Strona główna Recenzje A jednak Anglia, czyli „Sekrety zmarłych” Carol Wyer

A jednak Anglia, czyli „Sekrety zmarłych” Carol Wyer

0
PODZIEL SIĘ

A jednak Anglia, czyli „Sekrety zmarłych” Carol WyerSkandynawowie mogą sobie mówić co chcą, ale prawdziwy kryminał pochodzi z Anglii i chciałabym zobaczyć śmiałka, który odmówi pierwszeństwa Agacie Christie. Minęło wiele lat, w kryminale pojawiły się podziały i specjalności, ale Anglicy trzymają się mocno. I nadal nie ma to jak porządna kryminalna zagadka na deszczowej angielskiej prowincji.

„Sekrety zmarłych” to właśnie taka powieść, z solidną zagadką i solidną Anglią.

W luksusowym angielskim SPA ginie ktoś z kierownictwa. Ta śmierć, która pozornie wygląda na wypadek, wydaje się podejrzana miejscowej policjantce: śmierć nastąpiła w saunie, ale zmarły cierpiał na chorobę serca, raczej nie wszedłby dobrowolnie do nagrzanego i wilgotnego pomieszczenia. Jednak szefostwo zabrania dalszego śledztwa w tej sprawie, zwłaszcza, że wydział policji ma pełne ręce roboty: zamordowano barmana miejscowego pubu, a niedługo potem, panią domu i matkę czteroletniego chłopca. Te śmierci też są dziwne: barman jest abstynentem, a jednak przed śmiercią napił się alkoholu, a matka dziecka utopiła się we własnej wannie, w bieliźnie. I obie łączą się z tym samym SPA, gdzie przed laty zginęła w wypadku młoda kobieta. Czy ktoś próbuje mścić się za jej śmierć?

„Sekrety zmarłych” dają czytelnikowi wszystko, czego oczekuje się od dobrego kryminału: solidną zagadkę i wielowątkowe śledztwo, którego poszczególne gałęzie pięknie się splatają.

A do tego dochodzi Anglia: zła pogoda, solidne śledztwo, flegmatyczny temperament… Powieść Carol Wyer określić można jako bardzo bliską klasyki, ale z nowoczesnym twistem, który powoduje, że znika to, co u Agathy Christie czasami trąci myszką. A pozostaje czysta przyjemność odgadywania, kto jest mordercą.