Marta Guzowska
Dzisiaj kolejny odcinek cyklu ?Zbrodnie z przeszłości?. Szukajcie ich w każdy środowy wieczór!
Robotnicy, którzy pracowali przy budowie drogi w Ridgeway Hill w Dorset w Anglii zapewne zdumieli się i przerazili, kiedy odkryli pierwsze szkielety. Wezwani na miejsce archeolodzy mogli ich jednak szybko uspokoić: ofiary mordu pochodziły z początku XI w. Nie zmienia to jednak faktu, że odkryto ślady potwornej rzezi: w ziemnej jamie archeolodzy odkopali szkielety 54 młodych mężczyzn, pozbawionych głów. Po egzekucji bezgłowe zwłoki wrzucono do dołu z ziemią, a głowy ułożono jedną na drugiej w końcu masowego grobu.

Photo za http://phys.org/news/2012-01-viking-mass-grave-linked-elite.html
Analiza radiowęglowa szkieletów potwierdziła wstępne datowanie: mężczyźni zostali zabici koło roku 1000. Jeszcze ciekawsze rezultaty przyniosła analiza izotopowa zębów: okazało się, że wszyscy przybyli ze Skandynawii. Badacze przypuszczają, że masowy pochowek zawierał szczątki wikińskich najemnych wojowników, którzy w XI wieku terroryzowali północną Europę.
Jak to się stało, że ci, którzy zazwyczaj zabijali, sami padli ofiarą mordu? Badacze przypuszczają, że wojownicy mogą być ofiarami tzw. masakry w dniu św. Brycjusza. Angielski król Ethelred II zwany Bezradnym albo Gnuśnym (który ponoć podczas chrztu nasiusiał do chrzcielnicy, co odczytano, i słusznie, jako przepowiednie nieszczęść, które spadną na kraj pod jego rządami) rozkazał w dniu 13 listopada 1002 r. wymordować skandynawskich osadników. Spowodowało to akcje odwetowe Duńczyków, ale to już zupełnie inna historia.
Jednak wcześniejsze badania pokazują, ze inne ofiary masakry w dniu św. Brycjusza zostały zlinczowane przez tłum. W Dorset miała miejsce regularna egzekucja. Mężczyźni zostali ścięci od przodu, tak, jak wojownik w słynnej sadze Jomsvikinga, który mówi: ?Idę szczęśliwy na śmierć, podobnie jak moi towarzysze. Ale nie pozwolę zarżnąć się jak owca. Wole widzieć spadający cios. Patrzcie uważnie na moją twarz i szukajcie na niej oznak bladości?.
Na tej podstawie badaczka z McDonald Institute for Archaeological Research Britt Baillie wysunęła teorię, że zamordowani mężczyźni to najemnicy, którzy wzorowali się na Jomswikingach, elitarnym zbójeckim bractwie, powołanym do życia przez króla duńskiego Haralda Sinozębego. Legendy o niezwyciężonych okrutnych Jomswikingach krążyły po całym średniowiecznym świecie, niewykluczone więc, że znaleźli się inni, którzy pragnęli ich naśladować.




