Strona główna Recenzje Nigdy więcej nie zdradzisz Sarah Flint – recenzja

Nigdy więcej nie zdradzisz Sarah Flint – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

NNigdy więcej nie zdradzisz Sarah Flint – recenzjaigdy więcej nie zdradzisz Sarah Flint – recenzja

W Londynie pojawił się groźny psychopata – co tego nie ma żadnej wątpliwości. Zamordowana zostaje nauczycielka w średnim wieku, Susan Barton. Uwagę detektyw Charlie Stafford, z londyńskiej policji municypalnej, zwracają makabryczne okoliczności tej zbrodni. Kobieta zginęła na cmentarzu, ktoś dosłownie wyrwał jej serce, podrzucając w zamian pewną znaczącą rzecz. Poza tym zabójca zabrał szczególne trofeum.

Detektywi mają powody, aby sądzić, że morderca jest nie tylko przebiegły, zdeterminowany, ale również gotowy na wszystko. No i nie przestanie zabijać, bo kieruje nim osobliwy plan.

Dodatkowo Charlie ma inny problem – wymyka się jej groźny przestępca, Cornell Miller. Jest on recydywistą oskarżonym o szereg rozbojów i działa z bardzo odrażających, bo rasistowskich pobudek. No i grozi kluczowemu świadkowi, sympatycznemu Jamajczykowi tuż przed emeryturą, Mosesowi Sinklerowi. Detektyw Stafford chce za wszelką cenę chronić Sinklera i jego rodzinę, a nienawiść Millera obraca się również przeciwko niej.

Obraz Londynu w przededniu Brexitu

Współczesny Londyn to nie jest miasto ze snu. Sarah Flint uświadamia nam to na każdym kroku. Ta była funkcjonariuszka stołecznej policji zna swoje miasto od podszewki. I niestety również od tej najgorszej strony. Być może Londyn ma swoje piękne dzielnice, pełne luksusowych domów i sklepów, ale my tym razem zajrzymy do tych mniej reprezentacyjnych. Dzięki Flint mamy okazję przyjrzeć się jak działa i funkcjonuje brytyjskie społeczeństwo. To świat wielokulturowy, ale nie wszyscy są z tej różnorodności zadowoleni. Wręcz przeciwnie – nie brakuje takich ludzi jak Miller: uprzedzonych rasistów, którzy w ludziach o innym kolorze skóry widzą wyłącznie zło i przyznają sobie prawo, aby to wyimaginowane zło tępić. W oddziale, w którym służy Stafford, jest specjalna komórka zajmująca się przestępstwami związanymi z nienawiścią na tle rasowym i kulturowym. To niestety smutny znak naszych czasów. W powieści przebija refleksja o odpowiedzialności za podziały w społeczeństwie, polaryzację i narastanie nastrojów wrogości. Już pisałam o tym przy innej okazji, ale współczesne powieści kryminalne bardzo wiele mi mówią o opisywanych społecznościach. Wydają mi się znakomitym obrazem dzisiejszego świata, uchwyconym w jego zmienności i nieustannym kształtowaniu się.

Fabuła i zagadka

„Nigdy więcej nie zdradzisz” to mocny, trzymający w napięciu kryminał. Flint doskonale gubi tropy, kierując uwagę czytelnika na kolejnych podejrzanych. Wszystko jest tutaj przemyślane i doskonale zaplanowane. Nie ma zbędnych scen i dłużyzn. Przerażająca jest motywacja psychopaty, budząca skojarzenia z filmem „Siedem”. Straszne są jego trofea przechowywane w skrzyneczce odziedziczonej po rodzicach. Okropny korowód zbrodni, bo jak się domyślacie, Susan Barton nie będzie jedyną ofiarą mordercy. Czytelnik ma w pewnym momencie wrażenie, że autorka chce nam uzmysłowić, że skrzywiony świat produkuje takie skrzywione osobowości, kierujące się chorą logiką. Celem stróżów prawa, takich jak Charlie Stafford jest je odnajdywać i eliminować, choćby za cenę własnego bezpieczeństwa. Ciekawa jest również analiza osobowości i psychiki sprawcy – psychopatycznej i kierującej się wyłącznie swoim kaprysem. Nie będę ukrywała, że zakończenie jest zaskakujące, bo Flint potrafi zmylić i do ostatniej chwili nie odkrywa kart.

Policjantka i jej zespół

Charlotte Stafford jest bohaterką przedstawioną jednocześnie w działaniu, poprzez czyny jakie podejmuje, ale też prezentowaną dzięki zespołowi, którego jest członkiem. To bardzo zgrana i doborowa grupa. Wszyscy się lubią, wspierają i są ze sobą solidarni. Ten grupowy bohater, to moim zdaniem najmocniejszy element tej książki. Choć oczywiście sama Charlie także wzbudziła moją sympatię. To osoba pełna sprzeczności. Mało skupiona na sobie, zwłaszcza na swoich walorach zewnętrznych, wręcz można powiedzieć – lekko nieporządna (na mokre po umyciu włosy, zakłada po prostu czapkę), jest ambitna i wymagająca jeśli chodzi o pracę. Ma także poważny problem osobisty. W dzieciństwie mocno przeżyła tragiczną śmierć brata, za którą się obwinia. Ten wypadek położył się również cieniem na jej relacjach z matką. Charlie musi zatem balansować na cienkiej linie pomiędzy swoimi problemami, a wyzwaniami, jakie stawia przed nią praca w policji. To niezwykle ciekawa bohaterka: niejednoznaczna, a z drugiej strony – bardzo ludzka.

Cieszę się, że Sarah Flint zapowiedziała przygody Charlie Stafford jako cykl (przy okazji przypominam, że omawiana książka jest drugą z kolei, po równie ciekawych „Ulubieńcach”). Z przyjemnością sięgnę po kolejną odsłonę dochodzeń londyńskiej policjantki, choć „Nigdy więcej nie zdradzisz” mocno zmroziło mi krew.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Amber

O „Nigdy więcej nie zdradzisz” u nas TUTAJ, a fragment TUTAJ