Strona główna Recenzje Kinga Wójcik “Poryw”. Recenzja

Kinga Wójcik “Poryw”. Recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Kinga Wójcik “Poryw”. RecenzjaNienawidzi biurokracji. Ma niewyparzony język. Z nikim się nie liczy (no, prawie z nikim). Za to sypia z kim chce i kiedy chce, to ona dyktuje warunki. Jest bardzo spostrzegawcza. Nienawidzi wolnej jazdy i kiepskich samochodów. Nadużywa kawy i środków przeciwbólowych.

Poznajcie Lenę (nigdy Magdalenę!) Rudnicką, bohaterkę powieści „Poryw” Kingi Wójcik.

„Poryw” to klasyczny miejski kryminał. W łódzkim parku znalezione zostają zwłoki księgowego i współwłaściciela podupadającego hotelu. Pozornie nudnego faceta, zajmującego się swoją pracą, dobrego męża i syna, pozbawionego interesującego życia i pasji, ale też wrogów. Ale Rudnicka nie daje się nabrać na te pozory i drąży. I okazuje się, że denat nie był wcale takim niepozornym człowiekiem. Z żoną więcej go dzieliło niż łączyło. Miał kochankę, której zrobił dziecko. Pożyczył z banku grubszą sumę, z którą nie wiadomo, co się stało. I wiele osób źle mu życzyło. Rudnicka idzie tropem jak rasowy gończy pies i nie odpuszcza nawet wtedy, gdy inni policjanci nie widzą punktów zaczepienia dla śledztwa.

To znaczy nie, wróć.

„Poryw” byłby klasycznym miejskim kryminałem, gdyby nie Rudnicka. Główna bohaterka sprawia, że elementy intrygi, które już widzieliśmy i które należą do klasyki kryminału, klasyką być przestają. Komisarz Rudnicka zamienia zwyczajne śledztwo w niebanalne dochodzenie, a czytelnik pragnie tylko jednego: przewrócić stronę i zobaczyć, co główna bohaterka wymyśli.

Jakby mało było niebanalnej osobowości głównej bohaterki, Kinga Wójcik dodaje jej partnera śledztwa, syna doświadczonego policjanta, którego ojciec chce, żeby nauczył się czegoś od Rudnickiej. Problem w tym, że zanim partnerzy poznali się zawodowo, spędzili ze sobą przygodną noc. Nawet wyszczekana Rudnicka ma czasami problemy, żeby poradzić sobie z tą sytuacją.

Autorka nie szczędzi bohaterom trudności, a my się cieszymy, bo im bardziej pisarz przeczołga swoje postacie, tym większa uczta dla czytelnika. A „Poryw” to naprawdę uczta. Zaś Lena (nigdy Magdalen!) Rudnicka, to jedna z najbardziej niebanalnych postaci ostatnio w polskim kryminale.

„Poryw” to podobno pierwsza powieść z serii z Leną Rudnicką. Nawet nie wiecie, jak bardzo mnie to cieszy!