Strona główna Recenzje Marek Krajewski, Liczby Charona

Marek Krajewski, Liczby Charona

0
PODZIEL SIĘ

Marek Krajewski, Liczby Charona

 

To trzecia z serii lwowskich przygód komisarza Edmunda Popielskiego. Po „Głowie Minotaura” i „Eryniach” spotykamy ponownie naszego bohatera, który znajduje się w nie lada kłopotach. Pozbawiony pracy nie dysponuje środkami do życia. Tymczasem w jego domu pojawia się była studentka, która składa mu propozycję zatrudnienia przy rozwiązaniu tajemniczego zniknięcia swej chlebodawczyni. 

Komisarz Popielski ma nieco cieplejszy stosunek do kobiet niż znany nam z wrocławskiej serii Eberhard Mock. Zdarza mu się także zakochać. Ten prawdziwy brutal, nie przebierający w środkach elegant traci głowę i wydaje się, że to uczucie jeszcze bardziej komplikuje jego życie.

Najciekawszym elementem tej powieści jest miniwykład o gematrii. Dzięki niej, za pomocą stosownych obliczeń polegających na podstawianiu pod litery stosownych liczb, podobno można odczytać przeznaczenie każdego człowieka. Jak się okazuje, nie każdemu przynosi to powodzenie. Czasami po prostu lepiej nie znać swojego losu.

 

 

Gematrią w powieści zajmuje się nie tylko Popielski. Dzięki temu autor kilka razy analizuje  obliczenia i daje nam szansę zgłębić zagadnienie. I, jak łatwo można przypuszczać, założenia uniwersalności tej wiedzy są złudne, bo losu nie da się przwiedzieć.

Już dla samej intrygi z gematrią w tle warto tę powieść przeczytać. Jeśli ktoś pamięta film Pi (Arnofsky) to podobne wątki znajdzie też u Marka Krajewskiego. Koncepcja, że Tora to ciąg znaków, które mają swoje numeryczne odpowiedniki o znaczeniu uniwersalnym, dominuje Liczby Charona.

 

 

Nieco słabiej wypada wątek miłosny. Ukochana komisarza, Renata Spengler, kieruje się mało prawdopodobnymi pobudkami. Raz ucieka przed natrętnym psychopatycznym hrabią, by za chwilę wskoczyć do łóżka równie niezrównoważonego naukowca Bójki. Zakochanego w niej Popielskiego opuszcza, bo zniechęca ją atak padaczki, na którą cierpi komisarz. Popielski, który jest w niej tak zakochany, że pada na kolana prosząc o rękę, nagle traci zapał, gdy okazuje się, że Renata urodziła dziecko Bójki, choć doskonale wiedział o intymnych relacjach Renaty z Bójką.

Miłośnicy soczystych scen kulinarnych i tym razem nie zostaną pozostawieni bez wrażeń. Komisarz Popielski zajada szynkę, wypije kieliszek zmrożonej wódki, chuchnie i zakąsi jajkiem. Choć może nieco rzadziej, bo chwilami nie dysponuje na to odpowiednimi funduszami.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK.