Strona główna Recenzje Sławomir Koper, Polskie piekiełko. Obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945

Sławomir Koper, Polskie piekiełko. Obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945

0
PODZIEL SIĘ

Wszystkie książki Sławomira Kopra dotyczące II Rzeczpospolitej są sensacją. Nic dziwnego. Czasy pięknych sukien, ułańskiej fantazji, szarmanckich gestów, wspaniałych karier, szyku i elegancji czarują. Czy na pewno? Otóż nie.

Najnowsza książka, zatytułowana Polskie piekiełko. Obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945 to zbiór opowieści o życiu tych, którzy w podręcznikach do historii zostali przedstawieni w sposób, delikatnie mówiąc, posągowy. W rzeczywistości zaś w ich działaniu można odnaleźć niejedną skazę. Przesada, ktoś powie. Zawsze są sytuacje, które łatwo ocenić po czasie, a ludzie są tylko ludźmi. Możliwe. Przyjrzyjmy się temu bliżej. Niech fakty zadecydują o tym, czy Koper pisze historię uczciwie.

 

 

Fakt 1. Ostatni przedwojenny premier Sławoj Składkowski, znany także z tego, że miał obsesję na punkcie higieny i od jego imienia pochodzą sławojki, poprzedniczki dzisiejszych budek toitoi, pod koniec życia zachorował na raka jelita grubego. Życie mogła mu tylko uratować natychmiastowa operacja. Potrzebował na nią 100 dolarów. Trwała wojna. Składkowski był generałem polskiej armii. Poprosił o pomoc Sikorskiego. W liście, który otrzymał, przeczytał: ?Od Polski nic się już Panu nie należy!? Złamany wstydem Składkowski prosił o życie Roosevelta. Otrzymał bezzwrotną pożyczkę na operację, dzięki której żył jeszcze dwadzieścia lat.

 

Fakt 2. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, słynny birbant i kobieciarz, potrafiący jednocześnie wypić wódkę z trzech kieliszków trzymanych pomiędzy palcami jednej ręki nie wjechał, wbrew legendzie, na koniu do warszawskiej restauracji. Kiedy w czasie wojny znalazł się w Rzymie i, stamtąd wyemigrował do Lizbony (ci, którzy widzieli ?Casablankę? wiedzą, czym była wtedy Lizbona), i dalej do USA, został pozbawiony wszelkich środków do życia. Nie miał w Stanach pozwolenia na pracę i musiał dorabiać w gazecie polonijnej jako gryzipiórek. 1 lipca 1942 popełnił samobójstwo. W piżamie wyskoczył z balkonu. Czy człowiek, który właśnie został nominowany na ambasadora w Hawanie, gdzie krzyżowały się siatki szpiegowskie, człowiek, który zawsze miał wyglansowane oficerki i odprasowany mundur skacze z okna w piżamie?

Fakt 3. Znany poeta Julian Tuwim (znany chyba najbardziej dzieciom), tuż po ataku Sowietów na Polskę przeszedł metamorfozę, która kazała mu głośno mówić o konieczności współpracy z Rosjanami. Demonstracyjnie popierał politykę Sikorskiego dążącego do zbliżenia ze Stalinem, wychwalał Wandę Wasilewską i krytykował aliantów. Lechonia i Wierzyńskiego nazwał faszystami. Po takich enuncjacjach rząd londyński cofnął mu zasiłek. Gdyby nie Artur Rubinstein, Tuwimowie pewnie umarliby z głodu.

Tych faktów w książce jest wiele. Zachęcam do jej przeczytania. Dowiecie się z niej, że ministrowie rządu na uchodźstwie zażądali uposażeń równych ministrom rządu Francji. A w tym czasie polscy żołnierze w obozach dla internowanych głodowali. Brzmi znajomo? Jak widać historia lubi się powtarzać.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona.