Strona główna Mówi ekspert... R. Chandler, Wysokie okno, czyli jakie buty nosisz, tak cię widzą

R. Chandler, Wysokie okno, czyli jakie buty nosisz, tak cię widzą

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja nieobiektywna Adrianny Michalewskiej

 

fot. Internet

 

Bardzo lubię powieści Chandlera. Kto nie lubi…

 

Ale tym razem chciałam zwrócić uwagę na jeden drobiazg. Marlowe, jego flagowy detektyw, ma niesamowite oko do detali. Trzeba przyznać, że głównie do detali z branży odzieżowej. I tak – sam wspomniany chodzi w obuwiu na gumowej podeszwie. Akcja Wysokiego okna to czasy wojny i gumowa podeszwa była już wtedy powszechnie stosowana, jako tańsza i znacznie bardziej uniwersalna niż podeszwa skórzana, która jest droga i śliska.

Oczywiście, skórzane podeszwy można zelować, czyli podkleić gumą, czy innym materiałem, ale to podraża koszty i w ogóle nie nadaje się do masowej produkcji. Marlowe nosi buty na gumie, dzięki czemu nie słychać, jak się zakrada, aby obserwować ludzi, za których obserwację mu zapłacono. I choć guma, nie tak jak skóra nie dopasowuje mu się do stopy, wydaje się być ze swoich butów zadowolony.

Co innego z kobietami. Tu tradycyjnie Marlowe podziwia sandałki na wysokim obcasie i buty Baty, które w przedostatniej scenie zakłada na stopy pewna dziewczyna, którą nasz błędny rycerz z przeceny ratuje z opresji. To chyba dobrze o tej marce butów świadczy, skoro od tylu lat jest ciągle na scenie. Sama mam kilka pary Baty i nie narzekam. Choć podeszwy ze skóry to one nie mają i raczej tłuką się niemiłosiernie po bruku, pomimo podklejenia spodu gumą.

Wysokie okno i tak wszyscy znają, więc opis fabuły możemy sobie darować. Co innego opisy butów.

 

R.Chandler, Wysokie okno, Warszawa 1986.