Nie cierpię kryminałów z dziećmi. Epatowanie nieszczęściem maluchów uważam za chwyt poniżej pasa (każdy się wzruszy) i dlatego starannie omijam podobne dzieła. Nie odłożyłam książki Joanny Bujak po pierwszych stronach, szczegółowo opisujących cierpienia chłopca katowanego psychicznie i fizycznie przez ojca, tylko i wyłącznie dzięki wyjątkowo barwnej prozie. Prolog do powieści ?Bilbord? urzeka precyzją opisu i realizmem.
Intryga obmyślona przez Joannę Bujak też, trzeba przyznać, jest wciągająca. Ktoś morduje kobiety: starsze, młode, panny, mężatki, rozwódki. Wszystkie ofiary coś łączy (nie powiem co, bo to klucz do rozwiązania zagadki).
Oprócz tego coś (też nie powiem co) łączy ofiary z osobą właściciela kawiarni w Kazimierzą nad Wisłą, Krzysztofa Pasłęckiego. Z kolei Krzysztofa łączy coś z jednym z dwóch głównych detektywów powieści, Feliksem Pokornym. Te połączenia oraz finalny, zaskakujący zwrot akcji intrygują i czynią lekturę ?Bilbordu? interesującą i przyjemną, jak powinna być lektura przyzwoitego kryminału.
Jednak trochę szwankuje realizm opowieści. W jaki sposób morderca zdołał przykleić superklejem do sufitu mężczyznę, kobietę i psa, nie mówiąc już o pościeli z łóżka? Stworzenie takiego tableau wymagałoby wielu godzin pracy i zapewne również rusztowania, a ofiara mieszkała z matką, która, choć staruszka, coś powinna zauważyć. Skąd morderca wziął parę tysięcy kulek przeżutej gumy do żucia, skoro niedawno wyszedł z wiezienia? W jaki sposób udało mu się niepostrzeżenie wykopać zwłoki na cmentarzu? Nie mówiąc już o wyniesieniu innych zwłok ze szpitala?
Realizm szwankuje w jednej jeszcze sprawie: mężczyźni Joanny Bujak jak jeden mąż noszą bokserki. Na kartach powieści mamy okazję podejrzeć kilku bohaterów, kiedy zrzucają ubranie: żaden nie zhańbił się założeniem slipów. Tylko najbardziej tajemnicza postać, Feliks Pokorny, i w tej sprawie pozostaje tajemniczy. Chociaż rozbiera się raz, przed wejściem do łóżka ukochanej kobiety, nie dowiemy się, jakie nosi majtki.
Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Prószyński i Ska





