Strona główna Recenzje Escape room czyli „Ucieczka” Joanny Opiat-Bojarskiej

Escape room czyli „Ucieczka” Joanny Opiat-Bojarskiej

0
PODZIEL SIĘ

Escape room czyli „Ucieczka” Joanny Opiat-BojarskiejPułapka. Z tyłu zatrzaskują się drzwi. Gaśnie światło. Obcy pokój. Obce zapachy. Obce dźwięki, albo całkowita cisza.

Musisz się wydostać. Masz na to mało czasu, godzinę, może półtorej. Przez ten czas musisz odnaleźć wskazówki, które pozwolą ci uciec. Jesteś zdana tylko na siebie i na swoich towarzyszy. A to czasem ludzie, których w ogóle nie znasz.

Musisz przestać panikować. Zacząć myśleć. Użyć chłodnej logiki. Włączyć zmysł obserwacji. Inaczej pozostaniesz w pułapce na zawsze.

Albo przynajmniej do chwili, kiedy gra się skończy i wypuści cię organizator…

Escape room, czyli pokój ucieczek, to rozrywka, która wyrasta w miastach – małych i większych – w takim tempie, że porównanie do grzybów po deszczu nie wystarcza. Cieszy się popularnością zapewne dlatego, że oferuje połączenie emocji i chłodnej logiki – kombinację, której trudno się oprzeć. Z jednej strony nie jest łatwo okiełznać panikę, kiedy człowieka zamykają w obcym pomieszczeniu, ale z drugiej strony myśl, że dzięki logice i inteligencji można pokonać przeszkody dodaje skrzydeł.

Pokoje ucieczek od dawna są hobby Joanny Opiat-Bojarskiej. I jeden z nich został głównym bohaterem jej najnowszej powieści.

Tak naprawdę bohaterów jest czwórka: dwie młode, niezależne, mieszkające z dala od rodziny młode kobiety i dwóch młodych mężczyzn. We czwórkę wybierają się na „podwójną randkę” do escape roomu. Wieczór niezbyt się udał: co prawda wszyscy uczestnicy zabawy zdołali w wyznaczonym czasie wydostać się z pokoju, ale rozeszli się w minorowych nastrojach. A później zamrożone zwłoki jednej z młodych kobiety odnaleziono w bagażniku samochodu porzuconym przez kierowcę po wypadku. Zaginęła też druga kobieta…

Więc tak naprawdę bohaterów jest dwóch.

Nie, nie są nimi towarzysze zaginionych, tylko dwaj policjanci, którzy prowadzą śledztwo: Burzyński i Majewski. To oni tropią ślad, który prowadzi od bagażnika ze zwłokami kobiety, poprzez escape room, nielegalną hodowlę dzikich zwierząt pod Poznaniem do…

Nie mogę zdradzić więcej, żeby nie zepsuć Wam przyjemności samodzielnego rozwiązywania zagadki. W escape roomie też liczy się własna pomysłowość i logika. A Opiat-Bojarska podrzuca zagadki i fałszywe tropy właśnie jak w największym na świecie pokoju ucieczek. Dlaczego zwłoki zmarłej kobiety zostały zamrożone? Dlaczego wśród karmy zwierząt zidentyfikowane ludzkie kości? Kim jest właściciel nielegalnej hodowli? A kim młody Arab, który pracuje w pokoju ucieczek? Czy sublokatorka młodej dziewczyny miała coś wspólnego z jej zaginięciem? A może miał z tym coś wspólnego partner, z którym umówiła się na podwójną randkę? A może partner jej koleżanki? A może…?

„Ucieczkę” na dobrą sprawę należałoby przeczytać dwa razy.

Najpierw na szybko, dając się uwieść tempu akcji. A potem jeszcze raz, z chłodną już głową, żeby docenić wszystkie splatające się wątki. Raz czy dwa – „Ucieczka” Joanny Opiat-Bojarskiej to znakomita rozrywka na wakacje. Ciekawe, ży dacie się później namówić na wyprawę do escape roomu