jak to jest w Finlandii z tą przyrodą. Czy mają tam odczucie, że jest jej za mało, no bo wiecie, surowy klimat, czy raczej za dużo, no bo wiecie, ten śnieg przez 8 miesięcy w roku, a przez resztę deszcz. I czy w związku z tym Finowie mają do przyrody stosunek obojętny, czy traktują ją jako coś cennego, coś co trzeba za wszelką cenę chronić. Antti Tuomainen  napisał „Kopaliśmy sobie grób” właśnie o tym. No i o zbrodni, oczywiście.

Dziennikarz i śnieg

Dziennikarz, dobry, ale trochę pechowy, który mimo ciekawych tematów nie może się wybić. Anonimowa wiadomość o kopalni, gdzieś na północy, która narusza wszystkie możliwe normy ochrony środowiska, chociaż miała być całkowicie ekologiczna. Rodzina na krawędzi rozpadu. Tajemnicze zgony. Dziwna córka zmarłego dziennikarza. Ojciec, który powraca po 30 latach nieobecności i nigdy nie zgadniecie, jak zarabia na życie.

Antti Tuomainen Kopaliśmy sobie grób
Antti Tuomainen Kopaliśmy sobie grób

I śnieg. Śnieg, który wszystko przytłacza. Który pada cały czas. Od którego drętwieje twarz, a po jakimś czasie martwieją palce u rąk i nóg. Przez który nie można szybciej jechać. Przez który czasem w ogóle nie można jechać. Przez który nie da się normalnie iść, tylko brnąć. Śnieg jest perfekcyjnym odzwierciedleniem stanu ducha głównych bohaterów, którzy brną przez sprawę mozolnie i często mają już tego (podobnie jak śniegu) wyżej uszu, ale nie ma obok czystego chodnika, na który możnaby wyjść, otrzepać buty i pójść sobie spacerowym krokiem. Można tylko brnąć dalej.

Cenię skandynawskie kryminały za prostą, ale dopracowaną w najdrobniejszym detalu intrygę. Ale – podobnie jak reszta świata – cenię je przede wszystkim za obicie społeczeństwa. Nigdy nie byłam w Finlandii, znam tylko jednego Fina, ale on mieszka w Grecji, nie jest więc typowym przypadkiem. Fajnie było zobaczyć w książce Tuomainena ludzi, którzy walczą ze śniegiem przez całe życie i już nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jaka to mozolna walka.

No i chyba nie muszę Wam podpowiadać, że kryminały o śniegu to najlepsza lektura na letnie upały, prawda?

O książce u nas TUTAJ