Strona główna Recenzje Recenzja „Morderstwa na mokradłach” Saszy Hady

Recenzja „Morderstwa na mokradłach” Saszy Hady

0
PODZIEL SIĘ

 

Śmierć w angielskim przysiółku

 

Sasza Hady z iście brytyjskim humorem i sarkazmem zaprasza nas na wycieczkę do Little Fenn (czyli po polsku ? Bagienka), gdzie zostajemy wciągnięci w niezwykłą intrygę kryminalną.
Oto w zamożnym wiejskim domu państwa Bradbury, w beczce z dyniami, zostaje znaleziona głowa nieznajomego mężczyzny. Miejscowa policja nie potrafi wyjaśnić zagadki w zadowalającym panią Helen Bradbury tempie, więc postanawia ona wynająć prywatnego detektywa, znanego ze swej skuteczności Alfreda Bendelina. Razem z siostrą, śliczną Emmą, jadą do Londynu i pukają do drzwi znakomitego śledczego. Jest jednak jeden szkopuł ? Alfred Bendelin tak naprawdę nie istnieje, a właściwie istnieje, ale w wyobraźni swego twórcy, znanego pisarza Ruperta Marleya. Pod zamieszczonym w poczytnych powieściach kryminalnych adresem mieszka w istocie dawny przyjaciel Marleya ? Nicholas Jones, skromny policjant, zajmujący się fałszerstwami.

 

morderstwonamokradlach

 

 

Oczywiście Jones nie zamierza podjąć się śledztwa w sprawie głowy, lecz urok jaki roztacza Emma, jest zbyt silny, by odrzucić ofertę. Zwłaszcza, że pomoc oferuje Marley, szukający inspiracji do kolejnego kryminału?
?Morderstwo na mokradłach? to bardzo zgrabna opowieść, doskonale utrzymana w atmosferze angielskiego stylowego kryminału. Jest tu coś z Agathy Christie , ?Morderstw w Midsomer? i klimatycznych powieści Marthy Grimes (np. ?Pod Huncwotem?). Autorka dołożyła wszelkich starań, by obraz zamożnej angielskiej prowincji, na której potrafią dziać się rzeczy straszne, był maksymalnie wiarygodny. I jest. Z przyjemnością zanurzyłam się w małym światku Little Fenn ? z jego plotkarskimi sąsiadkami, małymi sklepikami, gdzie można kupić skomponowaną przez właścicieli mieszankę herbaty oraz miejscowych pubów, takich jak ?Pod Czarnym Niedźwiedziem?.

Intryga kryminalna koncentruje się wokół wyjaśnienia jednej długodystansowej zagadki ? kim jest mężczyzna, którego głowę znaleziono w beczce, i kto go zamordował? Rozwiązanie wcale nie jest proste i rzeczywiście trzeba będzie Alfreda Bendelina ? przepraszam Nicholasa Jonesa, by je odkryć?
Książkę Saszy Hady czyta się bardzo przyjemnie. Zagadka kryminalna jest zgrabnie poprowadzona. Bardzo podobało mi się, że autorka nie zdecydowała się na seryjnego mordercę, tylko na trudniejszą – z punktu widzenia prowadzenia fabuły i utrzymywania napięcia – koncepcję pojedynczego morderstwa. No i ten pomysł z Bendelinem! Majstersztyk!

Reasumując: mamy przed sobą bardzo dobry i obiecujący debiut. Książka Hady pozytywnie wyróżnia się wśród polskich kryminałów. Autorka obrała słuszną drogę, umieszczając akcję w angielskim przysiółku, gdzie morderca może czaić się na mokradłach, wśród dyń ? wszędzie!
Takich kryminałów nam trzeba!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka.