Strona główna Recenzje KOLEJ PODZIEMNA Colsona Whiteheada

KOLEJ PODZIEMNA Colsona Whiteheada

0
PODZIEL SIĘ

Jeśli natkniecie się w mieście na plakaty z hasłami „najważniejsza książka roku”, dla odmiany możecie potraktować je serio. Jeśli KOLEJ PODZIEMNA Colsona Whiteheada to nie jest najważniejsza książka roku (w końcu mamy dopiero czerwiec), to na pewni mieści się w pierwszej piątce. A może w pierwszej trójce. Ja jednak myślę, że po prostu jest najważniejsza i nie można jej przegapić.

KOLEJ PODZIEMNA Colsona Whiteheada

Utrata nadziei

To nie jest thriller (napisała tak jedna z recenzentek, skąd ten pomysł?!). To nie jest kryminał. To nie jest książka o kolejnictwie. „Kolej Podziemna” Colsona Whiteheada to książka o niewolnictwie i abolicjonizmie. Ale przede wszystkim jest to książka o utracie nadziei.

Akcja, chociaż wciągająca od pierwszej strony, nie jest w tej powieści najważniejsza. Właściwie moglibyście sobie opowiedzieć sobie tę historię sami. Stany Zjednoczone, szczytowy okres rozwoju niewolnictwa na Południu. Okrutny właściciel farmy. Córka kobiety której udało się uciec i której, jako jednej z bardzo niewielu, nie udało się z powrotem złapać. Córka postanawia iść w ślady matki. Ucieka.

Kilka nietypowych elementów

Do tego momentu jest to mniej więcej typowa książka o smutnych czasach. Tylko, że już na jakiejś 10. stronie przestaje być typowo. Bo Colson Whitehead nie dostał Pulitzera za łzawą opowieść o niewolnictwie. Cora nienawidzi matki, bo ją opuściła. Jej własna próba ucieczki jest więc pewnego rodzaju pokazaniem matce faka: zrobię to tak jak ty, a nawet lepiej. Cora fantazjuje o tym, jak któregoś dnia, jako wolna kobieta, odnajdzie swoją matkę i napluje jej w twarz.

Drugi nietypowy element tej powieści to kolej. Kolej – jak głosi tytuł – podziemna. Underground railroad tak nazywał się szlak stworzony przez abolicjonistów, za pomocą którego, przez szereg punktów przekaźnikowych i łączników przekazywano sobie niewolników i wywożono ich byle dalej od południa. Tylko, że to naprawdę była kolej i naprawdę podziemna. W wydrążonych tunelach jeździły pociągi: czasem eleganckie składy pasażerskie, a czasem towarowe rozpadające się wagony. System obsługiwała armia maszynistów, dróżników i konserwatorów szyn. Odcinki kolei były zamykane, powstawały nowe, stacje pojawiały się i znikały. Przy okazji: jeśli idzie o risercz, Whitehead odwalił naprawdę kawał dobrej roboty.

Bagna Dismal

Trzeci nietypowy element (i znowu świetny risercz) to losy matki Cory, która uciekła na bagna. Nie napiszę, co się z nią stało, to musicie przeczytać sami, ale na bagnach Dismal, położonych na terytoriach Karoliny Północnej i Wirginii naprawdę istniały wyspy niewolników. Poszukwacze zbiegów mieli małe szanse, żeby przeszukać ten teren: nawet dziś porastająca ten teren roślinność jest zbyt gęsta, żeby dało się tam przedrzeć końmi i łodziami, trzeba brodzić w wodzie oraz chronić się przed wężami, niedźwiedziami i insektami. Bagna stanowiły więc idealne schronienie dla zbiegów. Wbrew temu, co można pomyśleć, warunki do mieszkania na bagiennych wyspach były całkiem znośne, Archeolog Dan Sayers, który jako pierwszy przeprowadził tam wykopaliska, znalazł na jednej z wysp pozostałości niewolniczej osady, powstałej być może na miejscu wcześniejszego siedliska Indian. Jego ekipa odkopała szczątki chat i setki przedmiotów codziennego użytku. Do komarów pewnie można się było przyzwyczaić, a życie na wyspie pośród nieprzebytych bagien oznaczało wolność!

Czwarty nietypowy element „Kolei podziemnej” to relacja Cory z ciągle pojawiającym się na jej drodze łapaczem zbiegłych niewolników. Ale tu nie zdradzę nic, przeczytajcie to sami.

Nadzieja po raz drugi

I piąty element, najważniejszy: nadzieja. Nadzieja, która pojawia się i odchodzi. Jest i za chwilę jej nie ma. O tym, moim zdaniem jest „Kolej podziemna”. O tym, jak się żyje, kiedy nadzieja odejdzie i pozostaje tylko zacisnąć zęby i trwać w zimnym uporze. Uporze w poszukiwaniu wolności. Tylko, że nikt dobrze nie wie, czym ta wolność jest. Pozostaje więc tylko upór.

„Kolej podziemna” Colsona Whiteheada to lektura obowiązkowa! I najważniejsza książka roku!