Strona główna Recenzje R. Reed, Wściekły

R. Reed, Wściekły

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Kiedy w małym miasteczku ktoś morduje starsze małżeństwo i zostawia dla policji wiadomość, 

władze Evansville nie podejrzewają jeszcze, że staną przed całą serią brutalnych zabójstw, których rozwiązanie może kilka osób kosztować karierę.


Jack Murphy i jego partner Lidell Blanchard w Evansville podejmują próbę schwytania zabójcy. Tymczasem ginie chłopiec o którego nikt się nie upomina oraz pielęgniarka ze szpitala w miasteczku. Wszyscy podejrzewają, i słusznie, że na tym się nie skończy. Przy każdych zwłokach morderca zostawia fragment bajeczki Babci Gąski, a zapowiedź kolejnej zbrodni wysyła do miejscowej gwiazdy telewizji Maddy Brooks. Maddy, jak przystało na dziennikarkę newsów, za wszelką cenę chce zdobyć sławę, zatem podejmuje rozgrywkę z lokalną policją i z bandytą.



 

Kiedy morderca szykuje kolejne zabójstwa pojawiają się podejrzenia, że nie działa on sam. Są to w istocie bracia – Bobby i Eddie. Jasno dają do zrozumienia, że chodzi im o głowę Jacka, który w przeszłości już raz skrzyżował swoje drogi z ich szlakami. Problem jednak w tym, że wówczas Jack zastrzelił Bobby’ego. Czyżby morderca zmartwychwstał? 

Zaproszony do współpracy z Jackiem psychiatra i cały zespół operacyjny stają tymczasem w obliczu kolejnych kłopotów. Na szczytach władzy, zarówno w policji jak i w ratuszu, trwają przepychanki, których celem jest zdobycie kolejnych stołków a sprawa masowych morderstw ma stanowić do tego mocną trampolinę. Dlatego Jack musi walczyć z mordercami, z przełożonymi, i z dziennikarką, która za wszelką cenę chce awansować do nowojorskiej telewizji, choćby miała współpracować z samym diabłem. Dodatkowo masa procedur policyjnych i brak wsparcia praktycznie z każdej strony powodują, że Jack zostaje na polu walki prawie sam.

 

Wspiera go Lidell, który jest nie tylko oddanym partnerem, ale także przyjacielem, gotowym wiele poświęcić, aby Jack nie poległ w tej rozgrywce. Nie ma w sobie nic z giermka, jest przewidującym i zaradnym człowiekiem, równie mocno zaangażowanym w sprawę jak Murphy. I tak naprawdę to jedyny prawdziwy sprzymierzeniec policjanta, któremu nie wiedzie się w życiu osobistym, a jego kariera staje pod znakiem zapytania. Na szczęście jest jeszcze współwłaścicielem restauracji „U Dwóch Jake’ów”, której połowę odziedziczył po ojcu, także policjancie.

 

Uderza dokładność, z jaką Reed opisuje tę akcję polowania na seryjnego zabójcę. Nic w tym dziwnego, gdyż autor, Rick Reed, sam przez trzydzieści lat zajmował się takimi sprawami zawodowo. Jego pierwsza powieść „Blood trial” to historia poszukiwań przestępcy, w których Reed osobiście brał udział. Ścigał człowieka mającego na sumieniu 14 osób. Ujęto go w 2000 roku i w 2001 usłyszał wyrok skazujący na dożywocie. Rick Reed jest dodatkowo specjalistą od negocjacji z porywaczami i fachowcem od deszyfracji pisma odręcznego.

„Wściekły” to pierwsza z serii powieści o Jacku Murphym, policjancie z Evansville w stanie Indiana. Kolejna – „The Coldest Fear” nie została jeszcze w Polsce przetłumaczona. 

Jack Murphy to bohater w stylu Brudnego Harry’ego, czy Johna Mc’Clane z Nothing last forever (powieść sfilmowana pod tytułem „Szklana pułapka”). Pomiędzy nim, a zabójcą wytwarza się napięcie emocjonalne, które decyduje o dynamice akcji w utworze. Wszystko co dzieje się przed naszymi oczami na swój wymiar w rozgrywce z ich udziałem. Rozgrywce, którą warto prześledzić.

 

Powieść przeczytałam dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka

 

„Wściekły”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, tłum. Łukasz Barciński