Recenzja Agnieszki Krawczyk
Jean, zdolna fryzjerka, wyszła za mąż bardzo młodo, bo w wieku zaledwie dziewiętnastu lat, wyrywając się jednocześnie spod wpływu autorytarnej matki. Małżeństwo było spełnieniem jej marzeń – Glen był przystojny, ambitny i pracowity. To prawda – wymagał posłuszeństwa i porządku w domu, ale Jean uznawała, że taka jest właśnie rola dobrej żony, która powinna dogadzać małżonkowi i królować w kuchni. Właśnie tam były jej sprawy, mąż miał własne – przy komputerze, wieczorami, w samotności spędzał sporo czasu, a ona się nie dopytywała, co właściwie robi.
Oskarżenie o zabójstwo małej dziewczynki, jakiego miał się dopuścić Glen spadło na nią jak grom z jasnego nieba. Nie uwierzyła w zarzuty i trwała przy boku męża na dobre i na złe. Niespodziewana śmierć męża w wypadku nie tylko nie zakończyła sprawy, ale wszystko skomplikowała. Wdowa znajduje się ponownie w centrum zainteresowania, wszyscy chcą, aby opowiedziała swoją wersję historii. Czy coś wie o mężu? Potrafi powiedzieć, czy był bezdusznym mordercą, czy też niewinną ofiarą wymiaru sprawiedliwości?
Telewizje i gazety nie ustają w wysiłkach, by przekonać Jean, aby sprzedała im swoją historię na wyłączność. Pytanie brzmi tylko – w jaki sposób dotrzeć do wdowy, która uparcie nie otwiera nikomu drzwi?
Powieść Fiony Barton jest pasjonującym thrillerem psychologicznym. Przyznaję, że początkowo podeszłam do niej z dużym dystansem i nieufnością. Obawiałam się, że może być kolejną konwencjonalną historią rodzinną z przemocą w tle. Okazała się jednak czymś innym. Przede wszystkim doskonale skonstruowaną powieścią psychologiczną, co książka zawdzięcza kreacji głównej bohaterki. Jean jest postacią bardzo skomplikowaną. To mała dziewczynka uwięziona w ciele dojrzałej kobiety. Jej sposób myślenia nie zawsze jest linearny, przyczynowo-skutkowy, często operuje na ulotnych emocjach, dowolnie eliminując niewygodne czy traumatyczne przeżycia. Jean kocha swoich bliskich, przymyka oczy na ich wady, z drugiej strony ma swoje obsesje i niezrealizowane marzenia, które ją pochłaniają. Jest osobowością bogatą i na swój sposób trudną. W małżeństwie została zdominowana przez władczego i wymagającego Glena, który podporządkował ją sobie, szczególnie podkreślając wartość dziewczęcej strony jej natury, tej uległej i dziecięcej. Stąd właśnie, w kontaktach z mężem Jean lubi myśleć o sobie „Jeanie”. Po śmierci męża, do pewnego stopnia w jego rolę, jako osoby kierującej życiem Jean wchodzi Kate Waters, dziennikarka, mocna i zdecydowana kobieta. Waters to także pełnokrwista i wielowymiarowa postać. Na pewno nie możemy określić jej mianem dziennikarskiej hieny, choć zdecydowanie dąży do celu, jakim jest zdobycie dobrego materiału dla swojej redakcji. Nie jest jednak w tym dążeniu bezwzględna czy wyrachowana; naprawdę chce się dowiedzieć, co stało się z małą Bellą, ma pewien układ z policją i jest gotowa zdradzić władzom informacje pomocne dla śledztwa.
Narracja „Wdowy” płynie dwutorowo. Poznajemy aktualne wydarzenia relacjonowane przez uczestników, ale też ogromnie ważne są wspomnienia Jean, w których powoli odsłania się fascynujące drugie dno całej sprawy. Z zapartym tchem śledzimy te wynurzenia, łącząc ze sobą różne fakty. Jaka więc była prawda? Czy ktoś ją zna? Kto powinien znać odpowiedzi – ten, kto jest blisko, czy wręcz przeciwnie, ktoś obserwujący wszystko z pewnej perspektywy?
Trudno uwierzyć, że powieść Barton to debiut. Widać, że autorka lubi obserwować ludzi, do czego przyznała się we wstępie. W książce daje się zauważyć reporterski nerw, na każdej stronie czai się tu kluczowe pytanie – na co jeszcze nie zwracamy uwagi, badając różne zdarzenia, co nam umyka?
Czytając „Wdowę” miałam także inną refleksję: często zbyt szybko klasyfikujemy ludzi. Oceniamy kogoś jako głupiego, naiwnego, płochego lub wręcz przeciwnie – zbyt sztywnego, poważnego, pozbawionego poczucia humoru. Zdarza się, że są to tylko pozory, na których budujemy cały łańcuch fałszywych wniosków, które później zaciemniają nam ogląd sytuacji. Może warto się nad tym zastanowić, zanim w razie czego będziemy zadawać pytanie: jak mogłam być taka ślepa i nie dostrzec oczywistych przesłanek?
No i na koniec sprawa najtrudniejsza – tematyka. „Wdowa” to książka o niełatwym problemie: porwaniu i zabójstwie dziecka, które nas rodziców zawsze wytrąca z równowagi. I tutaj Barton popisała się świetnym wyczuciem emocji. Rozpacz matki po zniknięciu Belli jest tak autentyczna, że aż namacalna. Czujemy jej ból i potrzebę wymierzenia sprawiedliwości sprawcy. O tym też jest ta książka – że zło nie powinno pozostawać bez kary.
Serdecznie polecam lekturę „Wdowy”. Na pewno się Państwo nie zawiedziecie.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca





