Recenzja Adrianny Michalewskiej
Z książkami Iwony Kienzler spotykaliśmy się już w Zbrodniczych Siostrzyczkach kilka razy. Autorka z pasją zdradza nam tajemnice sypialni polskich władców. Jak się okazuje, ani nie byli oni tak przyzwoici, ani
![]()
tak bogobojni, jak historycy chcieliby nam przekazać. Tym razem autorka pokusiła się o spis kobiet, które nie zasiadły na tronie, ale pomimo to zawładnęły sercami naszych władców tak mocno, że byli gotowi porzucić dla nich świat.
Pozycja metresy była na tyle atrakcyjna, że wiele panie chętnie traciły dla króla cnotę, głowę, a także wyprawiały posiadanego już małżonka na tamten świat. Co prawda, potomstwo z takiego związku nie mogło liczyć na sukcesję, ale przecież nie w tym rzecz. Kochanka wraz z sercem monarchy zdobywała majątek, poważanie i często wpływy na decyzje polityczne władcy. Dla ambitnych kobiet była to nie lada atrakcja.
Sami królowie, schwytani w sidła odpowiedzialności dynastycznej i porywy serca, ochoczo sprowadzali do swoich sypialni piękne poddanki. Kazimierz Wielki, za młodu dopuścił się gwałtu na węgierskiej dwórce. Incydent ten uszedł mu jednak na sucho, uznano widać, że potrzeby króla ważniejsze są od przyzwoitości. Żonaty z Adelajdą Heską spędzał czas u boku pięknej Cudki, kolejno poślubił (bez rozwodu!) piękną czeską mieszczkę Krystynę Rokiczany, którą potem odprawił, aby ulec urokowi tajemniczej Esterki, o której wpływach do dzisiaj krążą legendy. Żeniąc się w podeszłym wieku z piętnastoletnią Jadwigą Żagańską nie dbał o to, że już wtedy był bigamistą. Każdy przedstawiciel Kościoła, który odważył się potępić króla ryzykował zakończenie życia w niemiły sposób.
Z kolei jedyny prawdopodobnie naturalny syn Stefana Batorego, podający się Dymitra Samozwańca, gdy zasiadł na tronie w Moskwie przez tydzień potrafił zaskarbić sobie przyjaźń tylu kobiet, że zanim skończył jako proch strzelniczy 30 z nich spodziewało się już jego potomstwa. Niewielu przeszkadzał fakt, że młodzian był, delikatnie mówiąc” nieatrakcyjny fizycznie”.
Jak radziły sobie nasze słynne uwodzicielki królów? Otóż dziewczęta te i kobiety były bezwzględne niczym niejeden polityk. Grały bowiem o wielką stawkę. Często o większą, niż pozycja królowej, która, bywało, sprowadzała się do roli dostarczycielki potomka i rekojmi pokoju z państwem, z którego pochodziła. Poza tym jej sypialnia na ogół była pusta i zimna. Król bywał gdzie indziej.
Iwona Kienzler, Poczet kochanek i metres władców Polski, Bellona 2013.





