Strona główna Recenzje Zapiski podglądacza Gay Talese recenzja

Zapiski podglądacza Gay Talese recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Zapiski podglądacza Gay Talese

Zapiski podglądacza Gay Talese recenzja

Ta historia wydaje się fikcją, a jednak jest prawdziwa. Czasami bowiem życie pisze lepsze scenariusze niż kino.

Gerald Foos, właściciel motelu w Aurorze w Kolorado przez wiele lat podglądał swoich gości. Jak to robił? Najpierw starannie wybrał odpowiedni budynek – przy East Colfax Avenue mieściło się ponad 250 hoteli. Zdecydował się ostatecznie na Manor House, ponieważ miał spadzisty dach – wysokość strychu wynosiła dwa metry, co umożliwiało swobodne przemieszczanie się. W sufitach wyciął (i zamaskował) otwory, a potem przez całe lata szpiegował swych gości. Obserwacje zapisywał skrupulatnie w pamiętniku, ale zdecydował się je upublicznić dopiero po wielu latach. Nawiązał w tym celu kontakt z dziennikarzem Gayem Talese, któremu nie tylko pokazał te zapiski, ale wtajemniczył go w sekret swej „platformy obserwacyjnej”.

Voyeryzm i naukowa pasja

Czemu Foos podglądał odwiedzających go ludzi? Czynił to od późnych lat 60. po lata 80., a w latach 90. XX wieku motel został sprzedany i ostatecznie wyburzony. Z jednej strony robił to, by zaspokoić swoje voyerystyczne ciągotki – lubił patrzeć na ludzi uprawiających seks. Po drugie cały czas tłumaczył sobie, że prowadzi osobliwe badanie naukowe. Na szerokim materiale badawczym i w sposób niedostępny innym naukowcom. Swoje notatki prowadził z zadziwiającą skrupulatnością – opisywał „obiekty”, ich wiek, wzrost i wagę, rasę, z której pochodzili oraz szczegóły zachowań seksualnych. Starał się na podstawie obserwacji wyciągać ogólne wnioski. Zauważył przykładowo, że mieszkańcy amerykańskiego Południa (oraz ludzie słabo wykształceni lub z nizin społecznych) lubią się kochać przy zgaszonym świetle. Potrafił też ocenić, czy związek podglądanej pary ma szanse na przetrwanie czy nie.

Zmiany społeczne

Foos, podglądając swe bezbronne i nie mające o jego procederze pojęcia ofiary, dokonywał jednocześnie ciekawych spostrzeżeń na tematy społeczne. W ciągu tych lat zmieniała się struktura Ameryki, mniej było podziałów rasowych i uprzedzeń związanych z płcią oraz z samym seksem, ogromnym przełomem była wojna w Wietnamie. Co ciekawe „Podglądacza” (jak sam siebie nazywał) mierził stosunek władz do weteranów – często pozostawionych sobie, bez specjalistycznej pomocy, z traumą, opuszczonych przez bliskich. Foos uważał to za niesprawiedliwe i krzywdzące. Lata 60. i 70.  to również czasy ekspansji miękkich i twardych narkotyków. Handel prochami nie ominął i Manor House. „Podglądacz” nie jeden raz musiał borykać się z niełatwą decyzją, czy wezwać policję, gdy zauważył coś podejrzanego i narazić się na zdemaskowanie.

Ludzie i ich małe, brudne tajemnice

Co ciekawe podglądanie gości motelowych na dłuższą metę wcale nie dawało Foosowi zadowolenia. Jak sam podkreślał, uczyniło go mizantropem i wpędziło w depresję. Zrozumiał bowiem, że ludzie z natury są źli i niegodziwi. Wiele (może wszystko?) robią na pokaz, prawdziwi są jedynie w momencie, gdy wydaje im się, że nikt na nich nie patrzy. I ta prawda nie jest zbyt piękna. Odarci z maski pokazują wstrętne oblicza cwaniaków, kłamców, oszustów. Foos stosował różne fortele, aby zdemaskować obłudę ludzką, lubił wystawiać swoich gości na próby. Zwykle te testy nie wypadały zadowalająco, co go dodatkowo przygnębiało. Czasami, zamiast podglądać, wolał więc wyjść na dach i patrzeć na zachód lub wschód Słońca.

Wyrzucić to z siebie

Zastanawiające jest wciąż jedno – w jakim celu Foos zdecydował się ujawnić swoją historię? Czy uważał wyniki swoich „badań” nad seksualnością Amerykanów za tak fundamentalne? A może tak naprawdę chciał nam opowiedzieć o sobie? Swojej samotności i rozczarowaniu ludźmi?

Książki Talese’a nie czyta się jako pikantnej plotkarskiej opowieści, choć sporo jest w niej dosadnych opisów. Czyta się ją jako obraz pewnego stanu świadomości i przemian jakie zaszły w Ameryce w ciągu prawie 30 lat. Motel Foosa to mikrokosmos, w którym można znaleźć wszystko: ludzkie namiętności, ambicje, strach i cierpienie. I kogoś, kto na to patrzy. Obserwuje i notuje. A potem nam o tym wszystkim opowiada. Chcemy słuchać, bo zastanawiamy się, jak sami zachowujemy się, gdy nikt na nas nie patrzy (lub wydaje się nam, że nie patrzy).

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca

Przekład: Piotr Kaliński