Strona główna Recenzje Zapach diabła Mons Kallentoft – recenzja

Zapach diabła Mons Kallentoft – recenzja

2
PODZIEL SIĘ

Zapach diabła Mons Kallentoft - recenzja Komisarz Malin Fors jest alkoholiczką. Po prostu i bezapelacyjnie. Po nieudanym odwyku w Szwecji, jej szef wpada na desperacki pomysł: wyśle Malin do Bangkoku, jako oficera łącznikowego przy ambasadzie. Właśnie zwalnia się tam miejsce, poprzednia policjantka wraca do kraju z powodów zdrowotnych. To dla Fors ostatnia szansa – zostając w Szwecji, prędzej czy później musiałaby odejść ze służby. Koledzy liczą, że za zagranicą jakoś się otrząśnie, weźmie w garść, przestanie pić.

Nic z tego. „Wysłać kogoś do Bangkoku, żeby przestał pić. To dopiero poczucie humoru.” – ironizuje tajska przyjaciółka, policjantka Pimcharn. Bo Malin dalej upija się miejscowym piwem, rumem oraz zachodnią wódką, tequilą i wszystkim co ma pod ręką. Pije, żeby się rozluźnić i żeby się wynagrodzić, bo jest jej gorąco, bo zimno, bo jest smutna, samotna, nie może spać lub jest zła. Słowem – zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie. A tak naprawdę pije, bo straciła chęć do życia po tym wszystkim, co spotkało ją w Szwecji i przed czym uciekła.

Diabeł w mieście grzechu

Lecz pojawia się nowa sprawa – w brutalny sposób zostaje zamordowana piękna Szwedka. Malin ma szanse pomóc w śledztwie, nie tylko jako oficer łącznikowy przenoszący papiery z jednego biurka na drugie, ale jako detektyw. Dochodzenie szybko okazuje się niezwykle zawikłane, ale też niebezpieczne. Ślady prowadzą wszędzie: do nielegalnych interesów, finansowych przekrętów, handlu drogimi kamieniami, różnych oszustw. Malin zaczyna wciągać tajemniczy wir – szaleństwa, przemocy i śmierci. A ona pogrąża się w nim, przekonana, że musi rozwiązać zagadkę, znaleźć mordercę. A ofiar jest coraz więcej.

Sprawa Malin Fors

Przyznam, że bardzo lubię serię Monsa Kallentofta o komisarz Malin Fors. Pewnie głównie ze względu na bohaterkę, która zawsze ma pod górkę. Lubię ją i kibicuje jej z całych sił, także teraz, na dnie duchowego upadku. Jak mówi sama Fors, niektórzy ludzie sami się niszczą, bo nie chcą czekać, aż zniszczy ich świat. Ona właśnie jest taką osobą. Bezkompromisowa, uczciwa i wierna, a jednak coś nie wyszło. Świat ją oszukał, a może po prostu zawiódł? W tle jej osobistej, jednostkowej tragedii, jest tragedia jej córki Tove, która bezsilnie patrzy jak matka przegrywa z nałogiem. Próbuje pomóc, ale nie może. Kocha ją, a jednocześnie nienawidzi tego, co się z nią stało. To dramat wszystkich dzieci alkoholików.

„One Night In Bangkok” – czyli prawie jak w piosence

No i jest Bangkok. Fascynujący i straszny zarazem. Nie jest to miasto z turystycznych folderów, o nie. Pełno tu zakazanych miejsc, barów z żigolakami dla turystek i młodymi tajkami dla turystów. Ceny są podwójne: dla miejscowych i dla przyjezdnych. Piwo to nie alkohol, a dla Europejczyka wszystko jest bajecznie tanie. Miasto tętni życiem, hałasem, muzyką i zapachami. Od duszącej woni spalin i zgnilizny, po niezwykłe zapachy kuchni, przypraw i perfum z klinik piękności. Wszystko tu jest. I zarazem nie ma nic.

„Zapach diabła” to pierwsza powieść z nowego cyklu inspirowanego zmysłami. Bangkok to zapach, co do tego nie mamy wątpliwości. W mieście jest tak gorąco, że ten zmysł wydaje się być podstawowym i najbardziej wyczulonym. W tym gorącym piekle musi się więc pojawić diabeł. I tak się oczywiście dzieje. Jaki zapach ma diabeł? Śmierdzi rozkładem, czy roztacza woń kwiatów? Każdy z nas nosi swego diabła, zdaje się mówić autor.

Dziesiąta powieść o Malin Fors zaskoczyła mnie jak najbardziej na plus. Moim zdaniem jest jedną z lepszych, o ile nie najlepszą w cyklu. Nie tylko dlatego, że zmieniliśmy ascetycznie wyglądający Linköping na migoczący wszystkimi kolorami tęczy Bangkok. Wszystkie problemy Malin nabrały tutaj żywszych barw i wyrazistości. Stały się głębsze i bardziej przejmujące.

Naprawdę jestem ciekawa, co się z nią dalej stanie.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Rebis

O Zapachu diabła u nas TUTAJ

  • Karolina Szamotuło-Wilk

    A ja się właśnie boję, że przeniesienie akcji do Bangkoku, to będzie kompletna porażka.

    • Agnieszka Krawczyk

      A mnie się to bardzo podobało. Ożywczy pomysł. Byłam już zmęczona śniegiem, mrozem i depresyjną scenerią. Proszę dać szansę tej części 🙂