Strona główna Recenzje Nie tylko o zbrodni: Warto poczekać – recenzja książki Liliany Fabisińskiej i...

Nie tylko o zbrodni: Warto poczekać – recenzja książki Liliany Fabisińskiej i Marii Fabisińskiej

0
PODZIEL SIĘ

Nie tylko o zbrodni: Warto poczekać – recenzja książki Liliany Fabisińskiej i Marii FabisińskiejRzadko, bo rzadko, ale czasami wychodzę poza kryminalną bańkę i czytam coś z literatury obyczajowej. Zwykle sięgam po pozycje autorek, co do których wiem, że się nie zawiodę, choć daję też szansę obiecującym debiutantkom. Liliana Fabisińska to dla mnie właśnie takie sprawdzone nazwisko. Całkiem niedawno mieliśmy okazję poznać, jak poradziła sobie z thrillerem obyczajowym w „Obok niej” (recenzja TUTAJ), a teraz możemy czytać jej najnowszą powieść dla „srebrnych” czytelniczek: „Warto poczekać”, książkę napisaną wspólnie z mamą, Marią Fabisińską. Po pierwsze uważam, że pomysł osadzenia akcji w środowisku pań 50+ jest bardzo dobry. Każda z nas (oby, oby) zmierzy się z tym wiekiem i jego nieuchronnymi blaskami i cieniami. Zwłaszcza cienie nas mogą zaniepokoić: utrata pracy tuż przed emeryturą, problemy rodzinne z mężem lub z dorosłymi dziećmi, dylematy bycia babcią, no i niebagatelny temat: zdrowie i chęć zachowania sprawności. Nie sposób nie zauważyć, że kłopoty związane z momentem wchodzenia w „smugę cienia” są dzisiaj inne niż kiedyś. Może to przez to, że żyjemy szybciej, a może dlatego, że świat wymaga od nas perfekcji?

Tak właśnie dzieje się w przypadku głównej bohaterki „Warto poczekać”, Doroty. Pracowała w sporej bibliotece na prywatnej uczelni, była sumienna i oddana, ale cóż – zredukowano ją. W życiu rodzinnym także nie jest różowo. Z synową ciężko się porozumieć, a syn ma głównie swoje sprawy, którymi nie chce się dzielić. Trudno jest zacząć od nowa na tym etapie życia, zwłaszcza, gdy nie ma się dobrego pomysłu. Pomoc może jednak nadejść z najmniej oczekiwanej strony – warto rozejrzeć się wokół siebie, nawet na własnym podwórku, bo można tam dostrzec coś obiecującego. Na przykład szklarnię, którą da się wykorzystać w kreatywny sposób. No a jeśli ma się jeszcze dwie oddane przyjaciółki to… nawet groźna inspektorka z urzędu skarbowego nie jest w stanie zniweczyć marzeń i pogrzebać szansy na sukces.

Są książki, o których recenzenci piszą, że czyta się je „lekko” – bo łatwo i szybko. Książka Fabisińskiej i jej mamy, Marii jest „lekka”, ale w innym znaczeniu: po jej przeczytaniu lżej się robi na sercu i duszy. Powieść wlewa w nas optymizm, że nigdy nie jest za późno, aby zawalczyć o siebie. Że trzeba mieć marzenia, nawet pozornie nierealne i starać się je spełniać. Nie załamywać się w obliczu niepowodzeń, tylko zmierzyć się z nimi. Jak tego dokonać? Optymistycznie spojrzeć na świat, odszukać w sobie prawdziwą pasję i liczyć na przyjaciół. Otaczają nas bowiem ludzie, na których możemy polegać. Trzeba się tylko ośmielić i poprosić o wsparcie. Nawet jeśli ktoś odmówi, drugi pospieszy z pomocą. „Warto poczekać” to dobra powieść na listopadowe dni, kiedy wszystko widzimy w mrocznych barwach. Pozwala nam na pewne sprawy spojrzeć inaczej. Może zmiana nie jest wcale tak przerażająca i zła? Może okoliczności zmuszające nas do wyjścia poza utartą rutynę pozwolą nam odnaleźć siebie?

Wydawnictwo Silver, które opublikowało tę powieść, to nowa inicjatywa na rynku książki. Książka ma duży druk, co jest ważne dla osób, którym szybciej męczy się wzrok i jest starannie wydana. Mnie osobiście zachwyciły rysunki roślin na marginesach.

To nie kryminał ani thriller, a zabawna i mądra powieść obyczajowa. O tym, że zawsze jest czas, aby po prostu zacząć żyć.

Książka przeczytana dzięki uprzejmości Oficyny Wydawniczej Silver