Strona główna Inne Wojciech Chmielarz „Żmijowisko”. Fragment

Wojciech Chmielarz „Żmijowisko”. Fragment

1
PODZIEL SIĘ

Wojciech Chmielarz „Żmijowisko”. Fragment– Ojciec mówi, że ta Ada mieszkała u was. To prawda? – zapytała Merry.

Damian kopnął leżącą pod stopami szyszkę, która wzbiła się na kilkanaście centymetrów w powietrze i uderzyła w pień sosny. Odbiła się od niego i łagodnym łukiem spadła na kupkę chrustu.

– Prawda.

– To czemu nic nie mówiłeś?

– Bo było, i tyle – odparł niechętnie.

Znowu wracali wspólnie do domu przez las, jak codziennie od dwóch tygodni. Rodzice początkowo obiecywali Merry, że będą po nią podjeżdżać na przystanek, ale nigdy do tego nie doszło. Zawsze stało im coś na przeszkodzie, zawsze znajdowało się coś ważniejszego, a raz po prostu o niej zapomnieli. W końcu ojciec uciął sprawę, mówiąc, że kiedy dziewczyna zrobi prawo jazdy, kupią jej samochód i będzie sobie sama jeździć.

Przez te dwa tygodnie rozmawiali coraz mniej, jakby wspólne tematy pokończyły im się już pierwszego dnia. Bolało go to. Bo Merry była fajna. Była ładna. Kiedy już się odzywała, to rzucała nazwami zespołów, o których nigdy nie słyszał, tytułami filmów, o których istnieniu nie wiedział. Takich jak Cannibal Holocaust, gdzie podobno naprawdę zabijano ludzi. Książek, które chciał przeczytać, mimo że do tej pory unikał ich, jak mógł. Paliła trawę. Mówiła o różnych dziwnych pigułkach z sopockich klubów, a o rodzicach wypowiadała się tak, że w ogóle nie sądził, by coś takiego było możliwe. W podstawówce, gimnazjum, liceum mówiło się o rodzicach różne rzeczy, to było normalne, ale zawsze, nawet w najgorszych narzekaniach był jakiś szacunek, a czasami nawet miłość. Nie u Merry. Ona rodzicami szczerze gardziła i potrafiła udowodnić, że jej pogarda jest słuszna i sprawiedliwa. Fascynowała go. Była inna niż wszyscy, których poznał do tej pory. I nie chodziło tylko o to, że całe swoje życie spędziła w wielkim mieście, a teraz wylądowała na głębokiej pomorskiej prowincji. Damian nie potrafił tego wyrazić nawet w myślach, ale w jakiś sposób już wiedział, że jej inność wyrasta ponad takie kategorie. Nie liczyła się liczba ludności, klubów, imprez, muzeów, ale coś innego, dużo trudniej uchwytnego. I w związku z tym dla Merry nawet Trójmiasto było za małe.

– Daj spokój! – krzyknęła, zastępując mu drogę. – To jest, kurwa, jedyna ciekawa rzecz, jaka się tutaj wydarzyła! Jak mogłeś nic o tym nie powiedzieć?!

Wzruszył ramionami. Od razu zrozumiał, że im mniej będzie mówił o tamtej nocy, tym lepiej dla niego. Gdyby ktokolwiek dowiedział się, co wtedy się stało, znalazłby się w tarapatach. I tak miał spore szczęście, bo nikt nie zwrócił uwagi na jego rozbitą wargę. Tylko mama o to spytała, a on stwierdził, że Gosia go uderzyła. Siostra oczywiście zaprzeczyła, nazwała go kłamcą. Wszyscy mieli wtedy ważniejsze rzeczy na głowie, więc mama przerwała awanturę, każąc im obojgu się uspokoić. Więcej nie wracali do tego tematu.

– Po prostu… – Wahał się.

W jej oczach dostrzegał błysk zainteresowania i zdał sobie sprawę, że patrzyła na niego w ten sposób po raz pierwszy. Przez ten cały czas, może poza pierwszym dniem, traktowała go trochę jak psa przybłędę, który włóczy się za nią nie wiadomo po co. Podczas wspólnych powrotów tolerowała go, ale w szkole w ogóle nie dostrzegała, zresztą tak jak całej klasy. Zawsze siedziała sama w kącie ze słuchawkami na uszach i z lekceważącym drwiącym uśmieszkiem obserwowała to, co dzieje się na przerwie. A teraz nagle coś od niego chciała. Była nim naprawdę zainteresowana.

– Co po prostu?

– Mieszkała u nas. I tyle.

– Ale widziałeś ją?

Coś go ścisnęło w środku. Długo i boleśnie. Chciał skończyć ten temat. Uciąć go natychmiast. Ale jeśliby to zrobił, znowu nie mieliby o czym rozmawiać.

– Widziałem – przyznał.

– A rozmawiałeś z nią?

– Rozmawiałem.

Wyciągała z niego powoli pojedyncze słowa, a każde było jak kawałek rozbitego szkła.

– Jak się zachowywała?

– Normalnie.

Prychnęła i przez chwilę przestraszył się, że Merry się obrazi. Ale nie – kiedy na nią zerknął z boku, wydała mu się jeszcze bardziej pobudzona niż na początku rozmowy.

– Ale powiedz coś więcej! – naciskała. – Co to znaczy, że normalnie?!

– No… – Przełknął ślinę. – No normalnie. Jak ty?

Roześmiała się.

– Ja nie jestem normalna. Jestem zdrowo pieprznięta. Też była pieprznięta?

Pokręcił przecząco głową.

– Chodzi mi o to, że z nią też mi się dobrze rozmawiało – zaryzykował.

– O czym rozmawialiście?

– O różnych rzeczach.

– Ale o czym?

– No w sumie… Że rodziców nie lubiła.

– Dlaczego?

– Nie wiem. Nie pozwolili jej pojechać na jakiś tam obóz czy coś.

– I o czym jeszcze?

Przeszedł kilka kroków w milczeniu. Merry była tuż obok. Tak blisko, że stykali się ramionami.

– W sumie to o niczym.

Rozczarowanie odmalowało się na jej twarzy, ale zaraz zniknęło. Odsunęła się od niego i przystanęła. Mimowolnie też się zatrzymał. Jakby łączyła ich jakaś niewidzialna nić, która zmuszała go do robienia tego samego co ona.

– Myślę, że kręcisz – stwierdziła. – Kłamiesz.

Serce zaczęło mu szybciej bić, a pod pachami poczuł mokre plamy potu. Coś się stało tamtej nocy, coś, co do tej pory trzymał tylko dla siebie. Nie powiedział o tym nawet policji, a może raczej przede wszystkim policji. A Merry go przejrzała. Na wylot i bez trudu. Poczuł, że mięknie pod jej spojrzeniem, że się łamie, że jeszcze chwila i powie jej wszystko, co tak starannie ukrywał przez ostatnie dwa miesiące.

– Ale dla mnie spoko – odezwała się. – Nie chcesz gadać, to nie. Twoja strata.

Sam nie potrafił uwierzyć w swoje szczęście. Poczuł się tak, jakby właśnie wyciągnął głowę spod topora. Odpuściła mu. Ruszyła przed siebie, ściągnęła z ramienia plecak i zaczęła w nim grzebać w poszukiwaniu paczki fajek. Nawet nie zapytała go, czy chce się poczęstować.

 

  • Adrian Nowik

    Powiedzcie mi jak ten facet to robi? Dopiero co wydał książkę a teraz kolejna i obie genialne. Choć osobiście wolę kryminały od thrillerów psychologicznych i od dłuższego czasu po te drugie nie sięgam, to dla Chmielarza zrobiłem wyjątek. Z notki zapowiadała się tak przeciętnie. Byłem ciekaw, jak mu to wyjdzie no i wyszło i to jak! Jestem świeżo po lekturze i jeszcze długo będę pod wrażeniem. Mam nadzieję, że za trzy miesiące kolejna i znów wbije mnie w fotel.