Strona główna Recenzje K.L. Slater Uwięziona dziewczyna – recenzja

K.L. Slater Uwięziona dziewczyna – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

K.L. Slater Uwięziona dziewczyna - recenzjaCo czuje matka, gdy niespodziewanie zniknęło jej dziecko? Dzień po dniu wypatruje, prowadzi poszukiwania, czeka na wiadomość, wreszcie nieustannie zdaje sobie pytanie: dlaczego? Takie życie to balansowanie na skraju szaleństwa, sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Koszmar Toni trwa już trzy lata – wtedy zaginęła jej pięcioletnia córka Evie. W życiu kobiety wszystko układało się dobrze: dostała niezłą pracę, dziewczynka poszła właśnie do szkoły. Dlaczego pewnego dnia wypadki potoczyły się w ten sposób, że gdy spóźniona Toni dojechała pod szkolny budynek odebrać dziewczynkę, nie zastała tam już nikogo?

Psychologiczny thriller o rodzinie

Podobnie jak w przypadku „Niebezpiecznej dziewczyny”, również w „Uwięzionej dziewczynie” K.L. Slater snuje przed nami przekonywujący portret rodziny zdominowanej przez kobiety. Jak odnoszą się do siebie i co staje się zarzewiem konfliktów? Jakie problemy napotykają samotne kobiety i co je frustruje? W poprzedniej książce, bohaterka – Anna, wyraźnie nie radziła sobie z życiem. Pracowała na poczcie, nie nadążała z roznoszeniem przesyłek i wyraźnie cierpiała na jakieś zaburzenia. Toni stara być wzorową matką, wypełniać wszystkie obowiązki wobec córki, ale także dogadywać się z własną matką. Jednak i Toni ma pewną tajemnicę, skazę, która ostatecznie ją zniszczy.

„Może kiedyś zrozumiem, dlaczego ten koszmar przydarzył się właśnie nam” – mówi bohaterka i jest to kluczowe dla opisu jej sytuacji. Toni wydaje się, że jeśli przeniknie przeszłość, rozwiąże wszystkie problemy. Lecz sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana.

Obraz społeczeństwa

Toni funkcjonuje także w pewnym kontekście społecznym. Gdy, za radą matki, przeprowadza się, zyskuje nowe sąsiedztwo. Nie są to jednak wymarzeni sąsiedzi. Mieszkająca tuż obok Sal, to kobieta „z nizin społecznych”, a jej synowie wydają się niebezpieczni. „Uwieziona dziewczyna” to również opowieść o pozornym bezpieczeństwie sielskich przedmieść. Bo takie otoczenie może być wręcz wrogie i nie stanowić dla nikogo oparcia. A więc jak ma żyć kobieta rzucona w niepewne środowisko i borykająca się z przeciwnościami? Pokonanie własnych ograniczeń nie jest łatwe, zwłaszcza gdy okoliczności sprzysięgają się przeciwko nam.

K.L. Slater porusza także inny istotny problem – rolę mediów w naszym życiu. Jak łatwo ferują wyroki i niszczą (niejednokrotnie) ludziom reputację, a nawet i życie. Łatwo jest oceniać po pozorach – zdaje się mówić autorka. Trudniej, samodzielnie zgłębić sprawę, oddzielić prawdę od sensacyjnego newsa.

Atmosfera

Lubię powieści K.L. Slater za kilka rzeczy: bardzo dobrą kreację postaci – jej bohaterki są przekonujące i dobrze skonstruowane, bieg akcji ku zaskakującemu rozwiązaniu (tak, ta autorka zawsze potrafi mnie zaskoczyć) i atmosferę. Nie wiem, jak Slater to robi, ale atmosfera grozy u niej nieustająco narasta. Od niepokoju, który wywołują dziwne i niezrozumiałe początkowo fakty, po autentyczny strach. Slater lubi mylić tropy, grać z czytelnikiem, znakomicie prezentuje psychologiczne motywacje postaci.

W jej książkach jest naprawdę sporo o lękach każdego z nas. I niezła analiza współczesnego społeczeństwa.

Serdecznie polecam!

Książka wydana pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber

Cytat z „Uwięzionej dziewczyny” w przekładzie Małgorzaty Stefaniuk.

O „Uwięzionej dziewczynie” u nas TUTAJ, fragment do przeczytania TUTAJ