Strona główna Recenzje Dzisiejsze czasy czyli ?Zabójcza kuracja? Robina Cooka

Dzisiejsze czasy czyli ?Zabójcza kuracja? Robina Cooka

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Gdyby ta powieść nie była o tym, o czym jest, nie zaliczyłabym jej do przesadnie strasznych. Wartka akcja, trochę suspensu, lekki strach o to, czy bohaterowie wyjdą z opresji cało (ale z przymrużeniem oka, bo to amerykańska powieść, więc wiadomo, że wyjdą) ? bardzo przyjemne wakacyjne czytadło. Ale ponieważ ta powieść jest o tym, o czym jest, zmroziła mi krew w żyłach. Poprzez ekstrapolację.

Bartlet Community Hospital ma kłopoty finansowe. Ale kto ich nie ma. Zarząd chce, na przykład, zbudować garaż w miejsce źle oświetlanego parkingu, na którym zdarzały się próby napaści na wracające po zmroku do domu pielęgniarki. Ale, w końcu, po co łaziły po nocy. Na garaż nie ma pieniędzy. Ale w sumie nikogo to nie dziwi, takie czasy. Aby jakoś powiązać koniec z końcem szpital zawiera umowę z placówką medyczno-ubezpieczeniowa CMV, co nie podoba się bardzo byłemu dyrektorowi administracyjnemu szpitala Dennisowi Hodgesowi, który uważa, że pacjenci są źle traktowani. Ale Hodges to pieniacz, spytajcie kogokolwiek w małej mieścinie Bartlet, a każdy powie wam to samo.



Hodges na szczęście znika z miasteczka, a jego dom kupują David i Angela Wilsonowie, którzy właśnie otrzymali w Bartlett zatrudnienie. Oboje mają powody, żeby uważać się za szczęściarzy: dostali doskonałą pracę (Angela w szpitalu, David w CMV), po raz pierwszy w życiu stać ich na dom, a ich córka Nikki, cierpiąca na nieuleczalną ale dającą się kontrolować mukowiscydozę, ma w Bartlet zapewnioną doskonalą opiekę medyczną i świetną szkołę. Życie potrafi być piękne.

Tylko do czasu, jak się okazuje. Z bliska Bartlet nie jest tym samym rajem, za który wzięli go David i Angela. Z drzew opadają ostatnie jesienne liście i wszystko zaczyna się psuć. Angela jest molestowana seksualnie przez swojego szefa. David jest besztany za zawyżanie kosztów leczenia pacjentów. Co gorsza, jego pacjenci, których musi hospitalizować, zaczynają umierać. A najgorsze ze wszystkiego wydaje się to, że w piwnicy domu Wilsonowie odnajdują przez przypadek zwłoki Hodgesa, zamordowanego. I nikt w całym miasteczku, nawet policja, nie jest zainteresowany wyjaśnieniem zagadki tej zbrodni. A to dopiero początek?

Nie mogę pisać więcej bez zdradzania zakończenia. Ale ?Zabójcza kuracja? nie jest wcale powieścią o zbrodni, ale o tym, do czego mogą doprowadzić źle rozumiane oszczędności w służbie zdrowia. Robin Cook najwyraźniej nie jest zwolennikiem reformy amerykańskiego system medycznego wprowadzanej przez Obamę, ale również nie o to tu chodzi. Chodzi o to, do czego może doprowadzić biurokracja, jeśli pozwoli jej się decydować o sprawach życia i śmierci.

Więcej nie napiszę. Przeczytajcie ?zabójczą kuracje? sami. Mnie w tej książce najbardziej przeraziła łatwość, z jaką sama mogłam się postawić w sytuacji zaniedbanych pacjentów. Ciekawa jestem, co najbardziej przerazi Was.

 

?Zabójczą kurację? przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis