Strona główna Inne Jakub Szamałek „Cokolwiek wybierzesz”. Fragment

Jakub Szamałek „Cokolwiek wybierzesz”. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

Jakub Szamałek „Cokolwiek wybierzesz”. Fragment„Nagle tekst artykułu zniknął. Ot tak, w jednej sekundzie był, w drugiej miała przed sobą pustą stronę. Julita zamrugała, odruchowo odsunęła się od biurka.

– Co jest, do cholery? – mruknęła, rozglądając się wokół siebie. Nikt nie zwracał na nią uwagi. Piotrek coś pisał, Natalia przeglądała witrynę sklepu z butami do joggingu, Staszek robił sobie herbatę.

Julita spojrzała znów na ekran. Już nie był pusty.

Przestań pisać o Buczku.

Przestań zajmować się tą sprawą.

To moje pierwsze i ostatnie ostrzeżenie.

Napisz „tak” na potwierdzenie, że zrozumiałaś.

Julita siedziała bez ruchu, zdębiała. To jakieś żarty? Ktoś jej podmienił plik, kiedy odwróciła się od komputera? Ale nie… To niemożliwe. Obróciła się w krześle.

– Ej, Staszek!

– No?

– Mój komputer wariuje.

– Wyłącz i włącz raz jeszcze – odpowiedział informatyk, wycierając papierowym ręczniczkiem kubek z napisem „TURYŚCI 97”.

– Nie, słuchaj, to coś poważnego, bo…

Julita urwała. Na ekranie pojawił się kolejny komunikat.

Rozmawiamy tylko we dwoje.

Powiedz koledze, że nie potrzebujesz pomocy.

Teraz.

– Bo? – spytał Staszek. Bez entuzjazmu.

– Bo… – Julita przełknęła ślinę, powstrzymała drganie głosu. – Bo piszę samymi wielkimi literami!

– Caps Lock. Lewa strona klawiatury, nad shiftem i controlem. Shift jest długi i ma taką strzałeczkę do góry, a control…

– Już mam! Dzięki! – odkrzyknęła, siląc się na uśmiech.

Na ekranie pojawiały się kolejne litery. Same z siebie, mimo że nie dotykała klawiatury ani myszki.

Napisz „tak”, żeby potwierdzić, że zrozumiałaś.

– Ale jak to w ogóle…? – Julita znów rozejrzała się wokół, kompletnie zdezorientowana. Kto to robi? Ktoś w biurze? Położyła palce na klawiaturze, powoli wypuściła z ust powietrze. Zastukały klawisze.

Kim ty, do cholery, jesteś?

Nie będziemy rozmawiać. Napisz „tak”, żeby potwierdzić, że akceptujesz moje warunki.

A co, jeśli tego nie zrobię?

Długa pauza, kursor miga na ekranie. Julita czuła, jak cieknie jej pot po plecach, jak suchy język przylepia się do podniebienia. W końcu pojawiły się dwa słowa.

Zniszczę cię.

Przez internet? – prychnęła Julita, tonem, który w zamierzeniu miał być nonszalancki, ale wcale tak nie brzmiał. – Chciałabym to zobaczyć.

Pocałuj mnie w dupę.

Julita odsunęła się od klawiatury, skrzyżowała ramiona na piersiach. Czekała. Dziesięć sekund. Trzydzieści. Minuta. I nic. Serce przestało jej walić, przestało ją mdlić. No tak, pomyślała, to jednak były tylko głupie żarty, w ogóle to… Nagle jej ekran zrobił się czarny: zniknął pasek „Start”, foldery, tapeta. Zamiast tego wyświetlił się tylko krótki napis: „Twój komputer został zaszyfrowany”. Julita zerwała się z krzesła, prawie je wywracając. Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, usłyszała głos Adama.

– Ej, patrzcie na heatmapę! – zawołał zachwycony, podchodząc pod ekran wyświetlający główną stronę portalu.

– Mamy pięćdziesiąt tysięcy wejść! Sto tysięcy! Sto pięćdziesiąt…

Ekran zgasł. Adam wciąż się w niego wpatrywał, skołowany, z rozdziawionymi ustami. Po pokoju przeszedł szept, ludzie odwracali się od komputerów.

– Staszek… Staszek! – zawołała Natalia. – Strona padła.

– Jak to „padła”? – Chłopak odstawił kubek z niedopitą herbatą.

– No… Próbuję wejść na główną i… mam tylko napis „Error 503, strona tymczasowo niedostępna”…

– U mnie to samo! – krzyknął Piotrek.

Julita stała jak kołek przy biurku, nie wierząc własnym oczom, blada. – Poczekajcie, zadzwonię do… – zaczął Adam, ale nie dokończył. Nagle włączyły się wszystkie drukarki: ta koło kuchni, w pokoju informatyków, w gabinecie Mackowicz. Szumiały, wypluwając stronę ze stroną. Adam podbiegł do jednej z nich, podniósł świeżo wydrukowaną kartkę i usiadł ciężko, aż zaskrzypiało pod nim krzesło. Widząc jego reakcję, pozostali pracownicy też pobiegli do drukarek, tylko Julita wciąż tkwiła w miejscu, przerażona, sparaliżowana. Znów fala szeptów, potem śmiech… I wszyscy patrzą w jej stronę. Niektórzy z politowaniem, współczuciem. Inni z głupimi uśmieszkami. Julita otrząsnęła się ze stuporu, zaczęła iść w stronę drukarki, ale na miękkich nogach, łapiąc się mebli.

– Julita, może lepiej nie… – zaczął Piotrek, zastępując jej drogę. Odepchnęła go, sięgnęła po jedną z kartek. Było na niej zdjęcie młodej kobiety. Była zupełnie naga, leżała na łóżku, oświetlona tylko lampką nocną. Jedną rękę trzymała na piersi, drugą między nogami. Masturbowała się. Przygryzione usta, półprzymknięte oczy, zarumienione policzki. Julita dobrze znała tę twarz. W końcu codziennie widziała ją w lustrze.”