Strona główna Aktualności Tetsuya Honda, Przeczucie

Tetsuya Honda, Przeczucie

0
PODZIEL SIĘ

Pamiętacie japońską wersję horroru „Krąg” (chyba japońska w ogóle była pierwsza, to Amerykanie zrobili później remake). A pamiętacie może, jak główna bohaterka, goniona przez złego człowieka, albo przez siłę nieczystą (widziałam to dawno) wpada do mieszkania w którym zaraz za progiem zdejmuje buty. Od kiedy zobaczyłam tę scenę, zastanawiałam się, czy w japońskich kryminałach morderca też zdejmuje buty zanim kogoś sprzątnie. Chyba musi zdejmować. Gdyby nie zdjął popełniłby zbrodnię o wiele większą niż morderstwo. „Przeczucie” Tetsuyi Hondy nie odpowiedziało co prawda na nurtujące mnie pytanie, ale potwierdziło, że w Japonii wszystko jest inaczej.

Tetsuya Honda, Przeczucie„Przeczucie” to klasyczny police procedural, czyli opowieść o policyjnym śledztwie prowadzonym w sprawie morderstwa, którego ofiara została znaleziona w parku, zapakowana w niebieską plastikową folię, z licznymi ranami na ciele, poderżniętym gardłem i tajemniczą (bo pozornie zadaną bez sensu) raną w brzuchu. Śledztwo prowadzi młoda pani komisarz Reiko Himekawa, wraz ze swoim zespołem, ale w miarę jak okazuje się, że ofiar jest więcej, dołączają do nich kolejni funkcjonariusze, a wśród nich kontrowersyjny Katsumata, zblazowany prostak, który nikomu nie mówi dobrego słowa i szczerze nienawidzi Reiko, ale którego metody działania okazują się skuteczne.
Akcja „Przeczucia” jest wartka, a zagadka kryminalna wciąga i na pewno nie rozczaruje żadnego wielbiciela kryminałów. Ale nie o to tu chodzi. Bo jeśli – jak mówią – kryminał to zwierciadło na rozdrożu, w którym przegląda się społeczeństwo, to kryminał japoński pokazuje całą egzotykę dalekowschodniej kultury. I tak, pomiędzy wierszami, dowiadujemy się, że molestowanie seksualne to norma i że Reiko „… w pociągach złamała niedoszłym obmacywaczom siedemnaście palców i dwie ręce. W pracy miała skromniejsze osiągniecia: sześć złamanych palców i zero złamanych rąk, ale trzech facetów zaliczyło kopniaka w krocze, a kilku innych wstrząśnienie mózgu w następnie podciętych nóg”. A także, że Reiko w wieku 29 lat jest już praktycznie spisana na straty na małżeńskim polu, co doprowadza jej rodzinę do rozpaczy, a matkę do zawału. A także, że śledztwo powinno przypominać grę w go. A także, ze zdania: „Nie jesteś moim szefem. Nie masz prawa nazywać mnie gąską ani kretynką”, że szef ma prawo tak właśnie nazywać policjantkę. A także, że policyjne zebrania zaczynają się i kończą wspólnym ukłonem na komendę. I jeszcze wiele, wiele innych rzeczy.

Polecam „Przeczucie” gorąco. Potwierdza ono moje przekonanie, że najciekawsze jest zawsze to, co kryje się między słowami. W końcu Sofia Coppola swój film też nakręciła o Tokio.