Strona główna Mówi ekspert... Kto pamięta o zabitych na służbie policjantach?

Kto pamięta o zabitych na służbie policjantach?

0
PODZIEL SIĘ

 


Jest taka księga, pięknie oprawiona. Honorowa. Pieczołowicie przechowywana w Komendzie Głównej Policji. Raz na jakiś czas uzupełniane są w niej nazwiska. Ma to miejsce raz , czasami kilka razy w ciągu roku. W zależności od ilości osób, które na wpis do honorowej księgi sobie zasłużyły. Aby zasłużyć sobie na wpis, trzeba być funkcjonariuszem policji i spełnić jeden bardzo prosty warunek. Tak jak każdy szeregowy nosi w tornistrze buławę, tak każdy gliniarz każdego dnia i każdej nocy, jeśli tylko pełni służbę nawet w najbardziej zapadłej dziurze naszego kraju może do tego zaszczytu się zakfalifikować.

 

Kilka razy niewiele brakowało, aby i moje nazwisko tam się znalazło. Lektura tej księgi jest niezwykle interesująca. Z fotografii patrzą na nas twarze, zwykłe, niczym się niewyróżnjające. Jedni się uśmiechają, inni są bardzo poważni. Jedni w mundurach, inni w cywilnym ubraniu. Krótki opis przebiegu służby, szkoleń i nagród. Kilka słów o zajmowanym ostatnio stanowisku oraz jedno, dwa zdania z przebiegu interwencji, która zaważyła o tym, że nazwisko akurat tego funkcjonariusza lub funkcjonariuszki znalazło się w księdze.

 

 

Czasami zaważył o tym zwykły przypadek, ot, jechał w patrolu a ktoś w niego wjechał. Nawet nie zdążył zauważyć, że stał się bohaterem. Czasami okoliczności są bardziej dramatyczne, bo zasłużyło się na wpis do księgi podczas bezpośredniego pościgu za sprawcą przestępstwa i wtedy doszło do wypadku. Wielu zasłużyło sobie na wpis podczas strzelaniny z przestępcami, jak w Magdalence. Niektórzy ratując bezpośrednio czyjeś życie, jak śląscy policjanci ratujący przygniecionych podczas katastrofy w czasie targów hodowców gołębi. Niektóre twarze są mi znane osobiście, innych nigdy nie spotkałem. Niektóre nazwiska przywołują głośne opisy w mediach, inne przeszły zupełnie niezauważone.

 

Księga Pamięci Komendy Głównej Policji, rejestr, w którym na szczęście mnie nie ma. Otwiera ją nazwisko starszego sierżanta Jacka Engela, zginął zastrzelony przez bandytów w 1993 roku. Zamyka … ta księga nigdy nie jest zamknięta. Dlatego, że policjanci są jedyną grupą zawodową, która z mocy ustawy musi ryzykować swoim życiem, jeśli trzeba ratować cudze. Pamiętaj o tym drogi czytelniku. A jeśli chcesz związać swoje losy z tą formacją, pamiętaj, że gdy podpisujesz umowę o pracę, to tak naprawdę zawarłeś kontrakt ze śmiercią. I być może, kiedyś twoje nazwisko może znaleźć się na kartach tej księgi. Mnie udało się uniknąć tego honoru. Cześć pamięci moim kolegom, którzy odeszli na swój wieczny patrol. Polecam lekturę i chwilę zadumy. Tylko tyle można dla nich zrobić, choć zasłużyli na wiele, wiele więcej. Wystarczy znaleść portal policja.pl i w wyszukiwarkę wpisać „księga pamięci”.

 

http://www.pochuro.pl/index.php?option=com_idoblog&task=viewpost&id=187&Itemid=142