Strona główna Recenzje Olga Rudnicka “Miłe Natalii początki”. Recenzja

Olga Rudnicka “Miłe Natalii początki”. Recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Olga Rudnicka “Miłe Natalii początki”. Recenzja„Miłe Natalii początki” to prequel do cudownej serii Olgi Rudnickiej o pięciu Nataliach Sucharskich (a swoją drogą, nie uważacie, że to niebywały pomysł nazwać wszystkie bohaterki tak samo? Zrobił to też Eduardo Mendoza w swoich „Przygodach fryzjera damskiego” i – podobnie jak podczas lektury książek Rudnickiej – czytając to płakałam ze śmiechu!). A z prequelami tak to już jest, że zanim się człowiek do nich zabierze, warto znać główną serię.

Ale Olga Rudnicka udowadnia, że niekoniecznie.

Ci z Was, którzy czytali już pozostałe Natalie będą wyłapywać tu dodatkowe smaczki, ale ci, którzy jeszcze nie mieli tych książek w rękach też dadzą się wciągnąć w tę historię po szyję. Bo „Miłe Natalii początki”, to zupełnie odrębna historia, której głównym bohaterem jest Jarosław Sucharski, ojciec pięciu dziewczyn o imieniu Natalia. Jak się już pewnie domyśliliście, dziewczyny mają pięć różnych matek (bo przecież żadna matka nie zgodziłaby się chyba nazwać dwóch swoich córek tak samo!). Jak się jeszcze zapewne nie domyśliliście, matki o sobie nie wiedzą, i dziewczyny też nie.

Urodzony na początku lat 1960-tych Jarosław Sucharski jest synem ubogiej wdowy, ale od małego ma skłonność do kombinowania.

Przypadkowo trafia pod skrzydła ważnego wojskowego oficjela, który pomaga mu rozwinąć naturalne skłonności. Obaj wykorzystują „jedyny słuszny ustrój” do gromadzenia własnego bogactwa. Idzie im to tym lepiej, że Sucharski skończył studia z historii sztuki i nieźle zna się na tym co warto tanio odkupić, albo nawet ukraść.

I wszystko szłoby pięknie, gdyby nie słabość Sucharskiego do kobiet. Z pierwszą żeni się z miłości, chociaż trochę też dla kariery. Ale i tak szybko zostanie przez nią umieszczony pod pantoflem. A dalej pójdzie tylko z górki.

Nie mogę tu opisywać perypetii miłosnych Sucharskiego, nie chcę psuć Wam zabawy. A że będziecie się bawić, gwarantuję. Ale oprócz komedii romantycznej Rudnicka daje nam też w „Miłych Natalii początkach” niezły przekrój historyczny, od lat 1960-tych do 1990-tych, od głębokiego komunizmu, bo wczesny, dziki kapitalizm. Ciekawie jest obserwować, jak Sucharski dopasowuje się do ustroju. Dla starszych czytelników, to sentymentalna podróż w trochę baśniowo przedstawione czasy młodości, dla młodszych: bajka. Ale w obu przypadkach warto!