Strona główna Recenzje W obawie przed własnym cieniem czyli ?Joseph Anton? Salmana Rushdiego

W obawie przed własnym cieniem czyli ?Joseph Anton? Salmana Rushdiego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

W 1975 r. copywriter w agencji reklamowej Ogilvy&Mather Salman Rushdie wydał powieść ?Grimus?. Przeszła bez echa, szczerze mówiąc nie była zbyt dobra.

Sześć lat później copywriter w agencji reklamowej Ogilvy&Mather Salman Rushdie wydał powieść ?Dzieci północy?. Dostał za nią nagrodę Bookera, a później jeszcze, za tę samą powieść, przyznano mu dwukrotnie ?The Best of Booker?. Rushdie stał się pisarzem.

Siedem lat później (w międzyczasie ukazały się jeszcze powieść ?Wstyd? i reportaże ?The Jaguar Smile?, ale nie zdobyły aż takiego uznania) pisarz Salman Rushdie wydał powieść ?Szatańskie wersety?. Rozpętało się piekło, a Salman Rushdie został uciekinierem. I celebrytą.

 

 

14 lutego 1989 r., w Walentynki, na antenie radia Teheran Ajatollah Chomeini ogłosił fatwę, wyrok śmierci na pisarza-bluźniercę. Egzemplarze ?Szatańskich wersetów? trafiały do ognia, wydawców i tłumaczy atakowano, Wielka Brytania i Iran zerwały stosunki dyplomatyczne. Rushdie stał się więźniem eskorty policyjnej (plotka głosi, że policjanci robili furorę na przyjęciach dla literatów, na które towarzyszyli pisarzowi) i rozpoczął życie w ukryciu.

Joseph Anton to pseudonim pisarza, utworzony od imion jego dwóch ulubionych twórców (podobno policjanci nazywali go zdrobniale Joe, co nieodmiennie irytowało Rushdiego). ?Joseph Anton? to wspomnienia z dziesięciu lat strachu przed własnym cieniem. Rushdie ukończył wówczas dwie powieści: ?Ostatnie westchnienie Maura? i ?Ziemię pod jej stopami?. Rozwiódł się z amerykańską pisarką Marianne Wiggins i ożenił z Elizabeth West. Próbował żyć w miarę możliwości normalnie, ale większość czasu spędzał popadając na przemian w megalomanię i paranoję.

?Joseph Anton? to jednak powieść nie tylko o 10 latach strachu, ale o całym życiu pisarza. O tym, na czym polega twórczość, dlaczego to, co daje rodzina pozostaje w człowieku na zawsze i jaką cenę płaci człowiek za wolność artystyczną.

Jest lato, polecamy książki na plażę, głównie lekkie kryminały. Ale ?Joseph Anton?, wbrew pierwszemu wrażeniu, również doskonale nadaje się na letnią lekturę. Weźcie go do ręki wieczorem, kiedy dzieciaki już śpią, niebo ciemnieje i wreszcie można napić się w spokoju piwa. Nie spieszcie się. ?Joseph Anton? to zupełnie inny świat, ale kiedy w niego wkroczycie, nie będziecie żałować.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis