Strona główna Recenzje Czegóż chcieć więcej, czyli ?Wiedeńska gra? Carli Montero

Czegóż chcieć więcej, czyli ?Wiedeńska gra? Carli Montero

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

Znowu ci Hiszpanie! Stwarzają zupełnie nową jakość powieści przygodowej. Do nazwisk takich jak Arturo Perez-Reverte czy Carlos Ruiz Zafon dopisać trzeba jeszcze jedno ? Carla Montero.

 

Montero zadebiutowała powieścią ?Szmaragdowa tablica?, którą zachwycałam się tutaj kilka miesięcy temu. Po paru nieprzespanych z jej powodu nocach obiecałam sobie, że następna książka tej autorki też wpadnie mi w ręce. I słowa dotrzymałam.

?Szmaragdowa tablica? była historią młodej kobiety przepleciona z losami wojennej i powojennej Europy i tajemniczego obrazu. Akcja ?Wiedeńskiej gry? umieszczona jest na podobnie dramatycznym zakręcie czasu: w Wiedniu, przed wybuchem I wojny światowej. Ale historia stanowi dla Montero tylko tło, które dodaje akcji pikanterii. W rzeczywistości chodzi o przygodę przez Wielkie Pe.

 

 

W ?Wiedeńskiej grze? znaleźć można wszystkie elementy, w które solidna powieść przygodowa powinna być wyposażona. Jest więc osierocona hiszpańska piękność, przygarnięta pod skrzydła wiedeńskiego odłamu rodziny, tajemniczy zamek, tajne zgromadzenie, rywalizujący o pannę bohaterowie i niebezpieczeństwo. A w tle piękne suknie, powozy, futra, dźwięki wiedeńskiego walca i dzwonki przy uprzęży koni zaprzężonych do sań. I Wiedeń, miasto ponure, szare i nieco złowrogie, w którym tworzy się historię.

Czego można więcej wymagać od powieści przygodowej? Ja poprosiłabym tylko o jedno: o więcej czasu. Montero, po sukcesie ?Szmaragdowej tablicy? wyraźnie pisała ?Wiedeńską grę? w pospiechu i brak tej staranności wychodzi tu i ówdzie. Ale mimo to ?Wiedeńską grę? czyta się świetnie. Jeśli Montero siedzi nad kolejną książką, już sobie obiecuję, że ta dostanie się w moje ręce.

?Wiedeńską grę? przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis