Strona główna Nie tylko o zbrodni Nie tylko o zbrodni: Syrena i pani Hancock Imogen Hermes Gowar –...

Nie tylko o zbrodni: Syrena i pani Hancock Imogen Hermes Gowar – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Syrena i pani Hancock Imogen Hermes Gowar - recenzjaJonah Hancock jest kupcem i właścicielem kilku statków. Z jednej z podróży kapitan Jones przywozi mu syrenę. Tak właśnie – owo mityczne i cudowne stworzenie. Tylko że syrena wcale nie jest cudowna, wygląda raczej odrażająco. To nie przeszkadza jednak, by budziła zainteresowanie i podziw. Pan Hancock zaczyna zarabiać, pokazując niezwykły okaz widzom. Pewnego dnia zwraca się do niego znana rajfurka, pani Chappell, która chce wypożyczyć syrenę. Na przyjęciu u pani Chappell, pan Hancock poznaje słynną kurtyzanę, Angelikę Neal. Jest to najpiękniejsza kobieta, jaką widział i to spotkanie nie pozostanie bez konsekwencji…

Czasami jednak jest coś więcej…

Powieść Imogen Hermes Gowar jest pasjonującą powieścią obyczajowo-historyczną i moim zdaniem bardzo udanym współczesnym naśladownictwem stylu Dickensa i może czasami Jane Austen. Ale jest w tej potoczystej, pełnej humoru i ogromnego uroku historii coś więcej. To niezwykła opowieść o kobietach. I o syrenach. Bo czyż niektóre kobiety nie są syrenami? A może są nimi wszystkie…

Angelika Neal to utrzymanka. Właśnie zakończył się jej romans z pewnym księciem – arystokrata zmarł, nie uwzględniając jej w testamencie, a ona musi szybko znaleźć kolejnego opiekuna. Ma 27 lat, starzeje się. To nie jest fach, który można wykonywać bez końca. Należy „się urządzić” (zaoszczędzić sporo pieniędzy), wyjść za mąż, bądź zająć się tym, czym pani Chappell – stręczycielstwem. Ale na razie przed Angeliką jest przyszłość: może bawić się całe noce i spać w dzień. Jak to cudownie podsumowuje autorka: „Dzień dziwki kończy się z chwilą, gdy zaczyna się dzień piekarza; wszystko na świecie ma swój czas” (strona 65). Ale panna Neal to nie jedyna fascynująca kobieta w tej powieści. Choćby pani Chappell – odrażająca wyglądem (chorobliwie otyła), ale niewiarygodnie sprytna i zręczna w interesach. Potrafi zadbać o „swoje dziewczęta”, choć oczywiście przede wszystkim martwi się o swój stan posiadania. Wśród jej młodych „wychowanek” jest jedna, która szczególnie zwraca uwagę – ciemnoskóra Polly. To młoda buntowniczka, której los potoczy się w zaskakujący sposób. Podobnie zbuntowana jest siostrzenica pana Hancocka, nastoletnia Sukie. Ta dziewczyna pragnie mieć swoje zdanie i wpływ na życie. A w tamtych czasach było niepojęte, że kobiety chcą być samodzielne. Jaką rolę wyznaczał im świat? Posłusznych żon lub pogardzanych (choć jednocześnie podziwianych) kurtyzan.

„Gdzie moja syrena panie Hancock?”

Mężczyźni w tym świecie opisanym przez Imogen Hermes Gowar nie dorastają do pięt swoim towarzyszkom. Jonah Hancock jest poczciwy, ale chwiejny i strachliwy. Przystojny George Rockingham, to w gruncie rzeczy schlebiający swoim namiętnościom tchórz. W świecie syren żeglarze mają nikłe szanse na ratunek.

Kobiety mają siłę – zdaje się mówić autorka, i radzą sobie z życiem na wiele różnych sposobów.

Świetnie czyta się tę powieść. Jest napisana cudownie potoczystym, po dickensowsku połyskliwym językiem, pełnym czarujących metafor. To literatura, która nie tylko daje do myślenia, ale cieszy uszy melodią języka i kunsztem wypowiedzi. A finał opowieści wcale nie jest taki oczywisty.

Bardzo błyskotliwy debiut. Polecam!

Brawa również dla tłumaczki, czyli Anny Dobrzańskiej.

Śródtytuły są cytatami z książki „Syrena i pani Hancock”.

Książka przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros