Strona główna Recenzje Przyjemne z pożytecznym czyli ?Operacja Argo? Antonio Mendeza i Matta Baglio

Przyjemne z pożytecznym czyli ?Operacja Argo? Antonio Mendeza i Matta Baglio

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

Większość z Was zapewne widziała film. Pomijając niewątpliwą przyjemność patrzenia przez dwie godziny na Bena Afflecka (chociaż ja wolę go bez brody), książka jest jednak o wiele lepsza.

 

 

Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, konieczne wprowadzenie: ?Operacja Argo? jest dokumentalnym (choć lekko zbeletryzowanym) zapisem historii potajemnego wywiezienia z Iranu przez CIA sześciu pracowników ambasady amerykańskiej. Po tym, jak 4 listopada 1979 ambasada w Teheranie została zaatakowana i zdobyta przez irańskie bojówki, szóstka urzędników zdołała niepostrzeżenie wydostać się z budynku. Po długich perypetiach znaleźli schronienie w mieszkaniach urzędników ambasady kanadyjskiej, ale wiadomo było, że w każdej chwili mogą zostać odkryci i zabici jako amerykańscy szpiedzy. Do akcji wkroczyła więc CIA i wymyśliła plan tak absurdalny, że nie mógł się nie udać: szóstka biurokratów miała zostać przebrana za członków ekipy filmowej szukającej w Iranie plenerów do fikcyjnego filmu science?fiction ?Argo?.

Najbardziej smakowitym kąskiem w całej książce jest jej autor: Antonio Mendez był nie tylko mózgiem operacji, ale to właśnie on poleciał do Teheranu i przeszmuglował stamtąd Amerykanów. Jest to więc relacja z pierwszej ręki, choć spisana po wielu latach, kiedy akcja została wreszcie odtajniona.

Nie znajdziecie w książkowej wersji historii takiego suspensu, jak w filmie. Nie spodziewajcie się dramatycznej sceny przesłuchania na lotnisku, ani sceny na bazarze, ani też sceny z odwołaniem w ostatniej chwili akcji (która to scena zresztą, jeśli wierzyć Wikipedii, jest nieprawdziwa, podobno prezydent Carter opóźnił zatwierdzenie akcji tylko o 30 minut i to zanim Mendez poleciał do Iranu). Zamiast tego jednak znajdziecie w książce o wiele, wiele więcej.

Dla tych, którzy niewiele wiedzą o rewolucji Chomeiniego w Iranie użyteczne będzie wprowadzenie, podające (z punktu widzenia Ameryki, rzecz jasna) podstawowe fakty. Co prawda polskiemu czytelnikowi, wychowanemu na Kapuścińskim, ta część może się wydać nieznośnie łopatologiczna, ale nie czepiajmy się biednych Amerykanów, oni wszystko muszą wytłumaczyć po swojemu.

Prawdziwy rarytas zaczyna się później. ?Operacja Argo? to dokładny opis tego, co działo się od momentu zdobycia przez irańskie bojówki amerykańskiej ambasady, do momentu wywiezienia sześciu ukrywających się urzędników poza granice kraju. Doskonale oddaje pogłębiające się przerażenie zbiegów z ambasady, choć teoretycznie nie było im źle: mieszkali w luksusowym apartamencie, jadali wytworne posiłki i mieli dostęp do piwniczki gospodarzy. Wspaniałe są też opisy tysięcy drobnych czynności, które muszą zostać wykonane, żeby zbudować wokół tworzonych na użytek akcji postaci właściwą legendę, dopięta w najdrobniejszych szczegółach.

Pomijając więc przyjemność patrzenia przez dwie godziny na Bena Afflecka (z brodą), książkę polecam goręcej niż film. A do tego wielkie brawa dla tłumaczki (Julii Szajkowskiej) za przełożenie filmowego ?Ar?go fuck yourself? na ?Arrr?gońń się, palancie?.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S?ka.