Strona główna Recenzje C.W. Gortner, Sekret Tudorów

C.W. Gortner, Sekret Tudorów

0
PODZIEL SIĘ

C.W. Gortner, Sekret Tudorów

Adrianna Michalewska

 

Niedawno przeczytałam opinię, że współczesne recenzje powinny być bardzo krótkie i najlepiej, aby były pisane przez osobę nie mającą nic wspólnego z zawodową krytyką tekstów literackich. Recenzje powinny trafiać do osób, które w niczym się od piszącego recenzję nie różnią, bo tylko wówczas są wystarczająco wiarygodne i atrakcyjne pod względem merkantylnym.

Napiszę zatem krótko, ale postaram się uniknąć często ostatnio stosowanej zasady, że dana książka podoba się recenzującemu, bo mu się podoba.

 

 

Losy Tudorów są niezwykle atrakcyjne dla pisarzy i dla filmowców. Trup tam ściele się gęsto, nie brak silnych kobiet i bezwzględnych mężczyzn. Warto też pamiętać, że w zbliżonym czasie w Polsce panował Zygmunt Stary i jego syn Zygmunt August. Ten pierwszy przez wiele lat romansował ze swoją poddaną, będąc z nią w dość nieformalnym związku, a ten drugi poślubił (nie jednocześnie oczywiście) dwie siostry, z których żadnej nie darzył uczuciem a podczas pierwszego z tych małżeństw otwarcie żył z inną kobietą, lekceważąc cały świat z papieżem na czele.

Jednak żadna z tych pań nie skończyła pod francuskim mieczem (bo właśnie mieczem została ścięta Anna Boleyn, klęcząc na eleganckiej poduszce, której szklany symbol można do dzisiaj obejrzeć w Tower), zatem cały świat chętniej wspomina o Tudorach niż o Jagiellonach. 

C. W. Gortner pisze o nich z rozmachem. Znikają sztywne suknie i drętwe obyczaje. Na scenie pojawiają jednoocy szpiedzy, tajemniczy chłopak z dziwnym znakiem róży na biodrze, ukryte przejścia, intrygi i zdrada stanu. A za tym wszystkim stoją kobiety. Bo to one są prawdziwymi bohaterkami tej powieści. Młoda Elżbieta I, bez pardonu walcząca z Dudleyami, księżna Suffolk i wreszcie Krwawa Mary, czyli Maria Tudor, najstarsza córka Henryka VIII i jego pierwszej żony, Katarzyny Aragońskiej.

 

Akcja tej powieści wlaściwa jest raczej dziewiętnastowecznej modzie na pisanie powieści płaszcza i szpady, ale ten drobiazg tylko dodaje książce uroku. Zacne postaci nabierają na jej kartach zupełnie innego wymiaru. Angielski dwór w Whitehall (szkoda, że zupełnie spłonął w 1622), który mieścił 1500 pokoi i był większy niż dzisiejszy Wersal jest miejscem, gdzie przeżyć jest wyjątkowo trudno. A wszystko to widzimy oczami młodego szpiega, który opowiada swoją historię po latach, stopniowo odsłaniając i swoje tajemnice.

 

Jeśli mogę tej powieści postawić jakiś zarzut, to zrobię to w stylu nowoczesnej krytyki. Nie podoba mi się, że się skończyła. Chciałabym, aby była dłuższa, bo bardzo dobrze się ją czyta.

 

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Książnica.