Strona główna Nasze patronaty Ciemność Ragnara Jónassona – recenzja

Ciemność Ragnara Jónassona – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Ciemność Ragnara Jónassona - recenzjaKomisarz Hulda Hermannsdóttir z policji w Reykjaviku zostaje niespodziewanie wysłana na wcześniejszą emeryturę. To dla niej zaskoczenie – miała pracować jeszcze do końca roku, a jest dopiero wiosna. Szef wprost oświadcza Huldzie, iż sytuacja się zmieniła – jednostka pozyskała do pracy młodego funkcjonariusza, który potrzebuje jej gabinetu i biurka. Tak było zawsze – myśli Hulda, policjantka zawsze staranna, dociekliwa, ale nieumiejąca podtrzymać kontaktów ze współpracownikami – zawsze omijały ją awanse, zaszczyty. A teraz to – zwolnienie, po wielu latach oddanej, wiernej służby. Przełożony, widząc rozczarowanie komisarz, pozwala jej dokończyć jedną dawną, niewyjaśnioną sprawę. Hulda ma na to tydzień, a ostatecznie wymiar czasu skurczy się do trzech dni. Policjantka wybiera sprawę młodej Rosjanki, Eleny. To uchodźczyni, której ciało znaleziono nad zatoką, w płytkiej wodzie. Sprawę zakwalifikowano jako samobójstwo i zamknięto. Lecz pewne okoliczności nie dają policjantce spokoju. Postanawia przeprowadzić dochodzenie jeszcze raz od początku i wyświetlić wszystko. Śledztwo zaprowadzi ją w zaskakującym kierunku i zmusi do konfrontacji z przeszłością, do której z pewnością nie chciała wracać.

„Ciemność” Ragnara Jónassona to pierwszy tom nowej serii „Hulda”. Po „Mrocznej wyspie lodu” Jónasson postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. I dał radę. W „Ciemności” mamy więc unikalną mroczną atmosferę, będącą jakby znakiem rozpoznawczym tego autora i kolejnego (po Arim Thórze Arasonie z „Mrocznej wyspy lodu”) niezwykłego bohatera.

Zacznijmy od atmosfery. Islandia jest piękna i pociągająca, ale mroczna i niepokojąca zarazem. Akcja toczy się wiosną, ale w planie dotyczącym śledztwa sięga również zimy. A zima tutaj jest po prostu niebezpieczna. Ma w sobie coś z baśni Andersena – uwodzi swoim urokiem i grą barw na białym śniegu, ale może przynieść śmierć. Hulda jest zniechęcona – przeżyła ogromne rozczarowanie, którym jest nagłe zwolnienie z pracy. I mimo iż jest entuzjastką wypraw w góry, nie odczuwa zadowolenia, że teraz na emeryturze będzie mogła bez przeszkód realizować swoje hobby. Udziela się jej nastrój zimy, depresji i desperacji. Prowadzi swoje śledztwo i niestety popełnia kosztowne błędy. Zarówno dla dochodzenia, jak i dla niej samej.

To kolejna wspaniała bohaterka Jónassona. Znakomicie dopracowano psychologię tej postaci. Powoli w toku akcji odkrywamy jej trudną i tragiczną przeszłość. Wprost nie można uwierzyć, że ta kobieta wytrzymała tę ilość życiowych ciosów, które na nią spadły. A jednak. Jest silna i znosiła swoje traumy przez wiele lat. Czy właśnie teraz nastał jednak czas rozliczeń? Przeszłość wpływa na dzień dzisiejszy, Hulda zawsze miała trudności z nawiązywaniem bliskich relacji, obecnie jest więc sama. I samotna, a stan ten jej nie pasuje. Prowadząc dochodzenie w sprawie Eleny symbolicznie chce załatwić coś sama ze sobą, odkupić swoje winy.

Czy uda się jej to rozliczenie? Jónasson pokazuje nam Huldę, jako kobietę z krwi i kości, z zaletami i wadami. To człowiek, który może się mylić. Błędy jednak wiele kosztują, szczególnie policjantkę. Trzymająca w napięciu fabuła prowadzi nas do zaskakującego finału, po którym chce się natychmiast sięgnąć po kolejny tom.

A jaki on będzie? Wydawca zapowiada, że tym razem cofniemy się wiele lat wstecz. Już nie mogę się doczekać. Brawa dla Jónassona za umiejętność przedstawienia niezwykłego poetyckiego nastroju i tworzenie przyciągających i budzących zainteresowanie postaci. To prawdziwie literacki kryminał, ewenement na naszym rynku.

O Ciemności więcej TUTAJ

Fragment Ciemności TUTAJ

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber