Strona główna Recenzje Zbrodnia na wesoło, czyli „Stało się” Magdy Kuydowicz

Zbrodnia na wesoło, czyli „Stało się” Magdy Kuydowicz

0
PODZIEL SIĘ

Zbrodnia na wesoło, czyli „Stało się” Magdy KuydowiczNieodżałowana Joanna Chmielewska nauczyła nas, że zbrodnię nie zawsze trzeba brać serio. Że nawet morderstwo może mieć komiczne aspekty, a już zbrodnie mniejszego kalibru, jak kradzież, oszustwo, wyłudzenie i tym podobne naprawdę mogą stanowić świetny powód do śmiechu. Czasy mamy niewesołe i okazji żeby się pośmiać coraz mniej. Z wielką przyjemnością wzięłam więc do ręki kryminał na wesoło Magdy Kuydowicz „Stało się”.

Matylda, roztrzepana dziennikarka, przeżyła właśnie wielką stratę, w wypadku samochodowym zginął jej kochanek Zbyszek.

Matylda jeszcze nie zdołała otrzeć pierwszych łez rozpaczy, kiedy żona Zbyszka, Marta zwana Podłą, wymogła na niej spotkanie, podczas którego zażądała, żeby Matylda oddała jej klucz do letniskowego domu Zbyszka nad morzem i jakieś tajemnicze dokumenty (których Matylda nie może znaleźć). W firmie, w której Matylda pracuje, miał miejsce równie tajemniczy atak hakerski. A do tego wszystko wskazuje na to, że zwłoki znalezione w samochodzie Zbyszka to nie Zbyszek, tylko jakiś bezdomny, odziany jednak w zbyszkowe ubranie i ze zbyszkowym zegarkiem na nadgarstku. Ale w takim razie gdzie jest Zbyszek i czemu ukrywa się przed Matyldą (bo dlaczego miałby się ukrywać przed żoną, łatwo zrozumieć)?

Matylda czuje, że musi rozpocząć własne śledztwo i rozwikłać zagadkę.

Ale nie jest sama, znajduje nieoczekiwanego sojusznika w postaci porucznika Kudełki, policjanta, który również dochodzi do wniosku, że cała sprawa śmierdzi. I najwyraźniej wszystkie drogi, czy też wątki prowadzą do nadmorskiej miejscowości Mielenko, gdzie istnieje ośrodek wczasowy o ostrym rygorze.

Akcja „Stało się” Magdy Kuydowicz jest zawiła, jak zawiłe potrafi być samo życie.

Bo przecież nigdy nie da się wszystkiego zaplanować co do najdrobniejszego szczegółu. A czasem w ogóle nie da się zaplanować. Trzeba więc improwizować, i te improwizacje bohaterów „Stało się” nie tylko wciągają czytelnika po uszy, ale wywołują wybuchy śmiechu. A te z kolei pomagają na złą pogodę, panujące na zewnątrz ciemności, zimno i świadomość, że do wiosny jeszcze daleko. Naprawdę, wydawnictwo Prószyński wybrało najlepszą z możliwych dat na premierę kryminału na wesoło. W zimie powinny ukazywać się tylko takie powieści!