Recenzja Adrianny Michalewskiej
Jest upalny letni dzień. W Miami zostaje popełnione kolejne morderstwo. Seryjny zabójca Andrew Philip Cunanan poluje na swoją ofiarę. Młody żigolak, diler narkotykowy, poszukiwany przez FBI ma zaledwie 28 lat, temperament seksualny i obycie w świecie sław szukających eleganckich kochanków. Zabija dla przyjemności. Policja nie może go schwytać, choć sieć wokół Cunanana jest bardzo gęsta.

Kiedy pada strzał, powietrze gęstnieje. U podnóża schodów wytwornego domu leży, w kałuży krwi, pięćdziesięcioletni Włoch. Marzyciel o smutnych oczach, niewysoki czarodziej, który potrafi malować na płótnach fantazje ludzi, dla których sztuka wyszła z muzeum i zamieszkała na ubraniach. Chłopak z Kalabrii, poszukujący uparcie piękna, które chciał dać wszystkim. Gianni Versace umiera, postrzelony przez psychopatę.
Nieco hagiograficzna opowieść o życiu tego kreatora jest jak wycieczka w lepszy świat. Tony di Corcia z zapałem opowiada o tym, jak młody Włoch walczył o prawo do uznania swojego kraju i mierzył się z największymi, którzy rządzili wtedy modowym biznesem. Na okładce książki widzimy starzejącego się mężczyznę w okropnym swetrze, nieogolonego o wielkich, smutnych oczach. Ten człowiek wprowadził swoją kolekcję do Victoria & Albert Museum w Londynie i projektował dla Madonny, lady Diany oraz wielu innych celebrytów i gwiazd. Stworzył kostiumy, które mogły konkurować z uniformami Coco Chanel. Zjechał cały świat, aby zajrzeć do jego muzealnych zbiorów, które następnie przenosił na płótno. Drapował, rozcinał, upinał i dawał kobietom w postaci sukien.
Ukochany brat dla siostry Donatelli i przyjaciel Armaniego. Po prostu Versace.
Historia jego życia porusza i jest opowieścią o marzeniach, które uwiodły i zaprzątnęły umysłem chłopaka. A on się im oddał. Jego śmierć nie była w żadnym stopniu uzasadniona. Cunanan zabił go bez powodu…
Zanim jednak to nastąpiło, życie Gianniego toczyło się od awantur w szkole o rzekomą „pornografię” ( projektant pod ławką rysował kobiety w eleganckich sukniach ), przez wejście na salony, a potem do największych włoskich domów mody, po wielkie uczucia i oparcie, jakie zawsze miał w rodzinie. Melodramat z kryminalnym zakończeniem.
Bardzo polecam.





