Strona główna Inne Jenny Rogneby, „Leona. Cel uświęca środki”. Fragment

Jenny Rogneby, „Leona. Cel uświęca środki”. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

„Poprawił ciężki pas na biodrach, poluzował przyczepione do niego stalowe cylindry z materiałem wybuchowym, żeby spodnie nie wrzynały mu się w skórę. Kabel od zapalnika ko- łysał mu się lekko wzdłuż prawej nogawki. Złapał detonator. Mocno go ścisnął. Miał wilgotną dłoń. Pot? Nie wiedział.

Myślał tylko o swoim zadaniu.

Ostatnim.

Gdy tylko naciśnie guzik, wszystko się skończy.

Jenny Rogneby, „Leona. Cel uświęca środki”. FragmentWodził wzrokiem za płaskim, czterokołowym robotem policyjnym, który kierował się w jego stronę. Chociaż wyły syreny, a policyjny eurocopter sto trzydzieści pięć wisiał mu nieruchomo nad głową, słyszał własny oddech. Krótki. Nieregularny. Cienie rzucane przez wirniki helikoptera szybko przesuwały się po monumentalnej, skąpanej w słońcu fasadzie budynku przed nim.

Gmach parlamentu – Riksdagu.

Przyglądał się godłu państwowemu nad wejściem i wieńczącemu budynek posągowi czuwającej Moder Svei. Wokół zielonego parku, otoczonego taśmą policyjną, widział sylwetki uzbrojonych mężczyzn. Z dachu Zamku Królewskiego wystawały lufy snajperskich karabinów.

Robot policyjny wjechał na trawę i kołysząc się, zbliżał do niego.

– Są tam z przodu. Z głośnika dobiegł metaliczny głos negocjatora, odbijający się echem wśród rytmicznego huku wirników.

Zobaczył je.

Do robota przyklejono taśmą obcęgi, były przeznaczone dla niego. Żeby mógł przeciąć nimi stalowe linki. Żeby wszystko jakoś się wyprostowało. Tak jakby to było jeszcze możliwe.

Kiedy kurtka zsunęła się z niego na ziemię i odsłoniła cały pas i kiedy ponownie chwycił za detonator, osamotniony głos negocjatora zastąpiły wykrzykiwane przez policjantów polecenia:

– Nieee! Puść detonator! Puść to! Ręce do góry! Na kolana! Na zie…

Wyłączył się.

Przestał słuchać.

Nic już nie miało znaczenia.

Nadeszła pora.

Podniósł rękę i nie patrząc, przejechał palcami po zawieszonym na szyi łańcuszku. Chwycił srebrny medalik, który przykleił mu się do ciała. Mocno go ścisnął, a kciuk drugiej ręki przesunął na zapalnik.

Nabrał powietrza. Głęboko. Potem po raz ostatni uniósł wzrok na jasne, błękitne letnie niebo.

Zamknął oczy.

Nacisnął.”

Przełożyła Agata Teterek