Strona główna Inne Victoria Jenkins „Dziewczyna, która zginie pierwsza”. Fragment

Victoria Jenkins „Dziewczyna, która zginie pierwsza”. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

Victoria Jenkins „Dziewczyna, która zginie pierwsza”. Fragment

Odskoczyła na łóżku, kiedy rzucił butelką. Szkło rozprysło się na drobne kawałki, tanie piwo ochlapało ścianę.

– Właśnie o tym gównie mówię. Uważasz się, kurwa, za lepszą od wszystkich.

Podszedł i machnął jej ręką przed twarzą, żeby pokazać, o co mu chodzi.

Keira po raz pierwszy przestraszyła się go. Dowiedziała się o nim rzeczy, w które nigdy by nie uwierzyła. Nie chciała mieszkać z kimś takim. Do czego jeszcze jest zdolny?

– Mam dosyć wiecznego robienia ze mnie ciemnego typa – prychnął wściekle. – Jak chcesz wiedzieć, co naprawdę jest grane, zapytaj swojej kumpelki na dole.

Keira zmarszczyła czoło.

– Co to ma znaczyć?

Pokręcił głową.

– Przejrzyj na oczy, Keira. Życie to nie kreskówka Disneya. A przy okazji, wszyscy uważają tak samo, jak ja. Jesteś małą, rozpieszczoną, bogatą suką.

Cofnął się i wypadł z pokoju. Keira wstała z łóżka i spojrzała na ochlapaną ścianę. Plama zaczynała już wysychać, spływające krople piwa wyglądały jak duże łzy. Mieli wrócić do tego domu we wrześniu, po letnich wakacjach, żeby zaliczyć ostatni rok studiów. Na początku było dobrze.

Zanim się lepiej nie  poznaliśmy, pomyślała.

Zastanawiała się nad tym, co powiedział. Naprawdę tak o niej myśli? Wszyscy tak o niej myślą?

Otworzyła szeroko okno, usiadła na dachu łazienki, ich prowizorycznym balkonie, i sięgnęła po drinka, którego tam zostawiła. Zerknęła w dół na wąski pas podwórza. Dochodziły stamtąd głosy i śmiechy, ale czuła się, jakby była o wiele dalej niż dwie kondygnacje od ludzi w dole. To już nie było jej miejsce.

Wolałaby nie wiedzieć pewnych rzeczy. Podpisała już umowę najmu na następny rok, ale musia być jakiś sposób, żeby ją rozwiązać. Nie mogła tu teraz wrócić, sytuacja stała się zbyt skomplikowana.

Poczuła łzy w kącikach oczu. Pomyślała o swoich rodzicach. O swojej siostrze. Chciała pojechać do domu.

Usłyszała za sobą skrzypienie drzwi sypialni. Westchnęła i otarła oczy wierzchem dłoni, żeby ukryć łzy. Nie chciała się kłócić. Tom powiedział wszystko, co było do powiedzenia, nie musiała słyszeć więcej. Tak ją zdenerwował, że nie chciała nawet na niego patrzeć.

Ciekawe, czy mówił prawdę, czy rzeczywiście tak ją widzą wszyscy. Wiedziała, że jest szczęściarą, ale nigdy się tym nie chwaliła. A jeśli nawet, to niechcący. Nigdy się też nie wywyższała, uważała ich za swoich przyjaciół. Jeżeli wywoływała wrażenie, że jest lepsza, to nieświadomie.

Wyczuła go za sobą, a potem wszystko stało się bardzo szybko. Ręka na moment dotknęła jej pleców, zanim mocne pchnięcie zrzuciło ją z dachu. Próbowała przerwać spadanie, obracała się rozpaczliwie, ale nie miała się czego złapać, nie było niczego, co mogłoby ją zatrzymać.

Jej samotny krzyk przeszył nocne powietrze.

 

Przekład Maciej Pintara