Strona główna Mordercze miasta Sprawa ?Kuśnierza?

Sprawa ?Kuśnierza?

0
PODZIEL SIĘ

W styczniu 1999 r. z Wisły wyłowiono fragment skóry młodej kobiety; jej zabójcę szybko ochrzczono mianem ?Kuśnierza?. Policja doszukiwała się związków z filmami ?Siedem? i ?Milczenie owiec?, a także pewnym artykułem z magazynu ?Gazety Wyborczej?. Ta okropna zbrodnia, wstrząsnęła Krakowem trzynaście lat temu i do dzisiaj pozostała nierozwiązana.

 

7 stycznia 1999 w porcie rzecznym na krakowskim Zabłociu zatrzymał się pchacz barek ?Łoś? ? silnik stracił moc, ponieważ jakiś przedmiot wkręcił się w maszynę. Mechanik najpierw próbował cofnąć łódź, a gdy to nie odniosło skutku, zaczęto sprawdzać łopaty napędu. Po chwili przerażeni mechanicy wyciągnęli ogromny płat ludzkiej skóry, ściągnięty z całego tułowia. Nietrudno było o skojarzenie z filmem ?Milczenie owiec?, w którym poszukiwany psychopata zabija młode kobiety, by zdjąć z nich skórę. Do mordercy z Krakowa od razu przylgnęła nazwa ?Kuśnierz? budząca jednoznaczne skojarzenia.

 

Tydzień po makabrycznym znalezisku w porcie, gdy gazety rozpisywały się o psychopacie, który szyje sobie płaszcz z ludzkiej skóry, pracownicy stopnia wodnego na Dąbiu zaalarmowali policję, że w kracie odpływowej tkwi ludzka noga. Technicy policyjni nie mieli wątpliwości ? oba fragmenty ciała pasowały do siebie, a noga został odcięta z dużą precyzją. Zaczęło się żmudne przeszukiwanie kartotek zaginionych kobiet, ponieważ badania pozwoliły na stwierdzenie, że ofiarą była kobieta. W Krakowie zaczynęły się tymczasem szerzyć plotki o seryjnym zabójcy, skórującym kobiety, choć jak dotąd przestępca zaatakował tylko raz. Wśród plotek była i ta, że ?Kuśnierz? zawodowo zajmuje się wyprawianiem skór zwierzęcych lub potrafi sprawiać zabite zwierzęta (być może jest myśliwym), a swoją wiedzę wykorzystuje w atakach na kobiety.
Przeglądanie kartotek policyjnych z opisami przestępstw popełnionych na tle seksualnym także niewiele dało, bo w naszym województwie do tej pory nie było podobnego przypadku.
Po pół roku od tej makabrycznej zbrodni została zidentyfikowana ofiara ? to 23-letnia studentka religioznawstwa. Dziewczyna nie miała żadnych wrogów, nie obracała się w podejrzanym towarzystwie, po prostu pewnego dnia, w listopadzie 1998, nie wróciła do domu z uczelni. Co działo się z dziewczyną po zaginięciu, czy została porwana lub zgwałcona, i kiedy naprawdę zginęła ? nie udało się wyjaśnić.
W tym samym czasie pojawiła się szansa na przełom w śledztwie. Aresztowany został obywatel Rosji, zamieszkujący podkrakowskie Brzyczyny, który zamordował swego ojca, a z głowy zdjął mu skórę, z której uszył maskę. Przebrany w tą maskę udawał ojca przed mieszkającym z nimi wspólnie dziadkiem. I choć Władmir W. został skazany na 25 lat za zabójstwo ojca i deportowany do Rosji, gdzie obecnie odsiaduje wyrok, nie udało się powiązać jego sprawy z zabójstwem studentki. Choć motyw skóry nie był jednym wspólnym w tych dwóch zabójstwach ? oboje: Władmir i zamordowana Katarzyna byli studentami UJ.
W ciągu lat śledztwa mnożyły się fałszywe tropy i ślepe uliczki: policjanci badali trop mężczyzny, który odbywał karę w szpitalu psychiatrycznym za zamordowanie i poćwiartowanie zony, ale także nie on okazał się zabójca Kasi.
Inny ślad prowadził do Niemiec, gdzie policja aresztowała nekrofila wykradające zwłoki kobiet ? również i on nie miał nic wspólnego z krakowskim morderstwem. Badano także inny ciekawy wątek – fragment ciała Katarzyny wyłowiono z Wisły kilka dni po opublikowaniu w czwartkowym Magazynie ?Gazety Wyborczej? artykułu na temat motywów obdzierania ze skóry w sztuce.
Po kilku latach sprawę zamknięto z braku dowodów. Nie znaleziono dalszych części ciała Katarzyny, śledczy wyczerpali możliwości procesowe.
W 2007 do prac włączył się m.in. jasnowidz, Krzysztof Jackowski specjalizujący się w odnajdowaniu osób zaginionych i zmarłych. Kilka dni temu jasnowidz przyznał, że stworzył ? na podstawie swoich wizji ? portret mordercy, który jakoby zgadza się z ustaleniami policji. ?To psychopata i seryjny zabójca? ? powiedział jasnowidz. ?Wyrzucił pierwszy płaszcz ze skóry, bo nie był z niego zadowolony. Prędzej czy później zabije znowu?.
W tym roku, prawie dokładnie w 13 rocznicę wyłowienia fragmentu ciała Katarzyny z Wisły, śledztwo zostało wznowione. Zajmują się nim policjanci z krakowskiego Archiwum X, badającego niewyjaśnione od lat sprawy.
Dochodzenie otoczone jest tajemnicą ? starannie strzeżone są informacje o profilu psychologicznym mordercy (policjanci zdradzają tylko, że jest to ktoś ?całkiem zwyczajny?, kto może nie budzić w swoim środowisku żadnych podejrzeń).
Co się stało, że śledztwo nagle nabrało tempa? Można się tylko domyślać, że odnaleziono jednak szczątki Katarzyny lub znalazł się nowy świadek. Być może pojawienie się w gazetach i na portalach internetowych informacji o wznowieniu śledztwa i sugestii o odnalezieniu ciała (wzmianka, że policjantom pomaga jasnowidz Jackowski), ma zmusić mordercę do ujawnienia się lub wykonania jakiegoś fałszywego kroku. Być może podejrzany jest pod obserwacją, a policja czeka, by odwiedził miejsce ukrycia ciała Kasi?
Ta historia na pewno doczeka się rozwiązania. A jeszcze bardziej pewne jest, że któryś z pisarzy kryminalnych sięgnie po ten makabryczny temat?