Strona główna Recenzje Agata Christie, Kieszeń pełna żyta

Agata Christie, Kieszeń pełna żyta

0
PODZIEL SIĘ

Agata Christie, Kieszeń pełna żyta

 

To jedna z niewielu powieści, w której autorka tak gorzko wyraża się o społeczeństwie angielskim. Oprócz panny Marple i komisarza Neele, którzy nie szczędzą nam uwag o zepsuciu Anglików trudno znaleźć w powieści choć jedną przywoitą osobę. Albo ktoś jest mściwy, albo okrutny, albo złośliwy, albo głupi. Jest nawet osoba, która więcej sympatii okazuje misjonarzom w dalekiej Afryce, niż swoim powinowatym.

 

Powieść zaczyna się opisem rytuału parzenia herbaty w Zjednoczonej Agencji Powierniczej. Czasy, w których Christie pisała tę powieść były zapewne równie ciężkie, jak dzisiejsze, czyli od razu możemy się spodziewać, że przedsiębiorstwo finansowe będzie miejscem oszustw, bezwzględności i obłudy. Jak pamiętamy, dzięki działaniom jednego z takich przedsiębiorstw ojciec autorki utracił majątek, co uczyniło jej życie nieco przykrym.

Elegancka sekretarka w pończochach z czarnego rynku podaje szefowi herbatę i w chwilę potem Rex Fortescue doznaje ataku, który kończy się śmiercią w szpitalu, do którego zostaje przewieziony. Na wszystkich pada strach. Badania toksykologiczne wskazują, że finansista został otruty kilka godzin wcześniej a trucizna, którą spożył o poranku uaktywniła się dopiero w godzinach jego pracy.

 

 

Kto mógł mieć korzyść z jego śmierci? Okazuje się, że wszyscy. Kto mógł mieć sposobność? Prawie wszyscy. Kiedy policja otrzymuje powiadomienie o dwóch kolejnych trupach w posiadłości Rexa Fortescue, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.

Gdy na scenę wkracza panna Jane Marple, nagle przypomina policji starą wyliczankę, która doskonale pasuje do sytuacji:

 

Piosenka za szóstkę, kieszeń żyta

i zapiekanych w cieście kosów mendle trzy.

Przekrojono ciasto, ptaszków zabrzmiał chór.

Co za pyszne danie na królewski dwór!

Król był w skarbcu, liczył tam pieniądze swe,

Królowa w komnacie bułkę z miodem je.

Służebna w ogrodzie wietrzy ubrań stos,

Wtem przyleciał ptaszek, oddziobał jej nos.

 

Ta pozornie niepoważna dziecięca piosenka okazuje się być na tyle istotna, że naprowadza komisarza na starą historię z kopalnią złota w Afryce, gdzie zaczęły się obecne kłopoty rodziny. Potem, jak zwykle u Agaty Christie, trzeba mieć już tylko oczy i uszy otwarte. Zabójca sam się  ujawni.

Powieść wydano 1953 roku, gdy w Wielkiej Brytanii wciąż dokuczały ludziom trudności z zaopatrzeniem. Stąd kilka razy napotykamy na uwagi o maśle z czarnego rynku i nylonach – pończochach zupełnie nieosiągalnych. Z historią o maśle wiąże się ciekawy fragment z życia autorki. Kolejne służące zatrudniane w jej domu kategorycznie odmawiały używania margaryny, choć masło było ściśle racjonowane. Wystarczyło jednak zamienić opakowania masła i margaryny i kłopot znikał.

W powieści „Kieszeń pełna żyta” mamy do czynienia z kilkoma przykładami kobiet. Jest sex – bomba, niewierna, wiele młodsza od Rexa małżonka Adela, jest szwagierka dewotka Effie Ramsbottom, jest głupia synowa Jennifer, próżna i naiwna służąca Gladys Martin, Patrycja, oddana Lancelotowi Fortescue żona, która zdążyła owdowieć dwukrotnie, zanim osiągnęła trzydziesty rok życia, jest wreszcie Mary Dove, wykształcona i piękna panna, która zarządza posiadłością rodziny. Z cynizmem przyznaje, że co półtora roku zmienia pracę, bo zbyt szybko się nudzi. A dlaczego nie pracuje w jakimś miejscu, które bardziej odpowiada jej wykształceniu? Bo bogaci ludzie są skłonni zapłacić bardzo dużo, aby ktoś zdjął z ich ramion kłopoty dnia codziennego. W ustach dwudziestokilkuletniej osoby takie wynurzenia mogą szokować, ale panna Dove kryje w sobie kilka tajemnic, przy których jej cynizm okazuje się niewielką wadą.

 

Serdecznie zachęcam do przeczytania tej powieści.

Książka wyszła nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego.