Strona główna Recenzje Milczenie śniegu Ragnara Jónassona – recenzja

Milczenie śniegu Ragnara Jónassona – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Milczenie śniegu Ragnara Jónassona - recenzjaTo już piąty tom serii „Mroczna wyspa lodu” Ragnara Jónassona z młodym policjantem, niespełna trzydziestoletnim, Arim Thórem Arasonem, jako głównym bohaterem.

W „Milczeniu śniegu” Ari Thór musi się zmierzyć z kolejną mroczną i niepokojącą zagadką. Akcja rozpoczyna się tuż przed Bożym Narodzeniem, z niewielkiej osady na cyplu przychodzi wiadomość o wypadku. Młoda kobieta spadła z klifu przy latarni morskiej. Jest to niebezpieczne miejsce, mogło dojść do nieszczęśliwego zdarzenia, w grę wchodzi również samobójstwo. Ale śledczym, w tym Ariemu Thórowi coś nie daje spokoju – przed laty w podobnych okolicznościach życie straciły pięcioletnia siostra, a później matka ofiary. Czy jest to po prostu seria nieszczęśliwych wypadków, czy też coś więcej? To Boże Narodzenie na pewno nie będzie dla islandzkich policjantów ciche i spokojne. Muszą się zmierzyć z tajemnicą.

Bohater

Bardzo lubię serię kryminałów o „teologu” Ari Torze. Nasz bohater, mimo młodego wieku, ma ciekawą przeszłość – pragnął zostać filozofem, by zrozumieć świat, potem wstąpił na teologię, by odzyskać wiarę. W końcu został policjantem, aby pomagać ludziom. Jego pobudki są szlachetne, a w działaniach widać dużo namysłu. Ari Thór nie działa gwałtownie, nie podejmuje decyzji pochopnie; jego partner, Tómas podkreśla, że Arason jest „mądry”, więc można zaufać jego umiejętnościom dedukcyjnym.

Cała grupa pracująca przy sprawie śmierci Ásty Káradóttir jest niezwykle interesująca. Tómas, przełożony Ariego jest nieco niecierpliwy i woli zrzucić na kogoś innego żmudne przeglądanie akt śledztwa, z kolei Hanna (niezwykle podobna do pewnej piosenkarki) zadziwia skutecznością w działaniu i bezkompromisowością. No i Ari, który potrafi powiązać wszystkie wydarzenia w całość. W śledztwie na cyplu w Kálfshamarsvík  pomaga też, przynajmniej swoimi celnymi dedukcjami, ciężarna dziewczyna Ariego, Kristín, która przyjechała tu z nim, żeby nie spędzać samotnie Wigilii w domu.

Mroczna atmosfera Islandii

W Kálfshamarsvík, starym pięknym domostwie mieszkają trzy osoby: właściciel, wpływowy bogacz, Reynir Ákason i starsze rodzeństwo, pełniące rolę gospodarzy i opiekunów domu: Thóra Óskarsdóttir i Óskar Óskarsson. Latarnią morską zajmuje się młody Arnór Heidarson, zaprzyjaźniony z Reynirem od czasów dzieciństwa. Wszystkie te osoby są ze sobą związane, łączy je przeszłość i Ari Thór ma wrażenie, że coś przed nim ukrywają.

Czy mieszkańcy malowniczego cypla z groźnym urwiskiem mają coś na sumieniu, czy po prostu chcą spokojnie dożyć swoich dni? Bez wątpienia śmierć trzech kobiet na pobliskim klifie kładzie się mrocznym cieniem na ich historię.

Klimat powieści

Wielkim atutem tej powieści jest jej szczególny i wyczuwalny od pierwszej strony – gdy Ásta opuszcza Reykjavík i wyrusza w drogę do Kálfshamarsvík – nastrój, tak charakterystyczny dla tej prozy. Budujący atmosferę tajemniczości i ciągłego narastającego niepokoju. Dom na klifie jest piękny, wydaje się pochodzić trochę z innego czasu. Obok stoi latarnia morska, wysoka prawie na dwadzieścia metrów i równie przyciągająca wzrok. Pod urwiskiem kotłuje się morze, a brzegi ozdabiają bazaltowe słupy – iście bajkowy krajobraz. Właśnie w takich okolicznościach ktoś traci życie. Groza przyrody, jej potęga i mrok łączą się tu z tajemnicą śmierci.

Zagadka

Ari Thór nie będzie miał łatwego zadania, by ułożyć tę łamigłówkę. Ale pamiętamy z „Milczenia czasu”, że lubi mierzyć się z historiami, których korzenie sięgają dawnych wydarzeń. Dodatkowo sprawa śmierci matki i jej dwóch córek męczy go, ponieważ sam ma zostać niedługo ojcem. Musi rozwiązywać sprawę i zmagać się z własnymi wątpliwościami i obawami.

Serdecznie polecam „Milczenie śniegu” wielbicielom niebanalnych, skandynawskich kryminałów. Jest tu wszystko czego oczekujemy od takich powieści: atmosfera tajemniczego klifu, urzekająca sceneria, bogate i rozbudowane od strony psychologicznej postaci i zaskakująca akcja. Jónasson tak poprowadził fabułę, że choć akcja rozwija się niespiesznie, trudno się od niej oderwać, bo w każdym kolejnym rozdziale poznajemy nowe interesujące fakty. Zaglądamy pod podszewkę ludzkich spraw i zachowań. Ta powieść to umiejętne połączenie kryminału, powieści psychologicznej, z bogatym tłem historyczno-obyczajowym. Autor pokusił się też o ciekawy schemat fabularny, z którym zmierzył się naprawdę w mistrzowski sposób. Zachęcam do przeczytania z całą odpowiedzialnością!

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber.

Fragment „Milczenia śniegu” TUTAJ