Strona główna Recenzje Na pokuszenie Thomas Cullinan – recenzja

Na pokuszenie Thomas Cullinan – recenzja

0
PODZIEL SIĘ
Na pokuszenie Thomas Cullinan – recenzja
Na pokuszenie Thomas Cullinan

Powieść Thomasa Cullinana „Na pokuszenie” nie jest nowa: została wydana po raz pierwszy w 1966 r. Była też już raz zekranizowana, w 1971 r., a rolę kaprala Johna McBurneya zagrał Clint Eastwood. W tegorocznej ekranizacji dokonanej przez Sofię Coppolę, która właśnie weszła do kin i odczekała się już bardzo różnorodnych recenzji, w tę postać wcielił się Colin Farell. Fabuła jest jak można się zorientować nieco zmieniona względem powieściowego pierwowzoru (Edwina Morrow jest w filmie nauczycielką nie pensjonarką).

Za linią frontu

Akcja powieści toczy się podczas wojny secesyjnej na Południu. Trwają walki, wojska Konfederatów się cofają, linia frontu się zmienia. Trzynastoletnia Amelia Dabney, pensjonarka na podupadłej pensji panien Farnsworth, znajduje w lesie rannego w nogę kaprala wojsk Unii, Johna McBurneya. Zabiera go domu, gdzie oprócz niej i dwóch nauczycielek i właścicielek, pań Marthy i Harriet mieszkają jeszcze nieliczne panienki. Te, które wojna odcięła od rodzinnych plantacji jak córkę generała Emily Stevenson, czy dziesięcioletnią Kreolkę z Luizjany Marie Deveraux lub które po prostu nie mają dokąd wrócić, jak śliczną Alicię Simms, porzuconą przez matkę, będącą „damą do towarzystwa” oraz dumną i nieprzystępną Edwinę Morrow, córkę bajecznie bogatego przemytnika. Ostatnią mieszkanką pensji jest Murzynka, dawna służąca rodziny Farnsworthów, Matilda.

W to niezwykłe środowisko wkracza kapral Armii Potomaku, najemnik z Irlandii, bez pochodzenia i obycia, który do Ameryki przyjechał zakosztować lepszego życia. Szybko jednak przeknuje się, że jego marzenie może się nie ziścić. A może jednak? Może los się do niego uśmiechnie? Jeżeli wykorzysta sprzyjającą sytuację i ukryje się poza linią frontu?

Gra uczuć i namiętności

Opisywaną historię widzimy oczyma kobiet, które kolejno podejmują narrację. Opowiadają o losach Johna McBurneya, jego sytuacji na pensji, ale także przybliżają nam własne historie i sekrety. Bo każda z nich ma jakieś tajemnice. Kim naprawdę jest matka Edwiny Morrow i czego boi się dziewczyna? Jakie rodzinne brudy skrywają dwie stare panny Farnsworth? Dlaczego Harriet pije, a Martha jest tak surowa i wymagająca? Czy obecność mężczyzny stanie się katalizatorem wyzwalającym pretensje i emocje?

Tak, w domu rozpocznie się skomplikowana rywalizacja i gra uczuć. Obudzą się namiętności i tęsknoty. Niejedna z nich się pomyli. Nie tylko co do siebie, ale i względem swoich koleżanek. Pojawią się niespodziewane sojusze, ale i wrogość, ujawnią cechy charakterów, których wcześniej trudno byłoby się spodziewać.

Powieść o dojrzewaniu w cieniu wojny

Pensja Farnsworth to ocean spokoju w morzu wojennego szaleństwa. Niesamowite jest to, że choć wkoło nieustanie przetacza się jakiś front, tylko raz w ciągu całej akcji pojawia się konfederacki patrol, jankesi nie docierają tu nigdy. Był to zapewne celowy zabieg autora, który chciał pokazać całą historię jako intymny dramat postaw i charakterów. Bo kobiety walczą ze sobą i o siebie. Wielokrotnie zastanawiają się, czy nie pozbyć się kaprala. Nie wydać go konfederatom, a potem, czy nie podrzucić wojskom Unii. W końcu nie decydują się na taki krok. Same leczą go i doglądają. Cała sprawa rozgrywa się w zaciszu czterech ścian – pomiędzy nimi, a nim. Od początku do końca.

Charaktery

Bohaterki to niezwykle skomplikowane charaktery. Każda z nich jest ciekawą postacią. Od postrzelonej Marie, której nie sposób odmówić żywej inteligencji i głębokiego rozsądku przy jednoczesnym wielkim cynizmie i całkowitym lekceważeniu zasad, do „dzikiego dziecka” czyli Amelii. Ta córka zamożnych rodziców, jednych z najbogatszych plantatorów na Południu, jest niezwykle zżyta ze światem przyrody. Chodzi po lesie, interesuje się florą i fauną, podgląda zwierzęta, zbiera okazy do swej kolekcji. Nie dziwi też, że te dwie: Marie i Amelia mieszkają razem. Obie stanowią jakby dopełniający się obraz idealnej osobowości – pozbawionej namiętności czysto ludzkich, zakłamania i obłudy. Co innego starsze uczennice i nauczycielki. Ten świat, to już element świata dorosłych – rządzi nim kunktatorstwo, obawa o swoje dobre imię, dwulicowość, nieszczerość, kłamstwo i gra pozorów. Choć mają też dobre cechy. Edwina jest odważna, Alicia w gruncie rzeczy dobra, Harriet naiwna, a Martha – w ostatecznym rozrachunku: godna współczucia. Przechodzi nas jednak pewien nieprzyjemny dreszcz na myśl o tym, jak łatwo te „damy z Południa” potrafią usprawiedliwiać swoje występki i niegodziwości.

Na pokuszenie?

Bo jest też „Na pokuszenie” opowieścią manipulacji i o cenie, którą się płaci za nielojalność. Czy to tylko cena łez i złamanego serca, czy coś więcej? Kto odejdzie, a kto powróci? Czy życie będzie toczyło się nadal, gdy pył bitewny opadnie? Jak silne potrafią być kobiety, gdy ktoś wystawi na próbę ich charaktery?

„Na pokuszenie” to powieść obyczajowa w kostiumie z epoki. Nie dajmy się jednak zwieść. To pierwszorzędny thriller psychologiczny, z którego wiele możemy się dowiedzieć o namiętnościach. Kiedy wybuchają, bardzo łatwo można się nimi sparzyć, a takie rany goją się długo, a blizny zostają na zawsze.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy

O Na pokuszenie u nas TUTAJ