Strona główna Inne Sebastian Fitzek „Noc ósma”. Fragment

Sebastian Fitzek „Noc ósma”. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

Sebastian Fitzek „Noc ósma”. FragmentTato, musimy porozmawiać! Natychmiast!
Chyba grozi ci niebezpieczeństwo!
Cios, który trafił go tak silnie, że pociemniało mu
w oczach, coś uruchomił: myśl o ostatniej wiadomości,
jaką Julia zostawiła na automatycznej sekretarce. Jakby
wspomnienie o tym było samoprzylepną kartką, która
pod wpływem siły wstrząsu odkleja się od ściany pamięci
i powoli opada na podłogę.
Jednocześnie Ben obawiał się, że całkiem straci przytomność.
Jeszcze jedno uderzenie albo kopniak i będzie
musiał oglądać świat pomiędzy autostradą a centralnym
dworcem autobusowym z pozycji bocznej ustalonej.
Na razie zrobił to samo co dziewczyna obok niego
i próbował podnieść się na kolana. Pochylony, kaszlał,
zwrócony twarzą do parkingu. Niewielka ilość powietrza,
jaką stopniowo zasysał do piekących płuc, miała smak
brudu i gorącej gumy.

Usłyszał trzask kolejnych drzwi samochodu. Jeszcze
więcej kroków. Posiłki Rybiego Brzucha rosły.

Sytuacja Bena była tak dalece zła, że prawie się roześmiał.
Ja i struganie bohatera?
Podobnie jak wiele rzeczy w jego życiu, również to
okazało się złym pomysłem.
Dziewczyna w niczym by mu nie pomogła, chociaż na
razie zostawili ją w spokoju. Nie dość, że filigranowa i chuda,
to jeszcze miała problem, żeby stanąć z powrotem na nogi.
Ale z pewnością miała telefon komórkowy.
Może zadzwoni na policję?
A kiedy…
Ben nie miał co liczyć na pomoc z zewnątrz. Sam musi
wyeliminować napastnika. Jakoś. Gdyby mu się udało,
pozostali wezmą nogi za pas.

Zawsze tak robili.

Występował na wystarczająco wielu festiwalach, gdzie
młodzież pod wpływem alkoholu szukała awantury
ze służbą porządkową, i widział wystarczająco wielu
awanturujących się uczestników, którzy rozbiegali się
na wszystkie strony, gdy tylko unieszkodliwiono ich
przywódcę. Ale Ben był teraz jeszcze słabszy niż wcześniej.
Poczuł nad sobą cień i uniósł dłoń w instynktownej
reakcji obronnej.
– To był odruch – usłyszał, jak mówi do kogoś Rybi
Brzuch.
Potem trzasnęły drzwi samochodu i wraz z hałasem
zapalanego silnika dmuchnęły mu w twarz ciepłe spaliny.
Chcą mnie przejechać, pomyślał i uniósł głowę. Otworzył
szeroko oczy. Chociaż w jego polu widzenia migotały
gwiazdy, próbował odczytać numer na tablicy rejestracyjnej
SUV-a.
…zupełnie jakby to się mogło do czego przydać, gdyby
cię teraz rozjechali…
Ale samochód pojechał w inną stronę. Do tyłu. Oddalił
się od niego.
Ben zdziwiony odwrócił się do dziewczyny, która
z trudem wstała i strzepywała ze spódnicy uliczny brud.

Płakała.

– Hej, mała – powiedział możliwie jak najłagodniej.
Wstał i zbliżał się do niej tak nieśmiało, jak podchodzi
się do nieufnego kota.
Kiedy Ben przyjrzał się jej z bliska, zauważył, że również
jej wiek trudno oszacować.
Budową ciała przypominała czternastolatkę, ale jej
oczy były starsze od jego własnych. Sprawiały wrażenie,
jakby widziały już tyle zła, że wystarczyłoby go na
całe ludzkie życie.
Wyglądały jak ciemne dziury po kulach w całkiem
ładnej twarzy z małym zadartym nosem oraz pełnymi,
lekko popękanymi wargami i wysokim czołem, na którym
było dość miejsca na czarną cyfrę, jaką Rybi Brzuch
tam nabazgrał.
Trochę krzywą, z niedokończoną pętlą, ale wyraźną
ósemkę.

– Dlaczego ci to zrobił? – zapytał Ben.

Wyjął komórkę z kieszeni spodni i zastanawiał się,
czy powinien zadzwonić na policję. Właściwie nie miał
na to wielkiej ochoty. Numer 110 niekoniecznie jako
pierwszy przychodził mu do głowy, odkąd człowiek,
od którego wynajmował kiedyś mieszkanie, doniósł na
niego na policję z powodu zaległości w czynszu. Z tego
zresztą powodu nie miał stałego miejsca zamieszkania
i alimenty przekazywał swojej byłej w gotówce.
– Niech to jasny szlag! – usłyszał pierwsze słowa wypowiedziane
przez dziewczynę. Dygotała na całym ciele.
Nic dziwnego po tym, co ją spotkało. Ben chciał jej pomóc.
Objąć ją i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.
Ale do niczego takiego nie doszło, ponieważ dziewczyna
zdążyła wcześniej wytrzeć śliną ósemkę Rybiego
Brzucha i wrzasnęła na niego:
– Kurwa, człowieku! Wisisz mi sto euro!

 

Tłumaczenie: Barbara Tarnas, Krzysztof Żak